fot. Tour of Türkiye

21-letni Tibor Del Grosso w tę niedzielę brał udział w Copenhagen Sprint. Po wyścigu holenderski kolarz Alpecin – Deceuninck zdecydował się skomentować w mediach społecznościowych pracę kamerzystów telewizyjnych, którzy jego zdaniem kolejny raz mocno wypaczali przebieg rywalizacji. W swoim wpisie młody kolarz zwraca uwagę na problem, który trapi obecnie wiele największych imprez.

Premierowa edycja Copenhagen Sprint, wyścigu będącego od samego początku swojego istnienia częścią cyklu UCI World Tour, zakończyła się sprinterskim pojedynkiem wygranym przez Jordiego Meeusa. Wydawać by się mogło, że impreza ta przejdzie bez większego echa – kraksa mająca miejsce na niespełna 10 kilometrów przed metą nie miała jakiejś kontrowersyjnej przyczyny, sam finisz też wyglądał na czysty. Jak się jednak okazało nie wszystko podczas wyścigu było uczciwe, a przynajmniej takie wrażenie odniósł Tibor Del Grosso. Kolarz Alpecin-Deceuninck rozpoczął w ten sposób kolejną publiczną rozmowę o pracy motocykli z kamerą telewizyjną podczas wyścigów.

Szaleństwo, że jeden człowiek może sam kontrolować przewagę ucieczki. 236 kilometrów, ale on nie boi się ciągnąć od samego startu. Jego prawy nadgarstek pracuje jak szalony, przez cały dzień sprawia tym ból wszystkim z tyłu, w peletonie. Tym człowiekiem jest motocyklista jadący z telewizyjną kamerą

— zaczyna swój wywód Tibor Del Grosso.

Niedzielny Copenhagen Sprint zakończył się ze średnią niemal 47 km/h, a spory wpływ na to miało bez wątpienia tempo, jakie narzucili uciekinierzy. Narzucili to jednak być może nie jest właściwe słowo, bowiem jak zwraca uwagę 21-letni zawodnik Alpecin-Deceuninck to nie do był wyłącznie ich wybór, albowiem mogli oni korzystać z tunelu aerodynamicznego powstającego za motocyklem z kamerą telewizyjną.

Nie narzekam dlatego, że złapano ucieczkę z naszym kolarzem. Skomentowałbym to tak samo, gdyby Jensen nie był w ucieczce. Po prostu uciekinierzy mieli przewagę na rundach. Zwracam tylko uwagę, że wyścigi są bardzo często rozgrywane z wpływem kamerzystów TV

— rozwinął Tibor Del Grosso.

Bez wątpienia z Holendrem zgodzić może się wielu zarówno kolarzy, jak i ekspertów czy po prostu zwykłych widzów. Obrazek „odganiania” kamerzysty przez zawodników jadących w peletonie jest już czymś, co nam spowszedniało, a wręcz nierealne boje toczone przez czasem nawet pojedynczych harcowników opierających się pogoni wielkiego peletonu zdarzają się częściej niż mogłoby się na logikę wydawać. Choć nie jest to kwestia bezpieczeństwa i zapewne przez to nie będzie priorytetem dla UCI to bez wątpienia należałoby się temu przyjrzeć i być może wyciągnąć jakieś wnioski. Z jednej strony trzeba bowiem jakoś pogodzić interes dostarczenia widzom możliwie ciekawych obrazków z wyścigu, z drugiej zaś zadbać, by rywalizacja nie była przez to wypaczana.

Poprzedni artykułPoważny wypadek polskiego juniora. Velotalent Cycling Team będzie się teraz ścigał #dlaSzymona
Następny artykułOscar Riesebeek zawieszony po dwóch żółtych kartkach
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Hubert
Hubert

Pamiętam jak na którymś Giro makaron zapierdalał prawie 100% czasówki za kamerą bo żaden z nich nie wygrał nawet 1 etapu (nie był to Ganna)

Łukasz
Łukasz

Zamontować na motocyklach takie same światła jak na wózkach widłowych w magazynach (świecą w posadzkę i sygnalizują z kilku metrów, że nadjeżdża wózek), ustawić na pożądaną odległość i od razu będzie widać kiedy motocyklista komuś robi tunel:-)

Pablito
Pablito

Makaron ? Buractwo w dzisiejszych czasach plewi się z prędkością światła i niezapowiada się, żeby sytuacja uległa zmianie. Następnym razem jak będziesz chciał coś powiedzieć przypomnij sobie maksyme „milczenie jest złotem”.

Andrzej
Andrzej

Łukasz. Niezły pomysł.

Komentator
Komentator

Motocykliści mogą być opłacani przez zawodników aby takie „przysługi” robili

Tomasz
Tomasz

Łukasz – popieram