Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team) przygotowuje się obecnie do startu w tegorocznej edycji Vuelta a España. Jak się okazuje Brytyjczyk jedzie na ten wyścig z bardzo ambitnym celem – chce walczyć o TOP 10 klasyfikacji generalnej.
Zdolny kolarz znajduje się aktualnie w bardzo dobrej dyspozycji. Wystarczy wspomnieć o tym, że wygrał niedawno królewski etap Arctic Race of Norway i zajął 2. miejsce w klasyfikacji generalnej tego wyścigu. Teraz jego celem jest hiszpańska Vuelta i jak przyznał w rozmowie z De Telegraaf interesują go wyłącznie wielkie wyniki.
Muszę jeszcze poprawić swoje umiejętności w jeździe na czas, ale być może uda mi się powalczyć o miejsce w czołowej dziesiątce. Już samo wejście na podium byłoby świetne, ale wygranie Wielkiego Touru jest według mnie najtrudniejszą rzeczą, jaka istnieje w kolarstwie. Wiem, jak to jest triumfować w jednodniowych wyścigach, ale Wielki Tour? To zupełnie inna sprawa. W tym sezonie skupiam się na Vuelcie
– przyznał Tom Pidcock.










Nie no. Miejmy nadzieję, że lista startowa nie będzie aż tak słaba by załapał się do dziesiątki.
Ma szansę, jeżeli pojedzie w podobny sposób, jak Healy w Tourze. Dużo ucieczek i nadrabianie czasu w nich. Inaczej tego nie widzę. To po prostu nie jest góral, nie radzi sobie na etapach z kilkoma długimi, trudnymi podjazdami.
Próbował już w Tourze w 2023 roku, gdzie dawał radę do czasu Puy de Dôme. Potem się posypał zupełnie. Próbował w tym roku w Giro, gdzie mało kto zaliczył tak anonimowy występ jak on… a i tak przy tej „oszczędnej” jeździe był gdzieś w połowie drugiej dziesiątki – porażka.
Tom jesteś świetnym kolarzem, ale nigdy nie będziesz „grandtourowcem”…