Fot.: UAE Team ADQ / Getty Sport

Paula Blasi (UAE Team ADQ) wygrała 1. etap Tour de Romandie Féminin 2025 i została pierwszą liderką szwajcarskiego wyścigu. Kibice emocjonowali się jednak nie tylko samym etapem, ale też decyzjami, które zapadły tuż przed startem. 

W piątek wystartowały kobiece zmagania w ramach Tour de Romandie Féminin 2025. Na początek organizatorzy przygotowali dla pań krótką, ale bardzo wymagającą czasówkę – na dystansie 4,4 km (Huémoz – Villars-sur-Ollon). Na liście startowej widniała jedna polska zawodniczka – Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto).

Fot.: Tour de Romandie Féminin

Jeszcze przed startem doszło do bardzo przykrej i niespodziewanej sytuacji, a mianowicie Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) zdyskwalifikowała aż pięć ekip! Wśród nich znalazły się drużyny CANYON//SRAM zondacryptoEF Education – OatlyTeam Visma | Lease a Bike, Lidl – Trek oraz Team Picnic PostNL. W związku z tym Katarzyna Niewiadoma nie pojawiła się finalnie na starcie. Dyskwalifikacja wynikała z konfliktu na linii UCI – wspomniane wyżej zespoły, który dotyczył wprowadzenia nowego systemu GPS na trasie Tour de Romandie Féminin 2025 (i związanych z tym zapisów).

Pierwsza kolarka wystartowała dokładnie o godzinie 12:09 i była to Laura Stigger (Team SD Worx – Protime). Bardzo dobrze pojechała w piątek jej koleżanka z drużyny – Mikayla Harvey, która na mecie zameldowała się z czasem 11 minut i 50 sekund. Reprezentantka Nowej Zelandii objęła tym samym prowadzenie.

Nieco lepiej z wymagającą trasą poradziła sobie Alena Ivanchenko (UAE Team ADQ), wyprzedzając Harvey o dwie sekundy. Na trzecie miejsce wskoczyła Ginia Caluori (NEXETIS), tracąc 22 sekundy do liderki. Jakiś czas później na tej pozycji zastąpiła ją koleżanka z ekipy – Jasmin Liechti, ale długo się tym nie nacieszyła. Zadowolona ze swojej postawy mogła być Morgane Coston (Roland Le Dévoluy), meldując się z czasem 12:01 na trzecim stopniu podium.

Potem wszystko zaczęło się zmieniać. Najpierw na pozycję liderki z czasem 11:47 wskoczyła Steffi Häberlin (Team SD Worx – Protime), ale tuż po tym wydarzeniu najlepszy czas „wykręciła” Erica Magnaldi (UAE Team ADQ) i od tej pory wynosił on 11:46. Jak można było się spodziewać znakomicie na trasie czasówki zaprezentowała się Urška Žigart (AG Insurance – Soudal Team), która wyprzedziła dotychczasową liderkę o ponad 10 sekund. Jej radość nie trwała jednak długo, gdyż na metę wpadła Paula Blasi (UAE Team ADQ), zatrzymując zegar na 11 minutach i 17 sekundach.

Po swoim przejeździe na trzecie miejsce wskoczyła Yara Kastelijn (Fenix – Deceuninck), ale Holenderka nie była w stanie zbliżyć się do czasu zawodniczki UAE Team ADQ. Na sam koniec na trzecim miejscu zameldowała się Juliette Labous (FDJ – SUEZ).

Ostatecznie piątkową czasówkę wygrała Paula Blasi, zostając jednocześnie pierwszą liderką klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce zajęła Urška Žigart, a trzecia była Juliette Labous.

Wyniki 1. etapu Tour de Romandie Féminin 2025:

Results powered by FirstCycling.com

 

Poprzedni artykułNation’s Cup Hungary 2025: Filip Pasterski i Jakub Śledziński na etapowym podium
Następny artykułCzech Tour 2025: Junior Lecerf z etapem i koszulką lidera
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Jakieś jaja z tym problemem ekip z GPS.
Na MŚ w zeszłym roku zmarła szwajcarka bo długo leżała bez pomocy, wcześniej na Tour de Suisse zginął Kolarz I na wiosnę na Tour de romandie mężczyzn był test tego i jakoś nie było problemu.

Ja w ogóle nie rozumiem czemu jest problem z pozycja zawodników na trasie, jak to na amatorksich zawodach funkcjonuje

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Alek

Problem w tym, że żadna z ekip nie protestowała przeciwko użyciu GPS. Problemy dotyczyły za to m.in. tego, że UCI chciało to stosować tylko u wybranych zawodniczek, a ich wybór zrzucono na ekipy. Dodatkowo UCI nie chciało brać odpowiedzialności za montaż urządzeń, a w razie gdyby te odpadły i np. spowodowały kraksę to winna miała być dzierżąca je kolarka.

Alek
Alek

A czemu takich problemów nie było na męskim tdr?