fot. UCI / Simon Wilkinson / SWpix.com

Większość zawodników i zawodniczek, żeby nie użyć wręcz słowa „wszyscy”, po swoich startach, a nawet przejazdach treningowych podkreśla niesamowitą atmosferę tegorocznych Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025. A jak to wygląda z perspektywy widza, czyli osoby takiej jak ja?

Dziś w ramach cyklu Misja Kigali będzie dość krótko, bo i czasu mało. Poruszę zatem tylko jeden temat, a są nim widzowie zgromadzeni przy trasach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025. Jadąc tu byłem niesamowicie ciekawy tego, jak będzie wyglądał ten aspekty czempionatu – z jednej strony już na bazie zdjęć z Tour du Rwanda spodziewałem się wielkich tłumów, z drugiej pojawiały się plotki, że wiele z tych osób to mogą być siłowo sprowadzani statyści. Jak zatem wyglądają odczucia po 2 dniach ścigania + treningach?

Ciekawość zawodów, nie gwiazd

Czy przy trasie są tłumy? To trudne pytanie – z jednej strony miejscami ciężko się było przebijać przez ludzi, z drugiej jednak podczas czasówki wystarczyło odjeść na 150-200 metrów od mety i bez problemu dało się stanąć przy samej bandzie. Bez wątpienia jednak istnieje sporo miejsc, gdzie lokalna publiczność gromadzi się naprawdę licznie, a tym, co odróżnia ją od innych jest fakt, że ludzie nie przychodzą tu tylko na Tadeja Pogačara. Liczba miejscowych kibiców, niezależnie od kategorii, póki co się utrzymywała, w efekcie czego np. Mateusz Gajdulewicz mówił o największym tłumie na rywalizacji orlików, jaki przyszło mu spotkać – a to przecież jego 5. Mistrzostwa Świata w karierze i 4. w tej kategorii wiekowej.

Ciekawość zawodami przejawiają też osoby, które na samą trasę nie dotarły. Stojąc na recepcji w oddalonym nieco od centrum Kigali rezerwacie ptactwa Umusambi Village, pani obsługująca gości gdy zostaliśmy sam na sam od razu zagadała mnie o mistrzostwa, spytała nie tylko o to jak podoba mi się miasto, ale i jak oceniam zawody w tym miejscu, czy to dla mnie coś wyjątkowego i czy cieszę się, że tu przyjechałem. Widać, że dla miejscowych jest to ogromne wydarzenie.

Statyści

Było o pozytywnym aspekcie, ale czy istnieją też osoby, które pojawiły się przy trasie nie z własnej woli, a dla pozorowania zainteresowania? Moim zdaniem tak, ale miało to miejsce wyłącznie w jednym punkcie trasy, a mianowicie na starcie czasówki. Skąd takie przemyślenie? Otóż by jako biały wejść na BK Arenę (lokalizację rampy startowej), musiałem m.in. pokazać identyfikator prasowy. Jak zatem na halę, na której nie było innych zagranicznych kibiców i pod którą stała cała masa ludzi żywo zainteresowanych wydarzeniem, weszli obecni tam lokalsi? Cóż, patrząc na pewne znużenie wielu z nich i to jak sektorami zapełniali kolejne fragmenty hali, będąc na niektórych z nich ubrani dokładnie tak samo, było bardzo czuć, że oni akurat zostali statystami pod ładne ujęcia w TV. Widziałem, że organizator przygotował dla nich catering by zjedli coś w przerwie między kategoriami, gdy chcieliśmy opuścić halę to nam było wolno, oni zaś byli trzymani wewnątrz przez ochronę.

Czy zakrzywia to mój odbiór tych zawodów? Absolutnie nie. Publiczność na BK Arena stanowi procent, albo nawet i mniej ludzi, których widziałem przy trasie, w Fan Zonie itd. i potrafię sobie wyobrazić, że hala ta zapełniłaby się także wtedy, gdyby po prostu była otwarta dla wszystkich. Oczywiście to tylko moja teza o „statystach”, której nie potwierdzę na 100%, ale rozumiem organizatorów – chcieli mieć pewność, że w świat poleci bardzo pozytywny obraz z telewizji, więc podjęli taką, a nie inną decyzję.

Koniec końców przecież liczy się genialna atmosfera, którą odczuwają zawodnicy.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:

Podczas tych Mistrzostw Świata przygotuję dla Państwa, czytelników Naszosie.pl, materiały prosto z serca wydarzeń, czyli rwandyjskiego Kigali. W związku z tym serdecznie zapraszam, wręcz zachęcam do śledzenia naszego portalu podczas całego tegorocznego czempionatu!

Poprzedni artykułNajmłodsi kontra czas – zapowiedź 3. dnia Mistrzostw Świata – Kigali 2025
Następny artykułJak urozmaicić swój trening? Postaw na paraletki!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
maciek
maciek

dziekuję za te relacje