fot. Bretagne Classic - GP Lorient Agglomération

W kalendarzu Międzynarodowej Unii Kolarskiej jest kilka takich wyścigów, który wygrać może niejeden typ kolarza. Bez wątpienia zalicza się do nich Bretagne Classic – Ouest-France, którego 89. edycja zostanie rozegrana już dzisiaj. Kto powalczy o cenne, worldtourowe zwycięstwo?

Gdybym miał wybrać swój ulubiony wyścig jednodniowy, może z pominięciem monumentów, to pojawiłby się u mnie dylemat – z jednej strony bowiem, jak wielu, zakochałem się w białych drogach Strade Bianche, ale te w ostatnich latach przynosiły niestety dość przewidywalną rywalizację. Może zatem z drugiej kochać Amstel Gold Race? Bez wątpienia da się, choć natłok klasyków w tamtym okresie sprawia, że na żaden z nich nie czekam z wypiekami na twarzy. Wyczekiwanie jest bez wątpienia tym, co czyni wybitnym Omloop Nieuwsblad, ale i tu nie potrafiłbym powiedzieć, że jest to mój osobisty numer 1. O miano to, podkreślę raz jeszcze, że w moim wypadku, biją się za to 3 inne wyścigi – Donostia San Sebastian Klasikoa, której baskijski charakter mnie rokrocznie urzeka, oraz dwie bretońskie jednodniówki – poprowadzone przez łąki i pola, będące rokrocznie niezapomnianym widowiskiem Tro-Bro Léon, a także Bretagne Classic – Ouest-France, w którym zawsze dzieje się niezwykle wiele, a walka miewa nieraz naprawdę trudny do przewidzenia charakter. Ten ostatni z wymienionych wyścigów odbędzie się właśnie dzisiaj.

Historia wyścigu sięga 1931 roku, ale choć mamy do czynienia z już 89. edycją, to na liście triumfatorów próżno szukać kogoś, kto przez lata dominowałby w tej imprezie. Nikomu nie udało się bowiem zwyciężyć więcej niż 2-krotnie, a w XXI wieku, kiedy to wyścig ten stał się częścią kalendarza UCI World Tour, uczynił to wyłącznie Oliver Naesen (2016 i 2018). Oprócz Belga w ostatnich latach wygrywali także Elia Viviani (2017), Sep Vanmarcke (2019), Michael Matthews (2020), Benoît Cosnefroy (2021), Wout van Aert (2022), Valentin Madouas (2023) i Marc Hirschi (2024). Widać zatem, że o triumf walczą głównie sprinterzy, klasykowcy i puncherzy, choć i górale miewali tu swoje epizody – na liście zwycięzców jest chociażby Vincenzo Nibali, a ja cały czas ciepło wspominam edycję z 2019 roku, kiedy to do końca o wygraną bił się Jack Haig – Australijczyk 2 lata później stanie na podium Vuelta a España. Z czego wynika taki rozstrzał kolarzy walczących o końcowy sukces? Otóż z jednej strony trasa ma zwykle około 4 tysięcy metrów przewyższenia, z drugiej jednak nie ma na niej nawet jednego długiego podjazdu – to zawsze wyścig stojący pod znakiem przeciągania liny między aktywnymi kolarzami a peletonem, a akcja zaczyna się tu zwykle na długo przed metą.

Trasa

W tym roku organizatorzy bretońskiej jednodniówki przygotowali długą na 261,7 kilometra trasę o łącznym przewyższeniu aż 4352 metrów. Start i meta będą miały miejsce w Plouay, ale cała rywalizacja odbędzie się na północ od miasta znanego nie tylko z tego klasyku, ale i mistrzostw świata z 2000 roku czy mistrzostw Europy zorganizowanych tam 20 lat później.

Gdyby płacono mi wierszówkę to mógłbym w tym miejscu wyliczyć każdy z 33 podjazdów, które znalazły się na trasie, ale większość z nich nie ma nawet kilometra długości. Tym, co jest piękne w tym wyścigu jest fakt, że nie ma tu jednego, kluczowego punktu, którego wyczekuje cała stawka – peleton może się porwać w każdym momencie, a okazji do przypuszczenia ataku jest całe multum. Jeśli jednak nikomu nie uda się na przestrzeni długiego dystansu oderwać od rywali to ostatnią trudnością jest Côte du Lezot (700 m; 5,1%), które znajduje się już na finałowej, długiej na niespełna 12 kilometrów rundzie. W tym roku kolarze pokonają ją zaledwie jeden raz.

Pogoda

Aura bez wątpienia wpłynie na dzisiejsze zmagania, albowiem w Plouay i okolicach spodziewane jest jedynie 16-18 stopni Celsjusza, przelotne opady deszczu, a w godzinach popołudniowych być może nawet i burze. Do tego przez cały dzień ma się utrzymywać wiatr znad Atlantyku o prędkości na poziomie 20-25 km/h, w porywach do nawet 50 km/h. Do nie będzie najmilsze 6 godzin na rowerze dla uczestników tych zawodów.

Faworyci

Do obrony tytułu przystąpi Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team), ale wydaje się, że Szwajcar jest w znacznie gorszej formie niż przed rokiem i o powtórzenie sukcesu będzie mu niezwykle trudno. Ostatnie miesiące w wykonaniu 27-latka nie pozwalają mi wierzyć w jego wygraną, ale jednocześnie gdzieś z tyłu głowy zawsze mam myśl, że jest to zawodnik bardzo nieobliczalny, a jego dyspozycja potrafi się zmienić nagle, niespodziewanie, a wówczas staje się on czołowym kolarzem świata. Jeśli jednak tak się nie stanie to opcją na atakowanie dla szwajcarskiej grupy może być Julian Alaphilippe, podczas gdy w grupie na finisz czekać powinien Rick Pluimers.

Stawkę porwać bez wątpienia będą chcieli kolarze UAE Team Emirates – XRG. Wygrać ten wyścig może w sumie aż 6 przedstawicieli tej formacji, więc budzi moją wielką ciekawość jaką taktykę przygotowali dyrektorzy sportowi. Nie wyobrażam sobie bowiem by udało im się utrzymać w ryzach wybuchowe charaktery takich kolarzy jak Isaac del Toro i Jan Christen, do przodu ruszyć mogą także dysponujący wielkimi motorami Tim Wellens i Brandon McNulty, podczas gdy nieco dłużej w grupie poczekać powinni dynamiczni Jhonatan Narváez i Alessandro Covi. UAE Team Emirates – XRG zbudowało sobie prawdziwy gwiazdozbiór i 89. edycja Bretagne Classic – Ouest-France jest kolejną okazją, by się o tym przekonać.

Skoro omówiłem jedną ekipę pełną wielkich nazwisk, to pora na tą drugą, czyli Team Visma | Lease a Bike. Tu również opcji jest kilka i trzeba przyznać, że holenderska formacja jest gotowa na jeszcze więcej scenariuszy. Z jednej strony jest bowiem świetny w tego typu klasykach Tiesj Benoot, z drugiej na finisz czekać może Olav Kooij, a po ostatnich wynikach na faworyta w razie walki na długo przed metą wyrasta także Cian Uijtdebroeks. Brak choć jednego z żółto-czarnych w ścisłej czołówce będzie niespodzianką.

W stawce znajdziemy także całą masę zawodników, po której można spodziewać się zabieranie w akcje na podjazdach, a w razie finiszu z grupki walki o końcowy triumf. Na bretońskich szosach zaprezentują się chociażby Thibau Nys i Jasper Stuyven (Lidl-Trek), Pello Bilbao, Fred Wright i Matej Mohorič (Bahrain-Victorious), Romain Grégoire i Valentin Madouas (Groupama-FDJ), Maxim Van Gils (Red Bull – BORA – hansgrohe) czy Axel Laurance (INEOS Grenadiers). Wcześnie wyścig rozstrzygnąć będą chcieli także nieco mniej dynamiczni, ale jeżdżący bardzo aktywnie kolarze jak np. Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), Jonas Abrahamsen i Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Iván Romeo (Movistar Team) czy Louis Barré (Intermarché – Wanty).

A co jeśli dojdzie do finiszu? W przerzedzonej grupie znaleźć powinni się Dorian Godon i Paul Lapeira (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Tibor Del Grosso i Quinten Hermans (Alpecin-Deceuninck), Corbin Strong i Riley Sheehan (Israel-Premier Tech), Michael Matthews (Team Jayco AlUla) czy Alex Aranburu (Cofidis). Jeśli zaś peleton będzie jeszcze większy to zafiniszować mogą także Arnaud De Lie (Lotto), Paul Magnier (Soudal Quick-Step), Tobias Lund Andresen (Team Picnic PostNL), Biniam Girmay (Intermarché – Wanty) czy Emilien Jeannière (Team TotalEnergies).

Jak zatem widzimy kandydatów do wygranej jest cała masa, a wciąż nie mam pewności, czy aby triumfatorem nie zostanie ktoś z grona, które powoli wykluczałem, by nie wypisywać w zapowiedzi większości stawki. To właśnie ta otwartość i nieprzewidywalność sprawia, że Bretagne Classic – Ouest-France jest naprawdę pięknym wyścigiem, więc polecam dać mu szansę – oczywiście o ile mają Państwo wykupiony dostęp do jednej z platform, w których dostępna będzie mocno ograniczona transmisja…

Polacy

Na starcie zobaczymy dwóch biało-czerwonych – do rywalizacji przystąpią Filip Maciejuk (Red Bull – BORA – hansgrohe) i Kamil Gradek (Bahrain-Victorious).

Transmisja

Niestety kolejny rok z rzędu konflikt terminowy z Vuelta a España i US Open sprawia, że Bretagne Classic – Ouest-France nie zmieściło się w telewizyjnej ramówce Eurosportu. W Polsce rozpoczynający się o 11:00 wyścig zobaczyć można zatem jedynie w HBO Max / Playerze, a transmisję zaplanowano od 15:15 do 17:20.

Lista startowa 89. Bretagne Classic – Ouest-France:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułKigali 2025: Ile miejsc przysługuje reprezentantom Polski?
Następny artykułRita Malinkiewicz: „Ten medal pokazał mi, że nie ma rzeczy niemożliwych”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze