fot.: Tour Auvergne - Rhône-Alpes

Otwierający tegoroczną Wielką Pętlę weekend okazał się strzałem w dziesiątkę, angażując na sto procent ze względu na pierwszoplanowe role najmocniejszych kolarzy klasyfikacji generalnej. Dziś peleton pokona blisko 200-kilometrową trasę do Francji, a o czas antenowy i etapowy triumf powinni rywalizować harcownicy, ale sama temperatura bynajmniej nie zamierza spadać.

W trzeci dzień rozgrywania 113. edycji Tour de France przed uczestnikami drugi najdłuższy odcinek tej odsłony wyścigu, prowadzący z katalońskiego Granollers do położonej we francuskiej części Pirenejów stacji narciarskiej Les Angles. W liczbach 196,2 km i 3940 metrów przewyższenia, co jest więcej niż solidną porcją w tej fazie rozgrywania imprezy – nawet jeśli umieszczone na trasie podjazdy same w sobie nie gwarantują większych uniesień.

Intensywnie powinno być od samego kilometra 0, ponieważ pierwsze 50 kilometrów poniedziałkowego etapu oferuje idealny teren do uformowania ucieczki dnia złożonej z najlepiej dysponowanych, zmotywowanych i sprytnych kolarzy. Jako pierwsza z czterech górskich premii tego odcinka zaznaczony został Côte de Saint Feliu de Codines (8,2 km, śr. 4,5%), ale droga wspina się i faluje znacznie dłużej.

W środkowej części etapu jedyną atrakcją ma być lotna premia w Campdevànol (98,4 km), a główną przeszkodą upał, ponieważ temperatury w katalońskim interiorze mają dziś sięgnąć nawet 37 stopni Celsjusza.

Prawdziwą wspinaczkę otwiera zlokalizowany jeszcze po hiszpańskiej stronie granicy Col de Toses (9,3 km, śr. 6,5%), choć trzeba zaznaczyć, że szosa mozolnie wspina się w kierunku przełęczy na długo przed oficjalnym rozpoczęciem podjazdu.

Po kilkunastokilometrowym zjeździe do kotliny Cerdagne francuski wielki tour znajdzie się już w domu, ale miejsce to wyznacza również punkt (40 kilometrów od mety w Les Angles), od którego trasa 3. etapu będzie zamknięta dla publiczności ze względu na trawiące tę część Pirenejów pożary. Ograniczenie dotyczy również kolumny reklamowej.

Na końcówkę składa się podjazd pod Col du Calvaire (11,5 km, śr. 4,2%) z poprawką do stacji narciarskiej Les Angles (1,7 km, śr. 6,5%). Na papierze nic szczególnego, ale dojazd do mety, wąski i kręty, w tym konkretnym przypadku jest zaprzeczeniem typowych dróg prowadzących do tego rodzaju kurortów. A to zawsze wzmaga nerwowość.

Oto, co na temat 3. etapu Tour de France 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 3, 6 lipca: Granollers › Les Angles (196,2 km | 3940 m ↑)

W poniedziałek peleton 113. edycji Wielkiej Pętli opuści Hiszpanię, a rywalizacja przeniesie się w Pireneje Wschodnie. Uczestnicy wyścigu zmierzą się na pierwszym dłuższym podjeździe tej odsłony imprezy – Col de Toses (9,3 km, śr. 6,5%), jednak umiejscowiony na znacznie krótszym podjeździe finisz w Les Angles (1,7 km, śr. 6,5%) sugeruje, że na rozstrzygnięcia długofalowo rzutujące na kształt klasyfikacji generalnej Touru przyjdzie jeszcze poczekać.

Gdyby to było Giro d’Italia, z góry zaznaczylibyśmy ten dzień jako idealny dla harcowników. W mechanice Touru bardziej prawdopodobnym jest sprinterski pojedynek liderów na klasyfikację generalną. Jeśli natomiast łatwy podjazd do Les Angles wystarczy do podzielenia ich stawki, mniej zafascynowani „doświadczaniem wielkości” odbiorcy mogą już stawiać na tej edycji krzyżyk.

Pogoda

Do 36 stopni Celsjusza pomiędzy wybrzeżem a Pirenejami, w górach temperatura spadnie do 25-27 stopni. Wiatr słaby, ale przynajmniej w plecy.

Faworyci

Prognozowany skwar, blisko 4000 metrów przewyższenia i finałowy podjazd niespecjalnie dający możliwość wyprowadzenia robiącego wrażenie ciosu składają się na etap, który powinien paść łupem ucieczki.

Nie chcę pisać, że niedzielny odjazd dnia uformował się zupełnie bez przypadku, choć do tego, że na czele jechało zaledwie trzech kolarzy, przyczynił się splot dość nieszczęśliwych z ich perspektywy okoliczności. Nie poznaliśmy więc jeszcze nazwisk kolarzy, którzy planują podczas tegorocznego Tour de France aktywnie uczestniczyć w ucieczkach. Od kogoś trzeba jednak zacząć, a pierwsze kilkadziesiąt kilometrów poniedziałkowego etapu zdecydowanie sprzyjać będzie zawodnikom posiadającym już w tej materii jakieś doświadczenie.

