Kobiecy wyścig o mistrzostwo świata w kolarstwie gravelowym za nami. Choć pod koniec wydawało się, że po złoty medal sięgnie Shirin van Anrooij (Holandia/Lidl – Trek), to ostatecznie najlepsza okazała się jej rodaczka – Lorena Wiebes (Holandia/Team SD Worx – Protime). Shirin nie kryła na mecie swojego rozczarowania, a do tego była zdziwiona tym, że kolejna z jej rodaczek – Yara Kastelijn (Holandia/Fenix – Deceuninck) zaangażowała się w pogoń na ostatnich kilometrach.
Nie da się ukryć, że sobotnia rywalizacja na trasie Gravelowych Mistrzostw Świata była niezwykle emocjonująca i praktycznie do samej kreski nie było wiadomo, która z pań sięgnie po złoty krążek. Shirin van Anrooij zabrakło do złota zaledwie kilkuset metrów, a to wszystko za sprawą skutecznej pogoni grupki pościgowej, w której główne role odgrywały Silvia Persico (Włochy/UAE Team ADQ), Julia Kopecký (Czechy/Team SD Worx – Protime) oraz… Yara Kastelijn (rodaczka Shirin van Anrooij). Shirin przyznała na mecie, że jest bardzo rozczarowana takimi rozstrzygnięciami i nie do końca wie, co ma o tym wszystkim myśleć. Opowiedziała o tym w rozmowie z NOS.
Mam wrażenie, że przez te wszystkie lata byłam zawodniczką zespołową. Po prostu nie rozumiem, dlaczego tak się stało. To jasne: jeśli w czołówce jest ktoś, kto zostanie mistrzem świata i pochodzi z tego samego kraju, to pozwalasz mu jechać. Rozumiem, że każdy chce walczyć o tytuł, ale w takiej sytuacji Silvia Persico zajęła trzecie miejsce. W przeciwnym razie byłybyśmy na trzech pierwszych pozycjach. Jestem tym przygnębiona. Sens miało to, że goniły Persico i Kopecký. Ostatecznie myślę, że byłam wystarczająco mocna, aby utrzymać się przed nimi i zostać mistrzynią świata. Nie chcę mówić zbyt wiele na ten temat, nie chcę też powiedzieć nic złego. Myślę jednak, że to była szansa na tytuł mistrzyni świata i została mi ona odebrana. Nie sądzę, abyśmy kiedykolwiek miały tak dobrą atmosferę w naszym zespole, jak na ostatnich mistrzostwach świata oraz Europy. Rozumiem, że jest nas tutaj dużo i ostatecznie każdy chce walczyć o tytuł. Nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat
– skomentowała Shirin van Anrooij.
Głos w tej sprawie zabrał również selekcjoner reprezentacji Holandii – Laurens ten Dam, który nie krył swojego zdziwienia w obliczu zaistniałej sytuacji. Trener przyznał w rozmowie z NOS i WielerFlits, że jest mu żal Shirin i musi jeszcze porozmawiać z Yarą Kastelijn, choć mówił też o tym, że Gravelowe Mistrzostwa Świata różnią się nieco od ostatnich imprez rangi mistrzowskiej.
Dwa kilometry przed metą pomyślałem: ona to ma [Shirin van Anrooij – przyp. red.]. Okazało się, że tak nie jest. Bardzo współczuję Shirin. Wszyscy chcą zostać mistrzami. Nie wybieram ich z jasną misją, ponieważ same rywalizują o te miejsca w kwalifikacjach. W takiej sytuacji nie da się perfekcyjnie rozegrać gry zespołowej, tak jak na ostatnich mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym. Wtedy każda zawodniczka otrzymała ode mnie zadania i jeśli ktoś się na to nie zgadza, to nie jedzie. Tutaj każdy jeździ sam. W finale trzeba rozegrać to w taki sposób, aby mistrzynią została Holenderka. Nie zmienia to faktu, że uważam to za bardzo rozczarowujące dla Shirin. Jestem szczęśliwy z powodu złota Loreny, bo dla niej są to fantastyczne mistrzostwa, ale jeśli trzymasz medal w rękach, tak jak Shirin i wymyka ci się on z rąk, to rozumiem, że jest to przykre uczucie. Nie przyjechaliśmy tutaj z jasną misją. Muszę porozmawiać z Yarą, jestem ciekaw. Myślę, że chciała po prostu wykorzystać swoją szansę w finale. Nie miała tam żadnej koleżanki z drużyny [chodzi o drużynę, w której ściga się na co dzień, a nie o reprezentację – przyp. red.]. Cieszę się z triumfu Loreny, ale najpierw podszedłem do Shirin. Wiebes i Vos pokazały na podjazdach, że są mocne i pod tym kątem jest to sprawiedliwy wynik, ale to jak wyglądało to na ostatnich dwóch kilometrach, jest oczywiście rozczarowujące dla Shirin. Shirin jest fantastyczną zawodniczką zespołową i rozumiem jej rozczarowanie, dlatego byłem pierwszy, który podszedł do niej na mecie. Takie rzeczy nie powinny rzutować na przyszłość, więc będą rozmowy. Nie powinno to mieć wpływu na przyszłoroczne wybory
– powiedział Laurens ten Dam.





![Montréal 2026: Holenderska kontrola w drodze do złota [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Demi-Vollering-reprezentacja-Holandii-218x150.jpeg)




Typowe holenderki są typowe…
Typowe holenderki, ale i niestety typowa taktyka w wyścigach kobiet.
Masakrycznie się to oglądało. No cóż a potem się dziwią że sport kobiet jest mało popularny jak takie akcje odchodzą.
Baby to potrafią się pogryźć o lepsze czy gorsze nogi, wiek a co dopiero o mistrzostwo świata. Co prawda gravelowe (jakie?) ale zawsze…
wiele mocnych zawodniczek w zespole, wiele ambicji i wiele negatywnych emocji – zespołu z tego nie zrobisz. Holenderki kasowały się na wzajem nie tylko na ostatnich kilometrach. Od 40km było widać, że jadą po Holendersku.