Fot.: Tomasz Śmietana

Minęło już trochę czasu od pierwszej części, w związku z czym warto przedstawić drugą bohaterkę cyklu „Inna strona kolarstwa” – Annę Długaś (Klub Kolarski Ziemia Darłowska). 21-letnia Polka to specjalistka od jazdy indywidualnej na czas, wielki walczak oraz dziewczyna z niesamowitymi ambicjami, więc na pewno warto poświęcić jej nieco dłuższą chwilę. 

Dobierając bohaterkę pierwszej części – Paulę Gorycką, postawiłem głównie na ogromne doświadczenie i odwagę, a w tym przypadku będzie królować młodzieńcza energia i rosnąca chęć odkrywania kolarskiego świata. Anna Długaś to zawodniczka, o której każdy miłośnik kolarstwa słyszał choć raz (podejrzewam jednak, że znacznie częściej) – prawda? Mimo młodego wieku może się już pochwalić wieloma prestiżowymi startami i wynikami, a ostatnio otrzymała powołanie na Tour de Pologne Women.

Annę Długaś znamy przede wszystkim z różnych artykułów, relacji telewizyjnych oraz internetowych, mediów społecznościowych i tabelek z wynikami, ale warto dowiedzieć się o niej czegoś więcej, nie skupiając się wyłącznie na samych wynikach i medalach. Reprezentantce Polski zadałem kilka pytań, które miały sprawić, że Ania trochę się przed nami otworzy i poznamy nieco inną stronę uprawiania kolarstwa, właśnie z jej perspektywy. Spoglądając na niektóre komentarze w sieci postanowiłem zmienić format tego cyklu i zaprezentować go w tradycyjnej formie pytanie – odpowiedź (ma to być wygodniejsze w odbiorze). Zatem do dzieła!

Mateusz Gruszeczka: Czy trudno jest się wyspecjalizować w jeździe na czas? Jakie cechy są najbardziej pomocne w tej specjalności?

Anna Długaś: Szczerze mówiąc? Z mojej perspektywy jazda na czas od zawsze była czymś w czym czułam się, jak ryba w wodzie. Napędzała mnie prędkość i chęć dogonienia zawodniczki przede mną. Kiedy jadę sama, włączam swój tryb i skupiam się na tym, aby pokonać trasę jak najszybciej, patrząc wyłącznie na to żeby dać z siebie jak najwięcej. Dla mnie czasówka to nie tylko walka z trasą, ale przede wszystkim przełamywanie własnych barier. Jednakże, aby dojść na poziom światowy potrzeba odpowiedniego sprzętu, pozycji na rowerze oraz wiele pracy i cierpliwości aby tam się znaleźć, co jest oczywiście jednym z moich marzeń. Jeśli chodzi o drugą część pytania, to myślę, że zawziętość, odpowiednia mentalność i po prostu trzeba pokochać ból.

MG: Największa kolarska oraz pozasportowa inspiracja?

Anna Długaś: Moją największą inspiracją kolarską jest Kasia Niewiadoma – Phinney, ale też Dominika Włodarczyk, która nie dość, że osiąga niesamowite rezultaty, to na dodatek pisze w swoich mediach społecznościowych relacje z wyścigów. Nie ukrywam, że gdy skończyło się Tour de France Femmes, następnego dnia brakowało mi jej lektury z wyścigu. Poza tym podziwiam ich odwagę, determinację i konsekwencję. Pokazują, że ciężką pracą można osiągnąć naprawdę wiele. Poza sportem inspirują mnie moi najbliżsi i przyjaciele, którzy pokazują, że niezależnie od trudności zawsze jest wyjście.

MG: Czy ściganie się na tak wysokim poziomie i stawanie na starcie w otoczeniu tak uznanych zawodniczek (np. podczas niedawno zakończonego Tour de Pologne Women) może przytłoczyć?

Anna Długaś: Oczywiście, ściganie się na tak wysokim poziomie i start w gronie uznanych zawodniczek może być przytłaczający, zwłaszcza podczas prestiżowych wyścigów, takich jak Tour de Pologne Women. Jednak wiem, że najważniejsze jest to, aby koncentrować się na własnej pracy i przygotowaniu, zamiast porównywać się do innych. Staram się traktować takie momenty jako szansę na naukę, zdobycie doświadczenia i sprawdzenie swoich możliwości, a nie źródło presji.

MG: Co jest dla Ciebie największą dumą w dotychczasowej karierze (poza medalami)? 

Anna Długaś: Nawet nie myślałam o medalach – oczywiście są ważne, bo są zwieńczeniem codziennej pracy, ale moją największą dumą jest to, że udało mi się podnieść po bardzo trudnym poprzednim roku. Może nie jest to szczyt marzeń w bieżącym sezonie, ale mam nadzieję, że doświadczenie, które zdobyłam, oraz wszystkie przyjęte porażki i krytyka zaprocentują w przyszłości i pozwolą mi stać się jeszcze lepszą zawodniczką.

