Jebel Hafeet należy do Isaaca Del Toro (UAE Team Emirates-XRG), który w sobotę wygrał szósty etap UAE Tour, urywając Włocha Antonio Tiberiego (Bahrain Victorious) i odbierając mu koszulkę lidera z zapasem 31 sekund. Przed niedzielnym finałem w Abu Zabi 22-latek z Meksyku jest praktycznie pewny zwycięstwa w wyścigu, który przez lata padał łupem Tadeja Pogačara.
Del Toro na 2,5 km przed szczytem zaatakował Tiberiego po raz drugi tego dnia– tym razem zabójczo skutecznie. Włoch opadł z sił i dał się jeszcze wyprzedzić drugiemu na mecie Lukowi Plappowi (Jayco-AlUla, +12 sek.) i Felixowi Gallowi (Decathlon-CMA CGM, +21 sek.).
Del Toro przyznał, że dzień nie należał do spokojnych. Przybliżył również kulisy tej kluczowej dla całego wyścigu rywalizacji.
Byłem dziś rano zdenerwowany, czułem ciężar odpowiedzialności. Presja była, ale przede wszystkim dlatego, że sam ją na siebie nałożyłem. Urwanie wszystkich i zwycięstwo wcale nie było łatwe, muszę podziękować drużynie za ogromne wsparcie przez cały dzień. Pierwszy atak nie wypalił. Widziałem po cieniu, że Tiberi wciąż jedzie za mną. Ale się nie załamałem, wziąłem oddech i zaatakowałem ponownie, i drugi raz okazał się tym właściwym. To nie była moja najlepsza jazda na długim podjeździe – takie często przychodzą, kiedy się ich nie szukasz. Tamtego dnia na Jebel Jais profil podjazdu mnie przestraszył, więc pojechałem bardzo spokojnie i dałem się urwać. A potem o mało nie dokonałem cudu z tą pogonią. Ogólnie jednak to wszystko potwierdza, że praca, którą wykonujemy, idzie w dobrym kierunku
Na mecie Meksykanin opowiedział o tym, że wierzył, że nawet jeśli pierwszy atak nie był skuteczny, wierzył, że przy kolejnej próbie zdoła odjechać rywalowi.
To po prostu gra mentalna. Trzeba mieć wystarczająco dużo wiary, żeby wciąż próbować. A jeśli raz się nie uda, trzeba cały czas pamiętać, że jest się w stanie to zrobić. Jako zespół mieliśmy dziś mentalność zwycięzców. Kiedy zostałem sam na 2,5 kilometra przed metą, zobaczyłem, że zrobiłem różnicę, ale wiedziałem, że muszę dalej naciskać, żeby powiększyć przewagę tak bardzo, jak to możliwe aż do kreski.
Zapytany o wagę tego zwycięstwa, Del Toro nie miał wątpliwości i umieścił Jebel Hafeet wśród najważniejszych momentów swojej kariery. Dla Meksykanina to czwarte oficjalne zwycięstwo w tym sezonie, po tym jak najpierw zdobył tytuł mistrza Meksyku zarówno w jeździe na czas, jak i w wyścigu ze startu wspólnego, oraz okazał się najlepszy na 1. etapie UAE Tour.
Myślę, że dzisiejsza wygrana jest jedną z trzech najlepszych w mojej dotychczasowej karierze. To coś bardzo wyjątkowego. Zwyciężyć z tak silnym zespołem sprawia, że ten sukces jest jeszcze bardziej szczególny.
Na koniec Del Toro wrócił do wątku, który przewijał się przez cały tydzień. Chodzi o przekonania do własnych możliwości, którego Meksykaninowi brakuje. Przyznał on, że zaufanie ekipy wyprzedza jego własne.
Moim celem jest być jeszcze bardziej regularny i zrozumieć, jakim typem kolarza mogę się stać. Wygranie mojego pierwszego wyścigu etapowego WorldTour jest z tego punktu widzenia z pewnością ważne. Czuję, że wciąż mam bardzo wiele do nauczenia się. Dla mnie nadszedł moment, żeby zrozumieć, że pracuję na to i że muszę z dnia na dzień bardziej wierzyć w siebie. Tak samo mocno, jak robi to moja drużyna.
– zakończył nowy lider UAE Tour.









