Od pewnego czasu trwała dyskusja na temat przyszłości Team Jayco AlUla i Liv AlUla Jayco. Zespołów brakowało na liście drużyn aplikujących o licencje World Tour na kolejny sezon, a winny miał być brak gwarancji finansowych. Teraz jednak temat ma być już zamknięty, a wszystkie problemy opanowane.
1,5 tygodnia temu UCI opublikowało listę ekip wnioskujących o licencję dwóch najwyższych dywizji na sezon 2026, a tam mocno w oczy rzucała się jedna rzecz – zarówno u pań, jak i panów brakowało drużyn z Australii, czyli Liv AlUla Jayco i Team Jayco AlUla. Jakiś czas potem do mediów wypłynęła informacja, że przyczyną tego stanu rzeczy jest brak gwarancji bankowych dla zespołów zrzeszonych w grupie GreenEDGE Cycling. Teraz jednak, jak donosi WielerFlits, wszystko zostało już opanowane, a wszystkie niezbędne dokumenty zaświadczające to zostały przesłane do Międzynarodowej Unii Kolarskiej.
Belgijski portal jednocześnie informuje, że zarządzający Team Jayco AlUla Brent Copeland rozesłał do wszystkich kolarzy i pracowników drużyny wiadomości z przeprosinami za zaistniałą sytuację tłumacząc jej przyczyny. Te pozostają poufne dla mediów, aczkolwiek spekuluje się, że kwestią były przeciągające się rozmowy z partnerami ekipy, w następstwie czego nie zabrakło na czas odpowiednich gwarancji bankowych.
Sponsorzy, AlUla i Giant, podobno poczynili znaczne wysiłki, aby zabezpieczyć przyszłość wspieranej przez siebie drużyny. Same środki na niezbędne gwarancje przeznaczył zaś multimilioner Gerry Ryan – właściciel Jayco i jednocześnie mecenas, współzałożyciel oraz szef ekip zrzeszonych pod szyldem GreenEDGE Cycling.
Oznacza to, że Team Jayco AlUla i Liv AlUla Jayco są na ten moment bezpieczne. Obie drużyny pozostaną w peletonie w 2026 roku. Chociaż pierwszy termin składania wniosków o licencję, 15 października, został przekroczony, drugi termin przypada na przyszły poniedziałek, 3 listopada. Źródła bliskie drużynie twierdzą, że wszystkie niezbędne dokumenty zostały skompletowane i są już przekazane do UCI.









