Sobota podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 bez wątpienia należała do reprezentacji Holandii. Kolarki w pomarańczowych strojach w pełni przejęły kontrolę nad wydarzeniami na trasie, przygotowały atak Demi Vollering, a ta wykończyła ich pracę zdobywając swoją 1. w karierze tęczową koszulkę. Oto co po tym osiągnięciu mówiły koleżanki zwyciężczyni oraz jej selekcjoner.
Jeśli przed wyścigiem ze startu wspólnego elity kobiet w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 pojawiały się jakieś komentarze dotyczące reprezentacji Holandii, to te były raczej prześmiewcze i dotyczyły tego, że „pomarańczowe” zapewne pokłócą się na trasie i będą jechały każda sobie, bez wsparcia dla liderki. Cóż, takie opinie miały spore podłoże w tym, jak w poprzednich latach ścigała się kadra Niderlandów, która mimo niewątpliwej mocy regularnie potrafiła bardziej sobie wzajemnie szkodzić niż się wspierać. W tym roku zadanie poukładania najmocniejszej kobiecej reprezentacji świata dostał Laurens Ten Dam – 45-letni były kolarz zawodowy, który swoją karierę zakończył w barwach CCC Team. Holender z tego zadania wywiązał się wręcz perfekcyjnie i zbudował zespół, który okazał się grać do jednej bramki.
Pokazaliśmy odwagę. Na odprawie jasno powiedziałem, że być może nasz plan nie jest najłatwiejszy, ale za to taki, który da Demi dużo możliwości i wiary w siebie. Być może to był również plan, który sprawił, że Demi pomyślała na ostatnim okrążeniu, że musi zrobić to tu i teraz nie tylko dla siebie, ale dla całego zespołu. Zresztą… To już nie ma znaczenia, Demi jako 1. przekroczyła linię mety! Wysiłek pozostałych 6 zawodniczek z pewnością dodawał jej otuchy. Zbudowanie tej drużyny było wyzwaniem. Zabrałem świetne kolarki, które nie są przyzwyczajone do obejmowania prowadzenia i kontrolowania wyścigu na tak wczesnym etapie. Zapewniliśmy sobie spokój i wręcz nudę – wysokie tempo sprawiło, że brakowało rywalkom okazji do ataków. Dziewczyny ze swoich zadań wywiązały się fantastycznie. Demi jest najlepszą zawodniczką na świecie. Miło jest też pracować z kimś takim jako selekcjoner. Kiedy wczoraj wszedłem do jej pokoju, było widać, że ma w sobie mentalność zwyciężczyni. Przeleciała tu po prostu, żeby zrobić swoje i cieszę się, że zbudowaliśmy zespół, który jej to umożliwił
— obszernie opowiadał po wszystkim Laurens Ten Dam, selekcjoner reprezentacji Holandii.
Nawet najlepszy plan nie dałby jednak nic, gdyby mające go zrealizować zawodniczki były za słabe bądź nie chciały się w pełni poświęcić swoim zadaniom. Holenderki tymczasem potrafiły się podporządkować w całości dla liderki, jaką była Demi Vollering, a tą, która przygotowywała pierwszy z ataków późniejszej mistrzyni była Puck Pieterse. 24-latka po wszystkim sama zajęła jeszcze 6. miejsce.
To niesamowite być częścią tego sukcesu. Już rekonesans był dla nas owocny. Potem, zgodnie z planem, dałyśmy z siebie wszystko, moja praca rozpoczęła się na niespełna 3 okrążenia przed końcem. Kiedy Demi mnie wyprzedziła, próbowałam trochę zwolnić, ale obejrzałam się za siebie i nikogo nie było na moim kole. Myślę, że to było dobre przygotowanie ataku. Fajnie było patrzeć, jak odjeżdża. Potem właściwie nie musiałam już nic robić. Po prostu starałam się być trochę irytująca dla rywalek i rozbijać pogoń. Jestem w tym całkiem dobra. Widziałam, że przewaga utrzymuje się na poziomie 20 sekund. Potem jednak zaczęłyśmy doganiać Demi. Wdałam się nawet w małą kłótnię z Marlen Reusser. Nie chciałam gonić swojej liderki, ona nie chciała mieć mnie na swoim kole. Trochę się przez to pogubiłyśmy. Na kolejnym podjeździe zabrakło mi mocy, więc zostałam już potem sama. Dotarcie na metę i zobaczenie, że Demi wygrała, było naprawdę wspaniałym momentem. Cała holenderska drużyna może dziś być z siebie dumna
— powiedziała na gorąco Puck Pieterse przepytywana przez dziennikarza WielerFlits.
Przed kamerami pojawiły się także inne zawodniczki, które włożyły sporo serca i wysiłku pracując na trasie dla Demi Vollering. Skład reprezentacji Holandii stworzyło w sumie 7 pań, a były to, poza wymienioną już wyżej dwójką, pracująca od samego startu Lieke Nooijen oraz mające swoje obowiązki do wykonania nieco później Karlijn Swinkels, Riejanne Markus, Femke de Vries i Amber Kraak.
Plan zakładał, że ma być bardzo ciężko, a na 3 okrążenia przed końcem miałyśmy zostawić na czele Puck i Demi. Dokładnie tak to wyszło. Miałyśmy wystarczająco dużo zawodniczek w odpowiednich momentach, by pojechać zgodnie z planem. Cieszę się, że jestem częścią reprezentacji. Byłyśmy pewne siebie i udało nam się to przekazać Demi. Wszyscy się poświęcili. Nawet gdyby się nie udało, wrócilibyśmy do domu szczęśliwi, bo każdy dał z siebie wszystko, a to jest najważniejsze
— mówiła niezwykle wzruszona Karlijn Swinkels.
Odniosłyśmy sukces i teraz tylko to się liczy. To był po prostu bardzo trudny wyścig. Samo okrążenie przejechane na czele kosztowało mnie naprawdę wiele, ale jestem bardzo dumna, że dałam radę. Plan zadziałał i Demi dobrze wykończyła naszą pracę
— powiedziała doświadczona Riejanne Markus.
Kto wie, może w kolejnych latach doczekamy się tego, by podobnie o swojej liderce wypowiadać mogły się reprezentantki Polski. Kolejna szansa na pierwszą w naszej historii tęczową koszulkę w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet nadarzy się już za rok, kiedy na panie czeka najtrudniejsza w XXI wieku trasa w Górnej Sabaudii. Profil rundy przyszłorocznego czempionatu znajdą Państwo pod tym linkiem.









