Rosnąca liczba młodych kolarzy rezygnujących z zawodowego ścigania z powodów związanych ze zdrowiem psychicznym wywołała w ostatnich latach szeroką dyskusję w świecie sportu. Głos w niej zabrał także Joxean „Matxín” Fernández, menedżer UAE Team Emirates XRG i mentor Tadeja Pogačara, który zwraca uwagę, że dzisiejsze pokolenie zawodników jest znacznie bardziej świadome siebie i swoich granic niż wcześniejsze. W jego ocenie to zmiana, którą starsze pokolenie często odczytuje jako problem, podczas gdy dla młodych bywa ona naturalnym, wręcz zdrowym wyborem.
Matxín podkreślił, że obecne pokolenie zawodników inaczej patrzy na swoją karierę, a przede wszystkim na własne potrzeby i komfort. Właśnie to wskazuje jak największą zmianę w mentalności zawodników.
Uważam, że młodzi teraz są znacznie bardziej świadomi. To mniejszość, ale doskonale wiedzą, czego pragną, a czego absolutnie nie chcą. Kiedyś bywało, że ktoś rezygnował w wieku 26 czy 27 lat, bo miał zbyt mało informacji na temat tego, czego naprawdę chce, a czego nie.
Zdaniem Matxína kolejną kluczową zmianą jest dostęp do wiedzy, danych i narzędzi, które pozwalają szybciej zrozumieć, czy styl życia zawodowego kolarza naprawdę jest zgodny z tym, czego się szuka.
Dzisiaj młode talenty dysponują znacznie większą ilością informacji. Te informacje, nazwij je danymi albo jak chcesz, nie mogą zastąpić doświadczenia. Dawniej trzeba było lat w peletonie, by się tego nauczyć, a teraz zdobywają wiedzę bez konieczności przechodzenia przez to doświadczenie. Dlatego sądzę, że mają więcej informacji i większą świadomość.
Na koniec Matxín zwrócił uwagę na rozdźwięk pokoleniowy w ocenie takich wyborów. To, co dla starszych wygląda jak problem czy „słabość”, dla młodych bywa po prostu konsekwentnym zadbaniem o siebie.
My, starsi, możemy postrzegać to jako problem, oni zaś jako coś pozytywnego, bo to właśnie ich potrzeba, ich pragnienie, ich świadoma decyzja. To kwestie bardzo osobiste, należałoby zbadać przyczyny każdego przypadku z osobna.










Młodzi kolarze są też zniechęceni tym, że nie są w stanie wygrać, ani nawet zaprezentować się dobrze w żadnych wyścigach, bo wielkie drużyny wysyłają tam albo swój pierwszy skład, albo swój development pod szyldem pierwszej drużyny.
Młodszych nie stać, by startować wszędzie. Nie mają dostępu do tego wszystkiego, co mają inni. Nie są w stanie się pokazać większym graczom.
Młodzi widzą też, co się dzieje – nawet przy super przygotowaniu inni często są w stanie niewiele zrobić. Nawet starsi rezygnują z tego powodu – to, co robili kiedyś, dzisiaj już w ogóle nie jest wystarczające. Trzeba się katować, a i tak nie ma żadnej gwarancji, że coś dzięki temu uda się osiągnąć.
Ale kogo to obchodzi, ważne, że rekord zwycięstw znowu padnie.