Fot.: UAE Team Emirates - XRG

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) zaprezentował swój program startów na przyszły sezon. Mistrz świata ponownie skupi się na wygranej w Tour de France oraz monumentach. Przy okazji konferencji prasowej opowiedział trochę o kulisach swoich przygotowań do przyszłorocznej kampanii.

Słoweniec ujawnił swój kalendarz startów przy okazji sobotniej prezentacji UAE Team Emirates-XRG. Głównymi celami w kampanii Pogačara są wiosenne klasyki, Tour de France oraz najpewniej Mistrzostwa Świata. Co ciekawe, 27-latek rozpocznie sezon stosunkowo późno, albowiem dopiero w marcu za sprawą startu w Strade Bianche. Oprócz szutrowego klasyku, w jego kalendarza jest cała mnogość wyścigów jednodniowych, które jak tłumaczy sam zainteresowany, woli zdecydowanie od wielkich tourów:

Czy podobają mi się bardziej? Cóż, klasyki trwają jeden dzień. Wszystko jest skupione wokół tego dnia, to mi się podoba. Na Tourze, presja i stres występują każdego dnia. Nie da się lubić Touru tak samo jak klasyków. Dawanie z siebie wszystkiego przez 21 etapów to zupełnie inna praca. Prawdziwe szczęście można poczuć dopiero po tych trzech tygodniach

– powiedział Tadej Pogačar.

Jak to w przypadku rozmów z Pogačarem, dziennikarze spytali się go o jego największego rywala, Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike). Pierwsza konfrontacja z Duńczykiem odbędzie się dopiero w trakcie Tour de France, o ile odbędzie się w ogóle. Mistrz świata został zapytany o potencjalne batalie ze swoim starszym kolegą:

Szkoda by było, gdyby (Jonas – przyp. red.) nie pojechał na Tour, bo tak jak zawsze mówię, każdy chce się ścigać na najwyższym możliwym poziomie przeciwko najlepszym z najlepszych, w najlepszej formie i bez pecha czy tym podobnym. To sprawia, że zwycięstwa więcej znaczą. Jonas musi jednak wybrać to, co dla niego najlepsze. Z pewnością nie będę do niego dzwonił i mówił, że ma jechać Tour, to nie moja decyzja. Niemniej jednak, z pewnością liczę na jego start

– rozwinął mistrz świata.

Jeden z obecnych na konferencji prasowej duński dziennikarz spytał się Pogačara o start w Giro d’Italia, głównie z uwagi na fakt, że na starcie włoskiego wielkiego touru pojawi się właśnie Jonas Vingegaard. 27-latek odpowiedział w znany dla siebie sposób i wziął pod uwagę jego misję gonienia tytułu najlepszego kolarza w historii:

Moje doświadczenie mówi mi, że mogę zdecydować się w ostatnim możliwym momencie, dosłownie w mgnieniu oka, a potem cały mój kalendarz staje na głowie. Wszystko jest niepewne aż do czasu podpisania listy startowej. Czy czuję się, że tworzę historię? Po tylu latach i triumfach, zdałem sobie sprawę, że robię coś wielkiego. Podoba mi się ten proces i mam nadzieję, że zapiszę jeszcze kilka rozdziałów w tej książce

– opowiadał lider UAE Team Emirates-XRG.

Tadej Pogačar wystartuje w dwóch, dotychczas nowych dla siebie wyścigach. Są to Tour de Romandie oraz Tour de Suisse. Jest to spowodowane głównie jego personalną ambicją, aby wygrać każdy z wyścigów etapowych World Touru. Pomimo faktu, że Pogačar nie stara się narzucić na siebie zbytniej presji, zdaje sobie sprawę, że czas ucieka, więc trzeba wykorzystać okazje na zwycięstwa w Mediolan-San Remo czy Paryż-Roubaix oraz wielu innych wyścigach. Jak tłumaczy sam kolarz, na jego liście wciąż znajduje się sporo triumfów, które chciałby odnieść:

Jeśli wygram te dwa wyścigi (Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix – przyp. red.), można stwierdzić, że niewiele mi zostało w kalendarzu, ale zawsze coś się znajdzie. Jest kilka etapówek, których jeszcze nie jechałem i nie wygrałem wciąż Vuelty. Wciąż wiele mi brakuje, a wyścigi da się wygrywać w różnych scenariuszach. W każdym bądź razie, czas leci nieubłaganie. Nie mam tak wiele czasu, żeby próbować wygrać wszystko. Kolarski kalendarz jest zbyt duży. Jest sporo ważnych wyścigów, ale nie zapominajmy o fantastycznych, tych mniejszych. Nie staram się jednak pospieszać siebie, aby wygrać tak dużo wyścigów jak się da. Lubię wracać do niektórych z nich, czasami żeby wygrać je ponownie. Nie mam jednak na ich punkcie obsesji, tak jak wielu się wydaje, nawet wobec Roubaix czy La Primavery

– skwitował Tadej Pogačar.

Poprzedni artykułPrzełajowy Puchar Świata 2025/26: Mathieu van der Poel i Lucinda Brand zwycięscy w Namur
Następny artykułTour du Doubs 2026 zostało odwołane
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze