Był utalentowanym juniorem, ale zamiast ścigania w kategorii orlika trafił po potrąceniu przez samochód na szpitalne łóżko, w którym spędził ponad 2 miesiące. Henri-François Renard-Haquin miał w życiu ogromnego pecha, ale nigdy się nie poddał, a teraz spełni swoje wielkie marzenie – jeśli wierzyć medialnym doniesieniom zostanie bowiem kolarzem worldtourowego Team Picnic PostNL.
Historia Henri-François Renard-Haquina nie jest pełna kolarstwa – jako dziecko Francuz miał bowiem inne pasje, ale z czasem zaczął się ścigać na rowerze górskim czy przełajowym. Na szosę trafił jednak dopiero jako junior, a już w drugim rok w tej kategorii wiekowej zdołał zająć 10. miejsce w mistrzostwach krajowych w jeździe indywidualnej na czas. Było zatem widać, że w młodym zawodniku jest potencjał, ale ten nie miał okazji go zaprezentować – jego karierę przerwał bowiem wypadek.
Pewnego poranka Henri-François Renard-Haquin wyszedł do pracy jak każdego dnia, ale ten dzień nieomal nie zakończył się dla niego tragicznie. Francuz został potrącony przez samochód, a w następstwie tego zdarzenia miał połamaną czaszkę w 3 miejscach, 2 złamane kręgi i nieomal nie amputowano mu palca. Lista obrażeń była naprawdę długa, pierwsza z operacji trwała ponad 7 godzin, a sam sportowiec został przykuty do szpitalnego łóżka na ponad 2 miesiące. Udało mu się uniknąć śmierci czy kalectwa, ale sytuacja nadal była nieciekawa.
Wylądowałem na chodniku z urazem karku. Straciłem przytomność, miałem złamaną czaszkę, kręgi szyjne, prawie straciłem palec. Długa operacja, wiele dni w szpitalu. Byłem przykuty do łóżka przez ponad 2 miesiące i dopiero latem pozwolono mi rozpocząć intensywną rehabilitację, podczas której nauczyłem się znowu chodzić
— opowiadał Henri-François Renard-Haquin w rozmowie dla DirectVelo.
Francuz jednak się nie poddał, a z czasem wrócił nie tylko do pełni sprawności, ale i sportu. Już w 2022 roku brał udział w pierwszych wyścigach, a sezon później przyszły pierwsze zwycięstwa w lokalnych imprezach. W 2024 roku ścigając się w barwach CC Étupes udało mu się wygrać pierwszy w karierze etap wyścigu UCI – miało to miejsce podczas dobrze obsadzonego Tour Alsace. Sezon Francuz kończył już jako stażysta w St Michel – Mavic – Auber93, a w 2025 roku trafił do belgijskiego Wagner Bazin WB – ekipy drugiej dywizji. Z nią miał być związany na dłużej, ale po upadku tego projektu Henri-François Renard-Haquin znów musiał szukać nowego pracodawcy. Jeśli jednak wierzyć doniesieniom WielerFlitsa, ten nowy pozwoli 22-latkowi spełnić wielkie marzenie o World Tourze – sięgnąć po jego usługi ma bowiem Team Picnic PostNL.
Historia Francuza jest kolejną pokazującą, że nigdy nie wolno się poddawać i w wielu wypadkach nawet z bardzo trudnej sytuacji da się wyjść dzięki odpowiedniej determinacji. Czytając o przypadku Henri-François Renard-Haquina szybko można sobie przypomnieć inne tego typu sytuacje – na naszym podwórku coś równie strasznego spotkało chociażby Olgę Wankiewicz, której historię można przeczytać pod tym linkiem.









