fot. Visma | Lease a Bike

Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike) wygrał dziewiąty etap Vuelta a España 2025. Duńczyk popisał się fenomenalnym atakiem u podnóża finałowego podjazdu i bez problemów zostawił w tyle swoich rywali. Drugie miejsce przypadło Tomowi Pidcockowi (Q36.5 Pro Cycling), a podium uzupełnił João Almeida (UAE Team Emirates-XRG). Liderem klasyfikacji generalnej pozostaje Torstein Træen (Bahrain-Victorious).

Ostatni etap przed dniem przerwy zapowiadał kolejną walkę o cenne sekundy w klasyfikacji generalnej. Pierwsze 50 kilometrów przebiega pod znakiem nieregularnego terenu, gdzie z pewnością uformuje się ucieczka, gdzie z pewnością może się jawić triumfator etapu. Kluczowym punktem dnia jest jednak końcówka liczącego 195,5 km etapu – finałowy podjazd na stację narciarską Valdezcaray (13,2 km; 5,0%) jest najbardziej stromy na pierwszych dwóch kilometrach, tak jednak im dalej w las, tym bardziej się wypłaszcza.

Kolarze wystartowali około godziny 12:37. Już od samego początku do ucieczki zabrać się chciało wielu zawodników, jednak peleton raz po raz neutralizował akcje chętnych do odjazdu. Dopiero po 15 kilometrach uformowała się grupa, w skład której wchodzili Jordan Labrosse (Decathlon AG2R La Mondiale), Stefan Küng (Groupama-FDJ), Liam Slock i Alec Segaert (Lotto), jednak i tę czwórkę szybko dogoniono. Na uformowanie się ucieczki dnia przyszło nam czekać 45 kilometrów od startu, albowiem przewagę zbudowali sobie Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers) i Archie Ryan (EF Education-EasyPost). Do dwójki z przodu po krótkiej chwili doskoczyli Michel Hessman (Movistar), Kevin Vermaerke (Picnic-PostNL) i Liam Slock (Lotto).

Na 124 kilometry przed metą ucieczka miała około minuty i 40 sekund przewagi. Do czołówki  doskoczyć z peletonu chcieli wówczas Mads Pedersen (Lidl-Trek) i Sander de Pestel (Decathlon AG2R La Mondiale), jednak szybko udaremniono ich starania. W związku z tym, za nadawanie tempa w głównej grupie wzięli się zawodnicy Lidl-Trek. Przewaga harcowników wzrosła do 2 minut i 40 sekund.

 

Na około 70 kilometrów przed metą zaczął padać rzęsisty deszcz. Sytuacja w wyścigu pozostawała jednak patowa – uciekinierzy zgodnie współpracowali, jednak ich przewaga zaczynała coraz bardziej spadać. Na 40 kilometrów przed metą różnica ponownie wynosiła minutę i 40 sekund, a w peletonie wciąż za pracę głównie odpowiadali kolarze Lidl-Trek. Wszystko to dlatego, aby dać Madsowi Pedersenowi (Lidl-Trek) szansę na zdobycie punktów na lotnej premii.

Czołówka nie zamierzała się jednak poddawać – ich przewaga nie spadała w drastycznym tempie i tym sposobem na lotnej premii jako pierwszy zameldował się Liam Slock (Lotto), a reszta punktów przypadła pozostałej czwórce uciekinierów. W tamtym momencie ich przewaga wynosiła minutę i 20 sekund.

Sytuacja od lotnej premii przestała być tak kolorowa, albowiem ucieczka z każdym kilometrem traciła swoją przewagę. Na 18 kilometrów przed metą kraksę zaliczył Victor Guernalec (Arkéa – B&B Hotels). Gdy parę kilometrów później z ucieczki odpadać zaczął Liam Slock (Lotto), a przewaga ucieczki wynosiła raptem parę sekund, na ostatni zryw zdecydował się Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers). Polak jednak szybko skapitulował, a wraz z nim na 13 kilometrów doścignięto wszystkich uciekinierów.

