Na wczorajszym etapie Isaac Del Toro umocnił swoją pozycję lidera w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia, zajmując trzecie miejsce. Młody Meksykanin finiszował za Madsem Pedersenem i Woutem van Aertem, ale zyskał cenne sekundy, które powiększyły jego przewagę nad rywalami.
21-letni kolarz UAE Team Emirates-XRG pokazał aktywność nie tylko na mecie, ale także podczas specjalnej premii Red Bulla, gdzie walczył o bonusy czasowe. Choć najwięcej zyskał jego kolega z drużyny Juan Ayuso, Del Toro podkreśla, że nie ma w tym problemu, sam przyznaje, że dopóki wygrywa drużyna, wszystko jest w porządku.
Część dziennikarzy zastanawia się, czy częste sprinty po bonifikaty nie odbiją się zmęczeniem w kluczowym, ostatnim tygodniu. Del Toro pozostaje jednak spokojny.
Nie wydaje mi się, żebym zużywał aż tyle energii. Wszyscy jadą na maksimum. Może po prostu chcę w to wierzyć, inaczej nie wiem, co robię. Więcej energii tracę na konferencjach prasowych niż w peletonie
– przyznaje ze śmiechem Isaac del Toro.
Pytany o swoje szanse na końcowe zwycięstwo, zwłaszcza przed nadchodzącym górskim etapem do San Valentino, odpowiada bez wahania.
Dlaczego nie? Jeśli w to nie wierzę, to mamy problem
– dodaje na koniec Isaac del Toro.










jakby emiraty zaczely jechac w 3tygodniu na niego to ayuso by chyba po tym Giro zerwal kontrakt ze skutkiem natychmiastowym
Po dzisiejszym etapie to już raczej nie ma wątpliwości, że będą jechali na Del Toro. Ale nie sądzę, żeby Ayuso zrobił z tym coś więcej niż zacisnął pośladki i pogodził się z sytuacją ;).
Tom, zgadzam się. Ayuso ma ciśnienie na bycie liderem, ale brakuje mu jeszcze wielu lat, żeby wspiąć się na wyżyny. Całkiem możliwe, że jestem w błędzie, ale nie widzę w Hiszpanie tego potencjału, który przypisuje mu całkiem sporo osób.
Kolejny dzieciak który myśli, że wszystko może a cały świat jest u jego stóp. W przyszłym sezonie przepadnie jak większość jemu podobnych młokosów.
Pewien znany człowiek powiedział kiedyś „A house divided against itself cannot stand”. A później była wojna.