fot. AndorraWorld

2 wyścigi rozgrywane 1 dnia, 4 uczestników i 600 tysięcy euro wydanych na zaproszenie do Andory – tak w największym skrócie można by podsumować premierową edycję Andorra Cycling Master. W dość pokazowym pojedynku w niedzielę zmierzyli się Tadej Pogačar, Jonas Vingegaard, Primož Roglič i Isaac del Toro, a po wygrane sięgnęli dwaj ostatni spośród wymienionych.

Zawody Andorra Cycling Masters od dłuższego czasu były reklamowane jako pokazowa okazja do zobaczenia w jednym miejscu największych gwiazd światowego peletonu rywalizujących ramię w ramię, ale bez jakichkolwiek pomocników czy innych rywali. Finalnie zapłacono po 150 tysięcy euro na głowę czwórce kolarzy, którzy stanęli do walki w Andorze. Tadej Pogačar, Jonas Vingegaard, Primož Roglič i Isaac del Toro mieli jednego dnia zmierzyć się najpierw z górską czasówką, a następnie krótkim wyścigiem ze startu wspólnego.

Jazda indywidualna na czas rozegrana została na dystansie 11,7 kilometra, a jej areną była wspinaczka na Coll de la Gallina. Całość rywalizacji miała średnio 8,4% nachylenia, a w październikowym pojedynku najlepszy okazał się Primož Roglič, który na wspinaczkę potrzebował 25 minut i 39 sekund. 20 sekund wolniejszy był Tadej Pogačar, Isaac del Toro stracił niemal 2,5 minuty, zaś Jonas Vingegaard przeciął kreskę ze zdecydowanie najgorszym czasem wynoszącym 29:24.

1,5 godziny po zakończeniu samotnej walki z podjazdem rozegrano długi na 32 kilometry wyścig ze startu wspólnego. Cała czwórka razem wpadła na metę, gdzie na finiszu o błysk szprychy Primoža Rogliča ograł Isaac del Toro. 3. był Tadej Pogačar, stawkę ponownie zamknął Jonas Vingegaard.

W zmaganiach o losach końcowej wygranej decydowała klasyfikacja generalna nie na podstawie czasów, a punktów za oba wyścigi. Primož Roglič uzyskał ich 55, Isaac del Toro 51, Tadej Pogačar 42, a Jonas Vingegaard 36 i to właśnie w takiej kolejności panowie zakończyli premierową edycję Andorra Cycling Masters. Czas pokaże czy pokazowe zawody odbędą się po raz kolejny, a także czy i wówczas organizatorom uda się sprowadzić do tego niewielkiego państwa największe gwiazdy światowego peletonu.

Poprzedni artykułTom Dumoulin ukończył swój pierwszy maraton ze znakomitym czasem
Następny artykułWalka o World Tour 2026-28: Uno-X Mobility górą, spadek Cofidisu. Czekamy na komunikat UCI
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcin
Marcin

11,7 km, 8,4%. W 25:39. W największym uproszczeniu VAM to 2300!!! Alpe d’Huez. Pantani. Czas 37:36. 1140 przewyższenia. VAM to 1820. Mimo wszystko duża różnica.

Jacek
Jacek

Jak można 2,5 minuty z czasówki uznać za mniej warte niż grubość gumy za drugie miejsce w wyścigu ze startu wspolnego?
Zwykle dają 4s bonifikaty 1 miejsce vs. drugie a tu dali 2 min. 31s. Takie rzeczy tylko w Andorze