Za 21-letnim António Morgado słodko-gorzki rok. Z jednej strony Portugalczyk odniósł 3 zawodowe zwycięstwa, z drugiej jednak wielu wróżyło mu jeszcze większy progres, zwłaszcza w temacie północnych klasyków. Jak popularny „Zorro” podsumował ten rok i jakie ma oczekiwania na kolejny?
Dziennikarze Sporzy przeprowadzili w ostatnim czasie sporo ciekawych wywiadów z kolarzami UAE Team Emirates – XRG. Bohaterem jednej z rozmów był 21-letni António Morgado, który opowiedział o tym co za nim, a także wyraził swoje ambicje na kolejny sezon. Choć 2025 rok był na papierze najlepszym w karierze młodego Portugalczyka, to jednak ten nie krył swojego rozczarowania – oczekiwania były bowiem jeszcze większe.
Rok 2025 był złym rokiem. Nie zbliżył się do takiego, jakiego się spodziewałem. Po Omloop i Trofeo Laigueglia po raz pierwszy zachorowałem. Nie jeździłem na rowerze przez 8 dni. Potem było mi niesamowicie trudno wrócić do formy. Po mistrzostwach Portugalii w jeździe indywidualnej na czas nagle poczułem się bardzo źle. Nie widziałem za wiele na jedno oko. Za każdym razem, gdy się wysilałem, wszystko mi się kręciło. Badania wykazały przyczynę, ale straciłem przez to półtora miesiąca
— zaczął António Morgado.
Zorro, bo taki pseudonim nosi Portugalczyk, miniony sezon otworzył wygraną w Gran Premio Castellón – Ruta de la Cerámica. Później był najlepszy przed własną publicznością w Figueira Champions Classic oraz został mistrzem kraju w jeździe indywidualnej na czas. Do tego udało mu się zająć m.in. 3. lokatę w Brabanckiej Strzale. Nie można zatem mówić o pełnym rozczarowaniu. Cele były jednak większe i nie zmieni się to w 2026 roku – jakie dokładnie stawia sobie António Morgado?
Chcę poprawić się jako zawodnik. Wiem, że stać mnie na znacznie lepsze wyniki niż w tym roku. To, czy wygram jeden, dwa, czy cztery wyścigi, nie ma dla mnie większego znaczenia. Liczy się progres. Jeśli chodzi o pola do tego, to w zeszłym sezonie bardzo słabo radziłem sobie z ustawianiem się podczas flamandzkich klasyków. Za każdym razem, gdy grupa faworytów odjeżdżała, musiałem zaczynać ich gonić od ogona. Jak mogę to poprawić? Trzeba być po prostu trochę szalonym, żeby zapewnić sobie miejsce z przodu. Jestem zbyt miły w tym całym przepychaniu się o pozycje. Ale tak naprawdę, w takich momentach nie powinno się brać nikogo innego pod uwagę, więc zmienię swoje nastawienie. Choć w najważniejszych klasykach będę musiał pomagać liderom, to w mniejszych klasykach będę miał wolną rękę. Cieszę się, bo lubię flamandzkie jednodniówki. To zawody, w których wytrzymałość jest bardzo ważna. Trzeba po prostu walczyć cały czas. Uwielbiam to
— kontynuował Portugalczyk z UAE Team Emirates – XRG.
António Morgado przy okazji uśmiechnął się także w stronę belgijskich kibiców. Zdaniem 21-latka ci odgrywają ogromną rolę w wyścigach dając swoim dopingiem dodatkową energię dla sportowców. Przy tym Portugalczyk pozwolił też sobie na małą prośbę – jak się bowiem okazuje, ci często mylą go z klubowym kolegą, a konkretnie Juanem Sebastiánem Molano.
Flamandzcy kibice są genialni. Uwielbiam ich. Co prawda kiedy dopingują mnie, często nazywają mnie Molano. Wiem, że wyglądamy podobnie, ale nie jesteśmy tacy sami. Może kiedyś wypracuję sobie to, że zaczną mnie wołać po moim nazwisku [śmiech]. W przyszłym roku czekają mnie jednocześnie nie tylko klasyki. Zadebiutuję w Giro d’Italia. Moją ambicją jest być tam w dobrej formie i wspierać lidera. Pokażę tam też, że stałem się lepszym wspinaczem
— zakończył António Morgado.
Dla 21-letniego Portugalczyka to będzie debiut w wielkim tourze. Młody zawodnik będzie wspierał swojego rodaka – liderem UAE Team Emirates – XRG na Giro d’Italia ma być bowiem João Almeida. Kibice z zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego mogą zatem mocno wyczekiwać włoskiego wyścigu, podczas którego ich zawodnicy mogą potencjalnie stworzyć duet walczący o najwyższe cele.









