fot. Lloyds Tour of Britain

Czwarty etap Tour de France Femmes 2025 zakończył się zgodnie z przewidywaniami, a więc kolejnym zwycięstwem Loreny Wiebes (Team SD Worx – Protime), która jednak nie była pewna, że we wtorek uda się jej sięgnąć po etapowy triumf. Druga na mecie Marianne Vos (Team Visma | Lease a Bike) mówi z kolei o postępach w stosunku do poniedziałkowego etapu. Co jeszcze miały do powiedzenia zawodniczki? Sprawdźmy!

Jeszcze przed wtorkowym odcinkiem można było się zastanawiać, czy na końcowych metrach znajdzie się szybsza zawodniczka od Loreny Wiebes? Holenderka pokazała klasę i dopisała do swojego konta kolejne zwycięstwo etapowe, choć świetnie w końcówce pojechała również Marianne Vos. To właśnie ona uchodziła za główną rywalkę swojej rodaczki, ale ostatecznie musiała się zadowolić drugą pozycją oraz utrzymaniem żółtej koszulki liderki klasyfikacji generalnej. Lorena Wiebes przyznała na mecie, że poczuła ulgę, gdyż ten triumf wcale nie przyszedł jej łatwo.

Bałam się, że zostanę zamknięta, dlatego zaczęłam finiszować nieco szybciej. To bardzo miłe, że znowu mi się udało. Anna i Lotte ponownie wykonały kawał dobrej pracy. Na końcu musiałam jednak znaleźć odpowiednią ścieżkę do sprintu. Wszystko poszło dobrze, chociaż była to dość chaotyczna końcówka. W pewnym momencie poczułam, że inne zawodniczki przyspieszają i są blisko mnie, dlatego zaczęłam finiszować, choć z perspektywy czasu było to dość ryzykowne. Był to dość wczesny sprint, ale zdołałam utrzymać szybkość i wygrać

– powiedziała szczęśliwa Lorena Wiebes.

Jak już wspomnieliśmy Marianne Vos spisała się na finiszu naprawdę fenomenalnie, ale ostatecznie nie wystarczyło to do pokonania Loreny Wiebes. Holenderka była z siebie jednak bardzo zadowolona, co w jej przypadku jest jak najbardziej zrozumiałe.

W takie dni jak ten dobrze wiesz, że będzie chaotycznie. Byłam bliżej wygranej niż w poniedziałek, ale Lorena znów była bardzo silna i niesamowicie szybka. Miło, że utrzymałam żółtą koszulkę liderki. Peleton jechał dość szybko i utrzymanie się na wysokiej pozycji było naprawdę trudne, dlatego dziękuję moim koleżankom z zespołu za pomoc. Według mnie Lorena jest najlepszą sprinterką na świecie. To fenomen, jeśli chodzi o sprint i raz po raz udowadnia, że ciężko ją pokonać. Dobrze mieć ją w peletonie

– skomentowała Marianne Vos.

Kilka godzin przed startem 4. etapu francuskiego wyścigu Demi Vollering (FDJ – SUEZ) otrzymała zielone światło od sztabu medycznego i mogła rywalizować z innymi zawodniczkami. Holenderka przejechała ten etap dość spokojnie i uważnie, chociaż przydarzyła się jej pewna sytuacja, która sprawiła, że przez moment się wystraszyła. Nie zmienia to faktu, że holenderska kolarka jest już znacznie spokojniejsza i może się skupić na górskich odcinkach.

Właściwie cały czas szło dobrze, lecz w pewnym momencie jedna z zawodniczek prawie we mnie wjechała. Przez jakiś czas byłam tym zaniepokojona. Czuję jednak wielką ulgę po zakończeniu tego etapu. Rano bolała mnie szyja, ale na rowerze było już lepiej. To co ważne to fakt, że nie bolała mnie głowa. Nie czułam też bólu kolana oraz pleców. Mam nadzieję, że z szyją będzie jeszcze lepiej i będę w pełni dyspozycyjna na kolejne etapy. Oczywiście, że każda kraksa ma wpływ na psychikę kolarza, ale potem i tak czujesz ekscytację oraz napięcie. Dałam radę i nie straciłam czasu. Myślę, że szok już minął. W najważniejszych momentach byłam z przodu, aby jechać bezpieczniej. Zespół wykonał świetną pracę. To było naprawdę wspaniałe, że miałam na trasie tak duże wsparcie

– przyznała Demi Vollering.


Wszystko o Tour de France Femmes avec Zwift 2025:

 

Poprzedni artykułTour de France 2025: Ocena występu poszczególnych drużyn
Następny artykułPrzed nami kolarski weekend w gminie Grębocice – Szosowy Klasyk i Bike Maraton Obiszów
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze