Foto: Giro d'Italia Women / La Presse

Kontynuując naszą podróż poprzez Women’s World Tour, nie sposób nie zatrzymać się przy ekipie Lidl-Trek. Już nie amerykańska, a niemiecka formacja, od lat należy do światowej czołówki i w sezonie 2026 nie powinno być inaczej. Jakie są najmocniejsze strony tego zespołu, a gdzie cały czas pozostają pola do poprawy? Przeanalizujmy.

Męski i kobiecy peleton w ostatnich latach mocno się przecinają – w pewnym momencie nastąpił istny boom na zakładanie żeńskich odpowiedników największych drużyn świata. W efekcie w Women’s World Tourze, obok marek kojarzonych wyłącznie z peletonem pań, pojawiły się także formacje mniej lub bardziej nawiązujące do panów. Wspólne struktury bywają pomocne, choć stopień zależności bywa różny. Czemu o tym wspominam? Otóż dlatego, że Lidl-Trek jest akurat przykładem formacji, w której przecina się prawie wszystko. Wspólne media społecznościowe, te same stroje, te same osoby na samym czele, wspólne zgrupowania integracyjne i wiele, wiele więcej sprawiają, że Lidl-Trek jest po prostu globalną marką – bez rozgraniczania się na zespół pań i panów. Oba zresztą należą do ścisłej światowej czołówki – kobieca formacja poprzedni sezon zakończyła na 4. miejscu w rankingu UCI i w ramach naszego podsumowania była dość mocno chwalona. Czy powody do zadowolenia będą także i po sezonie 2026? Czas pokaże, ale powody do optymizmu bez wątpienia istnieją.

Jeśli chodzi o transfery, to z zespołem pożegnały się kończące kariery Ellen van Dijk i Elizabeth Deignan, a także Ilaria Sanguineti oraz Izzy Sharp. Nowymi nabytkami są za to Ricarda Bauernfeind, Loes Adegeest, Margot Vanpachtenbeke i Marine Lenehan. Nie jest to zatem okienko marzeń, ale wydaje się, że udało się zachować jakość składu i zastąpić weteranki szos solidnymi zawodniczkami.

Główne gwiazdy Lidl-Trek na sezon 2026:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Wydaje się, że ostatni rok był przełomowym dla Lidl-Trek – dokonała się tam bowiem poważna zmiana pokoleniowa. Po odejściu Elisy Longo Borghini można się było zastanawiać, czy w jej miejsce liderkami nie staną się Lucinda Brand, Amanda Spratt czy Riejanne Markus, ale czas pokazał, że do głosu doszły jednak młodsze kolarki i to one odpowiadały za najważniejsze wyniki. Pierwszoplanową postacią stała się Niamh Fisher-Black, która ukończyła Tour de France Femmes na 5. miejscu, ale wielką karierę zaczęła też robić 20-letnia Isabella Holmgren – triumfatorka Tour de l’Avenir Femmes i 7. zawodniczka Giro d’Italia Women. To sprawiło, że tak w oczy nie rzucał się nieco gorszy sezon w wykonaniu 23-letniej Shirin van Anrooij czy o rok starszej Gai Realini, do których dołącza teraz także Ricarda Bauernfeind – 25-letnia Niemka była w swojej karierze m.in. 5. i 6. w klasyfikacji generalnej Vuelta España Femenina. Lidl-Trek dysponuje zatem dość szerokim wachlarzem liderek, a ich siłą jest młodość i rozwojowość – przy czym jest i się od kogo uczyć, albowiem w składzie pozostają wspomniane wcześniej Spratt, Brand czy Markus.

b) na sprinty:

Niekwestionowaną liderką Lidl-Trek na płaskie finisze powinna być ponownie Elisa Balsamo. Co prawda Włoszka, jak i wszystkie pozostałe sprinterki w peletonie, „cierpią” z powodu życia w czasach Loreny Wiebes, ale to właśnie 27-latka potrafi stosunkowo często znajdować dla siebie szanse i wygrywać. W mniejszych wyścigach co nieco do puli ekipy dokładać mogą też Clara Copponi i Fleur Moors, a podczas nieco trudniejszych końcówek finiszować będzie zapewne Margot Vanpachtenbeke.

c) na klasyki:

Lidl-Trek ma odpowiednie karty do walki w praktycznie każdym terenie oraz przy różnych scenariuszach rozgrywania wyścigów. Jeśli na brukach grupa się nie rozpadnie na strzępy, to prawdopodobnie gdzieś w czołówce będzie kręciła Elisa Balsamo, która następnie na finiszu powalczy o triumf. Trzeba gonić za atakującymi kolarkami bądź samemu przejąć inicjatywę? Shirin van Anrooij świetnie czuje się zarówno na bruku, jak i na podjazdach, podobnie jak aktualna wicemistrzyni świata Niamh Fisher-Black. Bruków nie boją się zresztą także Anna Henderson i Emma Norsgaard, na finisze czekać będą wspominane wcześniej Clara Copponi i Fleur Moors, zaś w trudniejszych klasykach odnaleźć mogą się także Isabella Holmgren oraz Loes Adegeest.

d) na czasówki:

W szeregach Lidl-Trek znajdziemy aktualną wicemistrzynię olimpijską, którą jest Anna Henderson. Brytyjka bez wątpienia należy do ścisłej światowej czołówki w samotnej walce z czasem, ale nie jest jedyną mocną opcją swojej grupy. Dwukrotną mistrzynią Holandii jest bowiem Riejanne Markus – a tytuł zdobywany w tym kraju oznacza, że można wygrywać z niemal każdym. Do tego w zespole znajdziemy 4. orliczkę zeszłorocznych Mistrzostw Świata, czyli Felicity Wilson-Haffenden, a także zawsze solidne kolarki takie jak Emma Norsgaard czy Lucinda Brand.

e) kolarki, na które warto zwrócić uwagę:

Ta sekcja zwykle poświęcana jest młodym talentom, ale tym razem będzie inaczej. Niezwykle ciekawi mnie bowiem 36-letnia Lucinda Brand, która tej zimy jest prawdziwą dominatorką w kolarstwie przełajowym. Holenderka wygrała 13 kolejnych wyścigów, a w sumie w 19 startach 17-krotnie okazywała się być najlepszą oraz dwukrotnie zajmowała 2. pozycję. Jestem ciekaw, czy takie wyniki wynikają ze słabości rywalek, czy też po prostu weteranka zbudowała formę życia – w tym drugim wypadku może to znaleźć przełożenie także i na wyniki na szosie. Lucinda Brand w swojej karierze wygrywała już m.in. Omloop Het Nieuwsblad, Tour de Suisse Women czy Dwars door het Hageland, a także była np. 8. w klasyfikacji generalnej Tour de France Femmes 2024, choć nie była wówczas nawet liderką swojej formacji. 36-latka jest obecnie 582. w rankingu UCI na szosie, a mimo to nie ignorowałbym jej w walce o triumfy w największych imprezach.

Skład drużyny Lidl-Trek na sezon 2026:

🇳🇱 – Shirin van Anrooij, Lucinda Brand, Riejanne Markus, Loes Adegeest
🇦🇺 – Amanda Spratt, Felicity Wilson-Haffenden, Lauretta Hanson
🇮🇹 – Elisa Balsamo, Gaia Realini
🇨🇦 – Isabella Holmgren, Ava Holmgren
🇧🇪 – Fleur Moors, Margot Vanpachtenbeke
🇳🇿 – Niamh Fisher-Black
🇬🇧 – Anna Henderson
🇫🇷 – Clara Copponi
🇩🇪 – Ricarda Bauernfeind
🇩🇰 – Emma Norsgaard
🇮🇪 – Marine Lenehan

Podsumowanie

Wydaje mi się, że bitwa o prym w kobiecym kolarstwie stoczy się ponownie pomiędzy FDJ United – SUEZ, Team SD Worx – Protime oraz UAE Team ADQ. CANYON//SRAM zondacrypto czy opisywany właśnie Lidl-Trek nie powinny jednak tracić dużo, a to zapowiada nam naprawdę ciekawy sezon. O ile bowiem w męskim peletonie mamy obecnie do czynienia z wyraźną dominacją jednego zespołu, czyli UAE Team Emirates – XRG, o tyle w kobiecym gwiazdy są dość mocno rozsiane po różnych zespołach, a formacje pokroju Lidl-Trek są w stanie bić się o najwyższe cele. Sporo wyścigów zapowiada się na naprawdę otwarte, a niemiecka drużyna bez wątpienia dysponuje potencjałem na to, by solidnie w nich namieszać.

Poprzedni artykułQuinn Simmons stawia sobie na cele na 2026 rok i wyraża chęć udziału w Zimowych Igrzyskach Olimpisjkich
Następny artykułKto będzie wspierał Evenepoela i Lipowitza na Tour de France? „Zabierzemy najlepszą ekipę”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze