fot. Tudor Pro Cycling Team

Ostatnie tygodnie nie były proste dla Tudor Pro Cycling Team. Szwajcarska ekipa zmaga się z plagą kontuzji i chorób, przez co istniało ryzyko, że ci nie będą w stanie wystawić pełnego składu na niedzielne Paryż-Roubaix. Finalnie do Francji trafiło co prawda 7 kolarzy, ale nie wszyscy z nich są w pełni dyspozycji.

Przed sezonem 2026 szwajcarski Tudor Pro Cycling Team nie przeprowadził co prawda wielu transferów, albowiem ekipę zasiliło zaledwie 4 nowych kolarzy, ale były to ruchy bardzo przemyślane i miały wzmocnić ten zespół przed kampanią północnych klasyków. Nowymi nabytkami byli bowiem Stefan Küng i Luca Mozzato, a zatem zawodnicy mający w swoim dorobku sporo dobrych wyników w wyścigach jednodniowych rozgrywanych w Belgii czy Francji. Niestety to, co wyglądało dobrze na papierze, szybko zostało dość brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość – już podczas Omloop Nieuwsblad szwajcarska drużyna straciła Stefana Künga, który złamał kość udową, a dalej nie było lepiej.

Podczas rozegranego w minioną niedzielę Ronde van Vlaanderen, po bardzo dobry wynik jechali Matteo Trentin i Luca Mozzato. Niestety niedługo po ostatnim przejeździe przez Stary Kwaremont doszło w ich grupie do bardzo poważnie wyglądającego wypadku, w którym ucierpieli obaj Włosi. Ten pierwszy złamał obojczyk, drugiemu zaś udało się wrócić na rower, ale szlify uniemożliwiały walkę o dobry rezultat. 28-latek nadal nie czuje się w 100% dobrze, ale z braku innych alternatyw i tak stanie w niedzielę na starcie Paryż-Roubaix.

Ten sezon wystawia nas na sporą próbę. Tracimy wielu kolarzy, często nie mają na to wpływu. Np. wypadek Matteo Trentina – to nie była jego wina, ale to my ponosimy konsekwencje. Takie jest życie. Niestety efektem jest stan przygnębienia w zespole. Obecnie mamy więcej kolarzy z urazami i chorobami niż gotowych zawodników na wyścigi, które jeszcze przed nami. To bezprecedensowe. Na szczęście na Paryż-Roubaix udało nam się uzbierać 7 zawodników, choć wymagało to sporo kombinowania. W składzie znalazł się chociażby Arthur Kluckers, który co prawda ma za sobą kilka dobrych startów, ale ostatnio zaliczył wypadek i wciąż zmaga się z urazem kręgosłupa szyjnego. Ktoś mógłby powiedzieć, że moglibyśmy skorzystać w takim razie z kolarzy, którzy na co dzień nie jeżdżą północnych klasyków. Niestety, w ich wypadku nie jest lepiej. W Itzulia Basque Country straciliśmy już 4 kolarzy – jednego na skutek wypadku, a trzech pozostałych z powodu wirusa żołądkowego. Pociesza nas obecnie wyłącznie to, że coś takiego nie może trwać wiecznie. Trzeba w to wierzyć

— mówił Bart Leysen, dyrektor sportowy Tudor Pro Cycling Team w rozmowie dla WielerFlits.

Na starcie 123. edycji Paryż-Roubaix w niedziele finalnie zobaczymy siódemkę kolarzy szwajcarskiej ekipy, aczkolwiek skład ten jest daleki od optymalnego. Stworzą go odczuwający skutki kraks Luca Mozzato i Arthur Kluckers, wracający po poważnej kontuzji i 3-miesięcznej przerwie od ścigania Marius Mayrhofer, a także Marco Haller, Petr Kelemen, Fabian Lienhard i Aivaras Mikutis. Bez wątpienia nie jest to skład, o którym będzie się głośno mówiło w kontekście sukcesu na welodromie w Roubaix, chociaż kto wie? Może w takich okolicznościach przydarzy się coś niespodziewanego – wszak taki Marco Haller potrafił być przed rokiem 12. w Piekle Północy, zatem czemu w tym roku miałby nie poprawić tego wyniku?

Poprzedni artykułŚlężański Mnich rozpocznie polski sezon szosowy Świętokrzyskie Cycling Team
Następny artykułTriumfatorka Strade Bianche Donne z nowym kontraktem w FDJ United-SUEZ
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze