Dzięki świetnym występom w tegorocznym Giro d’Italia, Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG) zyskał uznanie szerokiej kolarskiej publiczności. Droga Meksykanina na szczyt nie była jednak łatwa. Jak ujawnia jego ojciec, José del Toro, młody kolarz przez lata musiał pokonywać liczne przeszkody i to bez żadnego wsparcia ze strony krajowej federacji kolarskiej.
Ludzie nie wiedzą, że przez lata cierpiał na osteoporozę i rozszczep szczęki. Potrzebował leków i suplementów, na które trudno było nam zdobyć pieniądze. Ciało sportowca nie funkcjonuje wyłącznie na fasoli. Musieliśmy ponosić ogromne wydatki, by zapewnić mu wszystko, czego potrzebował
– mówi José del Toro.
Ojciec zawodnika nie ukrywa rozgoryczenia wobec Meksykańskiej Federacji Kolarskiej, która, jak twierdzi, dopiero teraz chce przypisać sobie zasługi za sukcesy Isaaca.
Robią z mojego syna pokazówkę, ale to skandal. Nie było ich przy nim, gdy naprawdę tego potrzebował. Isaac zawsze marzył, by reprezentować Meksyk, i jestem z niego dumny, ale serce mnie boli, gdy słyszę, co teraz mówią. Mówią o milionach inwestycji, a ja nie znam żadnego kolarza, któremu opłacono podróż, wpisowe czy choćby posiłki. Sam musiałem wszystko finansować, nawet w najtrudniejszych momentach
– dodaje José del Toro.
José przywołuje jako przykład Mistrzostwa Świata w kolarstwie przełajowym w 2022 roku.
Sam zapłaciłem za strój dla Isaaca. Kiedy dotarła przesyłka, okazało się, że to komplet dla kobiety. Ostatecznie musiał ścigać się w pożyczonym ubraniu
– wspomina.
Krytyka nie jest bezpodstawna. W 2021 roku Meksykańska Federacja Kolarska (FMC) została zawieszona przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) z powodu poważnych nieprawidłowości w zarządzaniu, m.in. problemów z wyborami władz, konfliktów wewnętrznych oraz nieprzestrzegania przepisów UCI. Od tego czasu formalności związane z międzynarodowymi startami meksykańskich zawodników przejął Meksykański Komitet Olimpijski.
Wiem, że jestem nikim i że to niczego nie zmieni, ale gdy słyszę te wszystkie wypowiedzi, ogarnia mnie ogromna frustracja. Wracają wspomnienia, a największy ból czuję myśląc o młodych zawodnikach, kolegach Isaaca, którzy już zrezygnowali z kolarstwa. Bo prawda jest taka, że w Meksyku kontynuowanie kariery w tym sporcie jest niemal niemożliwe
– podsumowuje José del Toro.










podobna sytuacja jak w naszym pzkol
W Polsce nazywałby się Izak Pikulik.