Po raz 4. w karierze tytuł mistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas trafił do Michała Kwiatkowskiego. Kolarz Netcompany INEOS pnie się tym samym w górę tabeli wszech czasów, a swój kolejny złoty medal 36-latek podsumował zadowoleniem wynikającym nie tyle z rezultatu, co z faktu, że udało mu się zbudować formę po poważnej kontuzji.
Po 3-letniej przerwie Michał Kwiatkowski ponownie pojawił się na starcie Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym, a powrót na nie zakończył się dla 36-latka niezwykle dobrze – kolarz Netcompany INEOS sięgnął po złoto w jeździe indywidualnej na czas, a oto co powiedział zapytany o uczucia towarzyszące mu po powrocie na tron w naszym kraju.
Dla mnie nie tyle ważne było wrócić na tron, co powrócić do ścigania. Bardzo mi tego brakowało, miałem przerwę od Mediolan-San Remo, ponownie miałem okazję wystartować dopiero na Tour de Suisse. Zazwyczaj jest to trudna decyzja czy przyjechać na Mistrzostwa Polski, bo trudno je pogodzić z Tour de France. W tym roku ekipa podjęła decyzję, że brakuje mi dni wyścigowych i muszę nadrobić dni startowe, więc fajnie, że mogłem tu przyjechać i powalczyć
— rozpoczął Michał Kwiatkowski, którego dopytałem, czy to oznacza, że zobaczymy go także w niedzielę podczas wyścigu ze startu wspólnego.

W niedzielę mamy, jakby to powiedzieć, logiczny dystans 180 kilometrów, to nie jest jakiś szaleńczy przejazd przez 250 kilometrów, jak się zdarzało. Przy tak małym peletonie trzeba podejść do tego ścigania z głową, starać się przejechać ten wyścig normalnie i wyciągnąć z niego jak najwięcej
— kontynuował mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas.
Za Michałem Kwiatkowskim długa przerwa od ścigania, a to z pewnością nie jest łatwa rzecz, gdy mówimy o 36-letnim zawodniku. Jak nasz najlepszy kolarz zawodowy w historii obecnie się czuje i czy da się obecną dyspozycję oraz samopoczucie porównać do tego, jakie mu towarzyszyło w ostatnich latach?
Ciężko mi się odnieść, bo nigdy nie miałem tak szybkiego powrotu po kontuzji jak teraz. Oczywiście mógłbym się odnieść do zeszłego roku i La Vuelty, ale jakbyś ktoś mnie zapytał w maju czy jestem w stanie pojechać Tour de France, to powiedziałbym, że nie ma na to żadnych szans – naprawdę cierpiałem po 5 tygodniach rehabilitacji i bycia bez roweru. Teraz myślę, że trajektoria mojej formy idzie mocno w górę, tak jak szła wcześniej powoli, tak teraz idzie dobrze, wskoczyłem na poziom, z którego jestem dumny. Kosztowało mnie to dużo sił, energii, było to wyzwanie pod kątem tak fizycznym, jak i psychicznym, ale cieszę się, że jestem w tym miejscu, w którym jestem teraz
— jasno opowiedział Michał Kwiatkowski.
Mówi się, że zawodnicy, którzy w pierwszej części sezonu mają nieco mniej dni wyścigowych, mają później łatwiej w drugiej połowie sezonu. Oczywiście w przypadku naszego 36-letniego mistrza okoliczności przerwy niestety nie były optymalne, bowiem były związane z poważną kontuzją, ale mimo wszystko możemy obecnie mówić w jego przypadku o stosunkowej świeżości, zwłaszcza w porównaniu z rywalami, którzy sporo się ścigali przez ostatnie miesiące. Jakie są zatem ambicje związane z 2. połową sezonu u Michała Kwiatkowskiego?
Jak najbardziej ambitnie podejdę do 2. części sezonu. Ja każdego dnia staram się z całych sił być w dobrej formie i łatwiej jest oczywiście to osiągać, gdy się nie ma kontuzji, gdy się wypoczywa w domu i w ten sposób łapie świeżość, ale nie brakuje mi motywacji. Ostatnie 3 lata to właściwie była ciągła walka o budowanie formy od zera po kontuzjach, ale tak wygląda teraz kolarstwo – są wyższe prędkości, więcej ryzyka, każdy wyciska z siebie jak najwięcej, więc potem to się objawia urazami. Trzeba umiejętnie z tym żyć, walczyć i ja jestem dumny, że udało mi się po raz kolejny wrócić do formy
— mówił Michał Kwiatkowski, którego kolejnym wyzwaniem będzie niedzielny wyścig ze startu wspólnego, po którym ten uda się do Barcelony na start 113. edycji Tour de France. Czego zatem kibice powinni życzyć 36-latkowi na kolejne miesiące i lata?
Zdrowia, bo jak jest zdrowie, to jest dużo łatwiej. Ostatnie lata nie były proste, ale wierzę, że passa się odwróci
— zakończył Michał Kwiatkowski.
W Biskupcu rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:










Bravo Kwiato