W ogólnej zapowiedzi Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025 pozwoliłem sobie wymienić trójkę polskich zawodników i zawodniczek, u których widzę spory potencjał na powrót do domu z medalem w dorobku. Najmłodszą z tego grona jest Maria Okrucińska, która o swoje krążki powalczy wśród juniorek. Przed startami miałem okazję porozmawiać z naszą niezwykle utalentowaną kolarką.
W momencie poznania lokalizacji tegorocznych Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym rozgorzała mocna dyskusja na temat tego czy reprezentacja Polski poleci do rwandyjskiego Kigali, a jeśli tak, to w jak licznym składzie. Finalnie udało się dopiąć wyjazd dla grupy kilkunastu sportowców, wśród których znalazła się jedna juniorka – Maria Okrucińska. Choć 17-latka jest tu osamotniona pod kątem udziału w wyścigach, to nie można powiedzieć, że brakuje jej opieki – nasza kadra przyleciała do Rwandy stosunkowo wcześnie, a sztab mocno dba, by zawodnikom i zawodniczkom niczego nie brakowało. Jak tegoroczna podwójna mistrzyni Polski czuje się po kilku dniach spędzonych w Kigali?
Czuję się w porządku, przyzwyczajam się do warunków tutaj, bo jest to jakaś nowość, dla mnie. Są lekkie problemy, ale będzie dobrze! Czuję się okej
— zaczęła Maria Okrucińska, którą momentalnie dopytałem o to jak przebiegały przygotowania do tego wyjazdu.
Tak, wydaje mi się, że miałam dobre przygotowania, zaaklimatyzowałam się tutaj, jestem gotowa do ścigania na tej wysokości – przed przyjazdem spałam w namiocie hipoksyjnym, potem byłam na zgrupowaniu w Andorze z kadrą Polski, następnie po powrocie do domu ponownie spałam w namiocie, więc wszystko to przyniosło efekt i teraz czuję się naprawdę dobrze
— dodała nasza pierwszoroczna juniorka.
Do hotelu, w którym jest reprezentacja Polski, dotarłem w sobotę, niedługo po tym, jak biało-czerwoni mieli okazję dokonać rekonesansu tras. Niektórzy zwracali uwagę, że rzeczywisty odbiór tutejszych dróg jest nieco inny, niż spodziewali się na bazie samych profili, a jak trasy ocenia Maria Okrucińska?
Na razie mam za sobą tylko rekonesans czasówki, nie byłam jeszcze na trasie startu wspólnego, ale częściowo to się pokrywa – szczególnie jeśli chodzi o ostatni, kluczowy podjazd. Trasa jest bardzo wymagająca i choć nie są to długie podjazdy, to nie są one też zupełnie krótkie, a przy tym są dość sztywne. Brukowany podjazd będzie się na pewno dawał we znaki, ale myślę, że ze startu wspólnego może mi być nieco ciężej – jestem tu sama, a jak wiadomo czy to Hiszpanki, Włoszki czy też Holenderki mają mocne teamy, ale zrobię co w swojej mocy by powalczyć o jak najlepszy wynik. Jeśli chodzi o czasówkę to bardzo podoba mi się ta trasa, wydaje mi się, że jest pode mnie – pasują mi te zjazdy, jest trochę technicznych zakrętów, a i ten brukowany podjazd na koniec jest okej
— dość obszernie opowiadała polska juniorka.
Od dawna było wiadomo, że w Marii Okrucińskiej drzemie ogromny potencjał – na krajowym podwórku dominowała ona rywalizację w kolejnych kategoriach wiekowych, ale ten sezon jest bez wątpienia przełomowym, bowiem jako juniorka młoda kolarka ścigała się już nie tylko w barwach UKS Copernicus Toruń CCC, którego jest wychowanką, ale także holenderskiej kuźni talentów Grouwels-Watersley R&D Road Team. Spotkanie z zagraniczną czołówką nie było jednak dla Marii Okrucińskiej czymś nieprzyjemnym, a wręcz przeciwnie – ściganie w międzynarodowej stawce pokazało, że choć Polka jest pierwszoroczną juniorką, to już dziś stać ją na wielkie rzeczy. Jaki w związku z tym nasza kolarka wyznacza sobie plan minimum oraz wymarzony cel na tegoroczne Mistrzostwa Świata – Kigali 2025?
Plan minimum? Chciałabym ukończyć [śmiech]. A na poważnie – moim marzeniem byłby medal, nie wiem czy jest w moim zasięgu, bo wydarzyć tutaj może się bardzo wiele, a ja podczas wyścigu będę jednak sama. Przez to nieco bardziej celuję w czasówkę, a tam jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i będę miała swój dzień to mam szansę na medal. Zrobię wszystko co w mojej mocy, a takim minimum, o jakim myślę, jest ukończenie obu wyścigów w top10
— deklarowała Maria Okrucińska, którą następnie dopytałem nieco bardziej o opisywany powyżej temat pierwszego sezonu spędzonego w takiej międzynarodowej stawce i tego jak czuje się wśród rywalek, które w większości są od niej o rok starsze. Czy istnieje gdzieś w głowie chęć do porównywania się wyłącznie do swoich rówieśniczek, czy też jednak gdzieś to zanika, a liczy się walka o pełną pulę?
Patrzę wyłącznie na ten końcowy wynik, choć na początku roku absolutnie nie spodziewałam się, że będę miała takie rezultaty, jakie mam dotychczas jako pierwszoroczna juniorka. Miałam je dość dobre… Nawet wygrałam Puchar Narodów [śmiech]. Dość dobre [śmiech]. Przez to celuję obecnie dużo wyżej niż bym mogła wcześniej myśleć i marzyć, walczę o końcowy sukces nie patrząc na to, że rywalki są starsze, choć oczywiście bycie najlepszą pierwszoroczną juniorką też byłoby super… Ale celuję w złoty medal! [śmiech]
— z szerokim uśmiechem na twarzy zakończyła Maria Okrucińska.
Na wspomniany triumf w Pucharze Narodów złożyła się wręcz nieprawdopodobna regularność, z jaką ściga się 17-latka. Patrząc na wyniki można odnieść wrażenie, że Polka nie miewa gorszych dni, a każdy start oznacza walkę o pełną pulę i najwyższe cele. Oby i w Kigali tak to wyglądało, a biało-czerwonych kibiców mocno zachęcam do trzymania kciuków za naszą juniorkę. Starty Marii Okrucińskiej będą miały miejsce we wtorek (10:45 – 12:45: jazda indywidualna na czas) oraz sobotę (8:00 – 11:15: wyścig ze startu wspólnego).
W Kigali z naszą jedyną obecną tu juniorką rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
Podczas tych Mistrzostw Świata przygotuję dla Państwa, czytelników Naszosie.pl, materiały prosto z serca wydarzeń, czyli rwandyjskiego Kigali. W związku z tym serdecznie zapraszam, wręcz zachęcam do śledzenia naszego portalu podczas tegorocznych Mistrzostw Świata!









Powodzenia !