fot. Le Tour de France

Wszystko poszło zgodnie z planem. Pociąg drużyny Alpecin – Deceunicnk zadziałał bez zarzutu i jak po sznurku poprowadził Jaspera Philipsena do zwycięstwa na 1. etapie Vuelta a España. Belg został pierwszym liderem wyścigu. 

Trasa 1. etapu 80. edycji hiszpańskiej Vulety była ukłonem organizatorów w stronę sprinterów, którzy podobnych szans nie dostali wiele. Peleton ruszył z Turynu, by po 186,1 kilometra dotrzeć na metę w Novarze. Trasa prowadzi przez malownicze tereny Piemontu, a jedyną trudnością będzie premia górska 3. kategorii w miejscowości La Serra.

Największym faworytem do zwycięstwa był Jasper Philipsen. Choć w kolarstwie nigdy nic nie jest przesądzone, Belg dysponuje najlepszym pociągiem i najmocniejszym finiszem. Konkurować z nim spróbuje Mads Pedersen, jednak jego szanse na triumf w sprincie z peletonu są ograniczone. W walce o czołowe lokaty mogli się również włączyć Casper van Uden, Ethan Vernon czy Madis Mikhels, choć ich wsparcie ze strony drużyn będzie skromniejsze. My swoje kciuki ściskaliśmy przede wszystkim za Stanisławem Aniołkowskim.

Start lotny wyścigu miał miejsce o 13:30. Już po kilku kilometrach zawiązała się ucieczka  dnia, w którą zabrało się sześciu zawodników: Pepijn Reinderink (Soudal Quick-Step), Nicolas Vinokurov (XDS Astana), Joel Nicolau (Caja Rural-Seguros RGA), Koen Bouwman (Jayco AlUla), Alessandro Verre (Arkéa-B&B Hotels), Hugo De La Calle (Burgos Burpellet BH). Przewaga grupy uciekienierów szybko wzrosła do około półtorej minuty i przez długi czas oscylowała właśnie w okół tej granicy, osiągając maksymalnie 2’19”.

Pierwszą premię górską na trasie tegorocznego wyścigu wygrał Alessandro Verre, który zdobywając trzy punkty, został pierwszym królem gór. Dwa punkty zebrał Nicolau, a punkcik Reinderink.

Po około 25 kilometrach na zawodników czekała premia lotna, na której do zdobycia oprócz punktów, było dodatkowe 6 sekund w klasyfikacji generalnej.  W grupie uciekinierów zaatakował Nicolas Vinokurov. Na jego kole usiał Reinderink, który zdążył jeszcze zaatakować i zdobyć 20 punktów oraz bonusowe sześć sekund. Zawodnik Astany musiał zadowolić się 4 sekundami i 17 punktami.

Przewaga harcowników zmalała w międzyczasie do minuty. W peletonie pracowali zawodnicy Alpecin – Deceuninck oraz Lidl – Trek i już na około 85 kilometrów przed metą ucieczka została doścignięta. Takiego stanu rzeczy nie był w stanie zaakcpetować Hugo De La Calle. Zawodnik Burgos Burpellet BH kontratakował jeszcze i po chwili ponownie odjechał peletonowi na około minutę.

Jego przewaga nie wzrosła jednak na więcej niż wspomniana minuta, a wkrótce powoli lecz sukcesywnie zaczęła topnieć. Na około 35 kilometrów od mety, 21-letni Hiszpan został doścignięty. Na czele peletonu w dalszym ciągu pracowali przedstawiciele Alpecinu i Lidla.

Wówczas wiadomym stało się, że na kolejne emocje przyjdzie nam czekać do ostatnich metrów. W międzyczasie na czele peletonu pojawiły się drużyny głównych faworytów wyścigu – UAE Team Emirates – XRG oraz Team Visma | Lease a Bike, które chciały bezpiecznie dowieźć swoich liderów do strefy bezpieczeństwa, 3 kilometry przed metą.

Wysokie tempo narzucone przez te ekipy na sekwencji rond doprowadziły do sporego naciągnięcia peletonu. Około 2.5 kilometra przed metą na czoło peletonu wyszła drużyna Alpecin – Deceuninck. Pracę dla Bena Turnera wykonywał Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers). Pociąg Philipsena zadziałał jednak idealnie. Belg wyszedł z koła swojego kolegi i pomknął w stronę mety, wygrywając 1. etap 80. edycji Vuelta a España. Philipsen został pierwszym liderem wyścigu. Wcześniej Belg wygrał również pierwszy etap Tour de France.

 

 

Results powered by FirstCycling.com

 


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułLidl Deutschland Tour 2025: Søren Wærenskjold z kolejnym zwycięstwem
Następny artykułTour de l’Avenir 2025: Paul Seixas wygrywa górski prolog
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Eddie X
Eddie X

ten start we Włoszech to falstart, straszne nudy, słychać, że nawet Tomek z Dariuszem się nudzą