Pierwszy do głowy przychodzi Ben Healy (EF Education-EasyPost) – wcale nie ze względu na jakąś wybitną formę, ale właśnie zdolność generowania dużej mocy na krótkich odcinkach, raz za razem. O ścigającym się w barwach tej samej ekipy Aleksie Baudinie pisałam już wczoraj, ale nie zaszkodzi powtórzyć, bo formę kolejny raz potwierdził. Richard Carapaz również, bynajmniej go nie ignoruję, choć nie sądzę, aby kolarz tego kalibru dostał zgodę na udział w ucieczce o tak wysokim prawdopodobieństwie sukcesu już trzeciego dnia rozgrywania imprezy.

W dzień tak długi i upalny, jak ten dzisiejszy, i w tak wczesnej fazie rozgrywania wyścigu, najmocniejsze drużyny – mam na myśli UAE Team Emirates-XRG, Visma | Lease a Bike i Red Bull-BORA-hansgrohe – powinny trzymać wszystkie karty przy sobie. Nie mogę całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym ekipa aktualnego lidera klasyfikacji generalnej puszcza któregoś ze swoich kolarzy w odjazd, przykładowo Bruno Armiraila, żeby już całkiem umyć ręce od kontrolowania przebiegu wydarzeń, ale to raczej wątek poboczny.

Czekam na wyklarowanie się sytuacji w Lidl-Trek, żeby zobaczyć, ile jest tam wsparcia poszczególnym celom, a ile indywidualnej wolności. Niezależnie od odpowiedzi, do dużej ucieczki na pewno kogoś puszczą, a możliwy zakres jest dość szeroki – od Madsa Pedersena, przez Mathiasa Vacka i Quinna Simmonsa, aż po Mattiasa Skjelmose.

Filippo Ganna i Tobias Foss (Netcompany INEOS) być może nie są najbardziej oczywistymi wyborami z szeregów własnej ekipy, ale ich zadaniem było rozpoczęcie tego wyścigu w jak najwyższej formie i to zdecydowanie się udało. Udział chociaż jednego z nich w poniedziałkowej ucieczce dnia nie powinien być zaskoczeniem.

Ben O’Connor (Jayco AlUla) powinien próbować, a peleton nie powinien dać na to zgody, bo ile razy można się nabierać na tę samą sztuczkę? Co innego ścigający się w tych samych barwach Luke Plapp i Mauro Schmid.

Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step) co do zasady jest materiałem na konkretniejsze góry, a potencjalnie bardzo rwany początek etapu to nie do końca jego bajka, ale gdzieś trzeba zacząć rozprostowywać nogi. O dostatecznie dużą stratę w klasyfikacji generalnej zdążył też już zadbać Antonio Tiberi (Bahrain-Victorious).

Pozostali podejrzani to między innymi Harold Tejada (XDS Astana), Marco Frigo (NSN Cycling Team), Pablo Castrillo, Raul Garcia Pierna (Movistar), Clement Braz Alfonso, Ewen Costiou (Groupama-FDJ United) czy Matteo Vercher (TotalEnergies).

Jeśli jakimś cudem ucieczka dnia nie wypali, końcówka etapu wygląda jak wystawka dla Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG) z dość niewielkim prawdopodobieństwem innego rozstrzygnięcia.

Harmonogram

Start honorowy: 12:10
Kilometr 0: 12:20
Prognozowany finisz: 16:54-17:23
Transmisja TV: 12:00-17:30 na antenie stacji Eurosport 1 i platformie HBO Max


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułMedia: Mikel Landa przejdzie do Euskaltel – Euskadi
Następny artykułMałgorzata Jasińska nie jest już trenerką reprezentacji Polski
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Aż nie wierzę, wolę czytać zapowiedź p. Aleksandry niż opis etapu, bo nie ma wylewu nawet nie wiem czego, jak to nazwać, szamba? jadu? wariactwa? w komentarzach. A i język bardziej przystępny.

Jacek
Jacek

Pani Olu,
Z przyjemnością czyta się Pani analizy: inteligentnie napisane, świetnym językiem, oparte na przebogatej wiedzy nie tylko o kolarstwie. Mniam mniam. Dziękuję Pani

Alek
Alek

Dodałbym, że to też etap pod Michała.

Arder
Arder

Mvdp pojedzie w uczieczke z proba zdobycia zoltej koszulki.

Pro hip-hop
Pro hip-hop

@Jacek
Bez urazy, ale trochę niepokojące się robią te Twoje komentarze względem „Pani Oli” (jeżeli masz żonę, to na Twoim miejscu bym ich nie pokazywał 😉). Myślę, że każdy lubi być doceniony, ale we wszystkim należy zachować umiar. No, ale może to ja się mylę…