MG: Czy kolarstwo to jedyny sport, który Cię interesuje? Pojawiły się w Twoim życiu jakieś inne dyscypliny?

Anna Długaś: Zanim zaczęłam jeździć na rowerze, uprawiałam wiele sportów. W szkole podstawowej w Rajsku brałam udział w różnych wyjazdach i zawodach – zawsze byłam osobą, która była chętna do aktywności fizycznej, również z moimi braćmi oraz znajomymi ze wsi. Graliśmy w piłkę nożną i siatkówkę na naszym podwórku. Gdy to teraz wspominam, troszkę chciałoby się wrócić do tych beztroskich lat. Kiedy zaczęłam trenować kolarstwo, inne sporty odeszły na boczny tor, bardziej teraz je śledzę i oglądam w telewizji, ale czasami dla „odświeżenia głowy” lubię sobie pobiegać.

MG: Wymarzona grupa kolarska na przyszłość? W jakiej specjalności chciałabyś się jeszcze rozwinąć?

Anna Długaś: Mam w głowie wymarzoną grupę kolarską, ale wolę nie mówić o niej głośno – wierzę, że wtedy marzenia mają większą szansę się spełnić. Najbardziej lubię jazdę indywidualną na czas, choć wiem, że w porównaniu ze startami wspólnymi nie jest ona aż tak doceniana, chyba że zdobywa się tytuły mistrzowskie. Z tego względu chciałabym poprawiać się każdego dnia pod każdym kątem fizycznym i psychicznym oraz skupić się nad swoimi słabszymi stronami, aby stać się bardziej wszechstronną zawodniczką. Myślę, że moje karty nie są jeszcze odkryte.

MG: Czy Twoim zdaniem kolarstwo staje się coraz bardziej niebezpieczne mimo rozwoju technologicznego i sprzętowego (chodzi np. o wysokie tempo, dużą dynamikę, walkę o pozycję na kilkadziesiąt kilometrów przed metą, ryzykowanie na zjazdach)?

Anna Długaś: Faktycznie, kolarstwo staje się coraz bardziej niebezpieczne. Tempo peletonu jest wyższe, niż kiedyś, co sprawia, że ewentualne kraksy są bardziej dotkliwe. Ogromny rozwój sprzętu i przygotowania zawodników pozwalają jeździć szybciej, niż 20 lat temu, ale równocześnie zwiększa to ryzyko. Dodatkowym czynnikiem są same trasy, które czasami prowadzą przez niebezpieczne odcinki i w naturalny sposób generują więcej zdarzeń.

MG: Jakie uczucia towarzyszą zawodniczkom tuż po groźnej kraksie (z Twoim udziałem lub z udziałem dużej grupy zawodniczek, gdy znajdujesz się w pobliżu)?

Anna Długaś: Z kraks, które się wydarzyły niewiele pamiętam – czasem tylko moment kontaktu z innym zawodnikiem, a potem nagle człowiek ląduje na ziemi. Adrenalina sprawia, że odruchowo wstaję i próbuję jak najszybciej wrócić na rower, a dopiero później pojawia się ból. Po chwili pojawia się u mnie nie tylko fizyczne cierpienie, ale też strach i niepewność, aby nie leżeć po raz drugi. Najlepiej byłoby, gdyby do tych kraks nie dochodziło. Jednakże zawsze jest to dla mnie przykre, gdy ktoś „leży”, szczególnie gdy dowiadujesz się, że dochodzi do poważnych urazów czy tragicznych zdarzeń. W takich momentach uświadamiasz sobie, że kolarstwo jest jednym z najbardziej wymagających i niebezpiecznych sportów, a do tego mogło to spotkać każdego z nas.

Rozmawiał Mateusz Gruszeczka

Tytułem podsumowania: pierwszym, co rzuciło mi się w oczy jest olbrzymia mądrość, rozwaga i dojrzałość w odpowiedziach udzielonych przez Anię Długaś. Wierzę, że z takim podejściem i tak pracującą głową polska zawodniczka może dojść do największych sukcesów na kolarskiej płaszczyźnie, osiągając wyniki podobne do tych, które notuje obecnie Kasia Niewiadoma, choć może nie w takim samym terenie. Co prawda Ania odkryła przed nami wiele kart i tajemnic, ale zachowała również coś dla siebie, dzięki czemu śledzenie jej dalszych losów będzie jeszcze bardziej ekscytujące.


Inna strona kolarstwa #1: Paula Gorycka

Inna strona kolarstwa to cykl poświęcony kolarstwu, w którym będę chciał przedstawić ten sport z nieco innej perspektywy. Chodzi głównie o poruszanie nieoczywistych zagadnień, które pozwolą ukazać zawodników i zawodniczki w nowej odsłonie, znacznie bliższej kibicom.

Poprzedni artykułNadia Hartman: „Bycie w najlepszym polskim teamie dodaje skrzydeł”
Następny artykułVuelta a España 2025: Ogromne kary dla protestujących
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze