Megan Arens (Holandia) jest obecnie jedną z najszczęśliwszych zawodniczek w kobiecym peletonie. Czemu? Młoda kolarka zdobyła złoty medal w jeździe indywidualnej na czas juniorek, a na mecie nie kryła swojego wzruszenia. Ten triumf znaczył dla niej naprawdę dużo.
W pierwszej kolejności młoda Holenderka odniosła się do samej rywalizacji, a konkretniej do zakładanego tempa i do ocenienia skali trudności wtorkowej czasówki. Megan była lekko zszokowana swoim osiągnięciem, ale zdawała sobie sprawę z tego, jak dużo kosztowało ją sięgnięcie po złoty medal.
Nie wiem co powiedzieć. To był bardzo trudny wyścig. Oczywiście opracowaliśmy plan tempa, ale trudno go było zrealizować i osiągnąć maksimum możliwości. Skupiłam się na swoich odczuciach. Dałam z siebie wszystko i dobrze się to skończyło
– powiedziała Megan Arens.
Następnie Holenderka opowiedziała o przygotowaniach do wtorkowej rywalizacji oraz nawiązała do swojego doświadczenia w jeździe po bruku. Przypomnijmy, że w tym sezonie Megan rywalizowała już m.in. na trasie juniorskiego wyścigu Gandawa – Wevelgem i Ronde van Vlaanderen.
Na rowerze do jazdy na czas wygląda to zupełnie inaczej. Co więcej, nigdy tak naprawdę nie ćwiczyłam w ten sposób. To było coś zupełnie nowego. Podeszłam do tego z następującą myślą: zobaczę, jak się to potoczy. Podczas rekonesansu poszło mi całkiem nieźle, więc miałam dobrze przeczucia. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Po prostu WOW
– zakończyła Holenderka.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
- Ogólna zapowiedź zawodów
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity kobiet
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas orliczek
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas orlików
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorek
- Skład reprezentacji Polski
- Wszystkie artykuły









