fot. Tour de France™

Jednym z faworytów rozpoczynającego się w poniedziałek Tour of the Alps będzie Ben O’Connor. Kolarz Team Jayco AlUla traktuje włoską etapówkę jako ostatni etap przygotowań do Giro d’Italia, aczkolwiek nie ma tu mowy o treningowym starcie. Australijczyk wyraża ambicje, by powalczyć o triumf w klasyfikacji generalnej także i w tym wyścigu.

Za Benem O’Connorem nie do końca udany początek sezonu 2026. Przed własną publicznością najpierw skończył tuż za podium mistrzostwa krajowe w jeździe indywidualnej na czas, ze startu wspólnego zajął zaś 11. miejsce. W Santos Tour Down Under udało mu się wskoczyć do czołowej „10”, aczkolwiek na lidera Team Jayco AlUla wyrósł tam Mauro Schmid i kolejne miesiące tego sezonu tylko ten stan rzeczy potwierdzały. Szwajcar raz po raz meldował się w czołówkach kolejnych wyścigów, Australijczyk zaś był dość daleko w klasyfikacji generalnej UAE Tour oraz zajął 13. miejsce w Volta a Catalunya. Dla 30-latka były to jednak tylko wyścigi prowadzące go do głównego celu tej części sezonu, jakim jest Giro d’Italia. Ben O’Connor wierzy, że jego forma rośnie, a dowód na to mamy zobaczyć podczas rozpoczynającego się w poniedziałek Tour of the Alps.

Moja forma rośnie. Po czasie spędzonym na wysokości i krążeniu między Andorą a Sierra Nevadą czuję się gotowy na Tour of the Alps. To wyścig, który zawsze uwielbiałem. Jest naprawdę wymagający. Meta na szczycie w Martell/Val Martello to pierwszy kluczowy moment, a do tego są etapy, które zachęcają do ataków z dystansu. To jedna z tych imprez, gdzie trzeba być gotowym na danie z siebie wszystkiego przez cały etap, ponieważ podziały mogą powstać na długo przed metą. W Tour of the Alps jeździ się świetnie, lubię tę dynamikę. Przed Giro d’Italia, to idealny punkt w programie. Ma zarówno dłuższe podjazdy, jak i trudne finisze – to idealny balans na tym etapie sezonu. Poziom jest zawsze bardzo wysoki. Nie ma sensu wymieniać listy mocnych kolarzy, z którymi się zmierzę – skupiam się na sobie i swojej kondycji, a wydaje mi się, że jestem na fali wznoszącej. Po 5 dniach będę dokładnie wiedział, na czym stoję

— deklarował przed startem 49. edycji Tour of the Alps jeden z jego faworytów, Ben O’Connor.

Alpejska etapówka rozpocznie się w poniedziałek 20 kwietnia i potrwa 5 dni. W wyścigu rangi ProSeries, który wyruszy z austriackiego Innsbrucku i który zakończy się we włoskim Bolzano, udział weźmie m.in. 7 World Teamów, a na wstępnej liście startowej znajdziemy 1 Polaka – z trasami tej trudnej imprezy zmierzyć ma się Filip Gruszczyński (MBH Bank CSB Telecom Fort).

Poprzedni artykułPolskie przełaje: PZKol publikuje wstępny kalendarz na sezon 2026/2027
Następny artykułDavid Gaudu opuszcza kolejne wyścigi
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze