Itamar Einhorn zwycięzcą inauguracyjnego etapu 18. edycji Tour du Rwanda. Co oczywiste, to właśnie kolarz reprezentujący na tym wyścigu NSN Development Team został pierwszym liderem tego wyścigu. Niestety celebrację tego triumfu przysłoniła tragedia, do której doszło na trasie.
Rozpoczęła się 18. edycja Tour du Rwanda! Na początek kolarze zawitali do Rukomo, skąd wyruszyli do rywalizacji na trasie najdłuższego spośród tegorocznych etapów. Organizatorzy zaplanowali aż 173,6 kilometra, a celem kolarzy była Rwamagana. Po drodze nie znalazło się zbyt wiele trudności, zatem można było spodziewać się, że na metę dojedzie dość duży peleton.

Tuż po starcie do przodu ruszyli Henrique da Silva Avancini (Localiza Meoo / Swift Pro Cycling), Miguel Heidemann (REMBE | rad-net), Eric Nkundabera (Reprezentacja Rwandy), Mike Uwiduhaye (Benediction Banafrica Team) i Dawit Teweldbrhan (May Stars), a za którymi gonić próbował jeszcze Shafik Mugalu (Team Amani). Po 20 kilometrach piątka miała 45 sekund przewagi nad samotnym pościgiem oraz niemal 3 minuty zapasu nad peletonem – główna grupa ruszyła zatem bardzo spokojnie, co mogło nieco dziwić, bowiem doganianie ucieczek przy zaledwie 5-osobowych składach nie należy do najprostszych. Ciężar pracy na pierwszych kilometrach spadł na kolarzy NSN Development Team.
Ucieczka zbudowała sobie dość pokaźną przewagę, ale nie sprzyjała jej jedyna dziś górska premia w Gatsibo (3,6 km; 6,5%). Odjazd mocno tam się podzielił, a na czele pozostali tylko Henrique da Silva Avancini i Miguel Heidemann. Eric Nkundabera i Mike Uwiduhaye szybko zaczęli tracić przeszło minutę do najlepszej dwójki, zaś peleton na górskiej premii zameldował się aż 7 minut po Brazylijczyku i Niemcu.
Z czasem różnice zaczęły maleć, a główna grupa wchłaniała kolejnych kolarzy, którzy jechali za plecami Avanciniego i Heidemanna. Finalnie jeszcze przed półmetkiem na czele pozostał już tylko ten duet, a peleton tracił do nich wówczas około 4 minut.
In pictures: Da Silva and Heidemann sprint on their way to Nyagatare 🚴🏾♂️ pic.twitter.com/aomGXWOmiZ
— 𝗧𝗼𝘂𝗿 𝗱𝘂 𝗥𝘄𝗮𝗻𝗱𝗮 🇷🇼 (@tour_du_Rwanda) February 22, 2026
Z czasem różnica zaczęła maleć, a do kolarzy NSN Development Team dołączyli w pogoni także przedstawiciele reprezentacji Erytrei oraz Movistar Team Academy. Do tego, zgodnie z prognozami, kolarzom przyszło rywalizować nie tylko w dość dużym upale, ale i opadach deszczu, które bez wątpienia sprawiały, że oddychanie tak parnym powietrzem nie należało do najprzyjemniejszych. Mimo to uciekinierzy nie zamierzali skapitulować i na ostatnie 10 kilometrów wjechali z 55 sekundową przewagą nad peletonem.
Siła głównej grupy była jednak za wielka i harcowników złapano dosłownie na ostatniej prostej. Wówczas świetny pociąg ustawili kolarze NSN Development Team, a ich pracę w pięknym stylu wykończył Itamar Einhorn. Dla kolarza z Izraela to już 3. w karierze wygrany etap podczas Tour du Rwanda. Tym razem jego wyższość musieli uznać Hodei Muñoz (Soudal Quick-Step Devo Team) i Mewael Girmay (Istambul Team). Jutro nieco trudniejszy etap – do mety w Huye będzie bowiem prowadziła około 1,5-kilometrowa wspinaczka o średnim nachyleniu dochodzącym do 6%.
Po zakończeniu rywalizacji niestety atmosfera szybko zrobiła się grobowa – do mediów trafiła bowiem informacja, że jeden z pojazdów z kolumny wypadł z drogi i wjechał w bardzo licznie zgromadzonych przy trasie kibiców. 2 osoby zginęły na miejsku, co najmniej 6 kolejnych jest poważnie rannych.
Poszkodowani otrzymują pomoc medyczną i obecnie uważnie monitorujemy ich sytuację. Rwandyjska Policja Narodowa wszczęła dochodzenie w sprawie przyczyny wypadku
— napisali organizatorzy nie informując na ten moment o przyczynie zdarzenia.
Wyniki 1. etapu 18. Tour du Rwanda:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