W peletonie nie było już Madsa Pedersena (Lidl-Trek) czy Juana Ayuso (UAE Team Emirates-XRG), więc wszystko zapowiadało walkę między faworytami klasyfikacji generalnej. Na 11 kilometrów przed metą na stromym odcinku zaatakował Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike), a na jego kole utrzymać się zdołał Giulio Ciccone (Lidl-Trek). Włoch krótko po tym nie dał rady utrzymać tempa Duńczyka i Vingegaard solowo zmierzał po etapowe zwycięstwo.

 

Tempo grupie pościgowej nadawał João Almeida (UAE Team Emirates-XRG). Portugalczyk zrobił niemałą selekcję, albowiem na 9 kilometrów przed metą wraz z nim kręcili już tylko Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale) i Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling) Austriak wytrzymał jedynie następne dwa kilometry, więc nieco zaskakująco kolarzem, który najdłużej dotrzymał tempa Almeidy, był wyżej wspomniany Pidcock. W tamtym momencie mimo współpracy tej dwójki, Vingegaard powiększył swoją przewagę do 20 sekund.

Podjazd z każdym kilometrem bardziej się wypłaszczał i coraz bardziej było jasne, jakim rezultatem zakończy się dzisiejszy etap. Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike) samotnie wjechał na metę i wygrał 9. etap tegorocznej Vuelty. Almeida wraz z Pidcockiem mieli ponad minutę przewagi nad grupą reszty rywali w klasyfikacji generalnej, więc to im przypadło etapowe podium, gdzie na kresce lepszy okazał się Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling). W związku z tym, podium domknął João Almeida (UAE Team Emirates-XRG), a liderem wyścigu pozostał walczący do ostatnich metrów Torstein Træen (Bahrain-Victorious).

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułGórskie Szosowe Mistrzostwa Polski 2025: Tytuły dla Artura Sowińskiego i Macieja Banaszaka
Następny artykułBretagne Classic 2025: Arnaud De Lie wygrywa sprint na zakończenie pełnego pagórków wyścigu
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Dla Vingegaarda to był w zasadzie tylko trening, ale nie wiem przed czym.

Don
Don

Gratulacje dla Vismy , dziś Vingegard był Pogacarem .
Jest na tym forum grono „fachowców” , którzy uażają , że UAE to toksyczne środowisko i „doradzają” kolarzom , w szczególności Ayuso żeby stamtąd uciekali dla własnego dobra. Obserwując poczynania tego gościa , który miał być współliderem niech teraz sami sobie odpowiedzą na pytanie : czy gdyby byli dyrektorami sportowymi chcieliby mieć u siebie zawodnika , który jest himeryczny w kontekście GC i który nie pracuje dla swego lidera ?”.

Kuba
Kuba

Trudno będzie Almeidzie nawiązać walkę z Jonasem bez wsparcia zespołu. Na tę chwilę wydaje się, że Ayuso nie zamierza mu pomagac w ogóle, Vine coś tam pomaga, ale koncentruje się na koszulce najlepszego górala, a Soler chce być najlepszym Hiszpanem.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Vingegaard w końcu zrobił show, jeszcze kilka takich akcji i mu wybaczę to wożenie się na kole 😉 Ayuso przedwczoraj jechał cały etap w ucieczce i ostatnie kilometry w takim samym tempie jak czołówka, a dzisiaj kiełbasa na samym początku, team spirit najwyższej klasy.

Radzio
Radzio

Zdecydowanie najlepszy kolarz świata.

Ricky
Ricky

Ależ żałosny typ z tego Ayuso.

Alek
Alek

Vuelta jak to vuelta, lubi zaskakiwać ale nie wiem czy almeida i Vini nie jechali na 100% czy o co chodzi, że pidcock przyjeżdża przed tyloma świetnymi goralami.
Tiberi pompka – szkoda, duży zawód
Landa też, no ale tu mniej to dziwi, szkoda.
Pisałem to przed vuelta, I pisze teraz, UAE często wygrywa I bez pogiego, ale jednak jest tam pewien nieład jeśli nie jest jako jedyny wskazany almeida, tudzież np almeida plus Yates. Zaczynają się jakieś tarcia. Jak za dużo gwiazd TK też niedobrze, trochę inny case ale psg wygrało LM mając zespół, a nie 11 gwiazd na każdej pozycji.