Andrew August (INEOS Grenadiers) okazał się triumfatorem trzeciego odcinka tegorocznej edycji Volta a la Comunitat Valenciana. Emocji nie brakowało do samego końca. Liderem generalki pozostał Biniam Girmay (NSN Cycling Team).
Na piątek organizatorzy przygotowali dla zawodników etap o długości 158 kilometrów (Orihuela – San Vicente del Raspeig). Największą trudnością na trasie tego odcinka był podjazd 2. kategorii – Puerto de Tibi (7,5 km ; 5%), zlokalizowany na około 40 kilometrów przed metą.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:20. Dość długo nie mogła się uformować ucieczka dnia, a w pewnym momencie z dalszej rywalizacji zrezygnował Edison Alejandro Callejas (Petrolike). W końcu od głównej grupy oderwało się dwóch zawodników – Raúl García Pierna (Movistar Team) i Diego Uriarte (Equipo Kern Pharma). Na kontrę zdecydowali się Mattia Bais i Pablo García (Team Polti VisitMalta) oraz Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi). Wkrótce dołączyli do nich jeszcze Matteo Fabbro (Solution Tech NIPPO Rali), Vojtěch Kmínek (Burgos Burpellet BH) i José Antonio Prieto (Petrolike), więc na czele mieliśmy ośmiu zawodników.
90 kilometrów przed metą przewaga ucieczki nad peletonem wynosiła około 2,5 minuty. Tempo w głównej grupie dyktowała ekipa NSN Cycling Team. Później utrzymywało się to w okolicach 3 minut. Na około 50 kilometrów do mety, w peletonie doszło do kraksy, w której uczestniczyli m.in. Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe) i Iván Romeo (Movistar Team). Mocno pracował zespół INEOS Grenadiers. Na podjeździe Puerto de Tibi tempa w ucieczce nie wytrzymali Prieto, Uriarte i Kmínek. Główną grupę prowadził w tym momencie Emil Herzog z Red Bull – BORA – hansgrohe. Na skutek tego przewaga uciekających zawodników stopniała do kilkudziesięciu sekund.
Jak się okazało, kraksę na trzecim odcinku zaliczyli również Cian Uijtdebroeks i Michel Hessmann (Movistar Team), Giovanni Aleotti (Red Bull – BORA – hansgrohe) oraz Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG). Jako pierwszy na górskiej premii zameldował się z kolei Raúl García Pierna, który wyprzedził tam reprezentanta Polski. Dobrą wiadomością jest jednak to, że uzyskane punkty sprawiły, iż Danny van der Tuuk pozostał liderem klasyfikacji górskiej. 30 kilometrów przed metą na czele mieliśmy już tylko dwóch zawodników, a byli to García Pierna i Bais, poruszający się z około 30-sekundową przewagą nad peletonem.
García Pierna wygrał również lotny finisz, ale chwilę później z przodu nie mieliśmy już nikogo. Pojawiły się liczne ataki i przyspieszenia, w które zaangażowani byli m.in. Damiano Caruso (Bahrain – Victorious), Brandon McNulty, Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe) czy też João Almeida (UAE Team Emirates – XRG). Główna grupa mocno się rozciągnęła. Finalnie od peletonu oderwali się Andrew August (INEOS Grenadiers), Florian Vermeersch (UAE Team Emirates – XRG), Jonathan Vervenne (Soudal Quick – Step) i Ådne Holter (Uno-X Mobility). Do mety pozostało 15 kilometrów.
Kolejne kilometry mijały, a składający się z około 60 zawodników peleton tracił 20 sekund. Zapowiadało się na to, że uciekająca czwórka może powalczyć między sobą o etapowy triumf. Tak właśnie się stało, a po zwycięstwo na piątkowym etapie sięgnął Andrew August. Drugie miejsce zajął Ådne Holter, a trzeci był Florian Vermeersch. Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Biniam Girmay (NSN Cycling Team). Do zakończenia zmagań pozostały zaledwie dwa odcinki.
#Replay 🎥 / #VCV26 🇪🇸
L’échappée est allée au bout : 🇺🇸 Andrew August (IGD) règle ses compagnons d’échappée (en filou sans avoir collaboré) et décroche son premier succès chez les pros.
pic.twitter.com/4STxXoOwJS— Renaud Breban (@RenaudB31) February 6, 2026
Wyniki 3. etapu Volta a la Comunitat Valenciana 2026:
Results powered by FirstCycling.com









Brzydkie zwycięstwo ale cóż… Nie takie rzeczy się już widziało.
Wstyd czego uczą w Ineos młodego od młodych lat Bardzo nie ładna wygrana Peleton zawodowo mu to zapamięta
Nasłuchacie sie komentatora i powtarzacie a prawda jest taka ze to sport i on wygrał, a Wy nie. Na piękne zwycięstwa ma jeszcze czas !
Etap ciekawy
Mówienie, że nie pracuję w ucieczce, bo z tyłu w peletonie mam kolegę na sprint, byłoby OK pod jednym warunkiem — że zawodnicy Ineos powinni pracować, żeby dogonić ucieczkę. A tak nie było. Każdy z ucieczki też mógł powiedzieć, że z tyłu ma kolegę na sprint. Jeszcze gdyby chociaż na ostatnich kilometrach dawał zmiany, ale nie. Niestety niedługo może stać się to standardem.
Tak jest! Najlepiej od najmłodszych lat uczyć cwaniactwa, co zaprocentuje większą ilością brzydkich zwycięstw. Palmares się wzbogaci ,to najważniejsze.