fot. Giro d'Italia/LaPresse

Casper van Uden (Picnic PostNL) wygrał czwarty etap Giro d’Italia 2025. 23-letni Holender popisał się fenomenalnym przyspieszeniem i zostawił w tyle swoich pobratymców, Olava Kooija (Visma | Lease a Bike) i Maikel Zijlaarda, którzy zajęli miejsca na podium. Liderem wyścigu pozostaje Mads Pedersen (Lidl-Trek).

Trasa czwartego etapu Giro d’Italia 2025 nie obfitowała w zbyt wiele trudności. Ulokowano na niej trzy lotne premie oraz jedną górską 4. kategorii. Najciekawsza wydaje się końcówka – zanim kolarze rozpoczną finisz, czeka ich 12-kilometrowa runda po centrum Lecce, gdzie zawodnicy przejadą niepełne dwa okrążenia. Segment ten jednak jest pełen technicznych zakrętów, rond i zwężeń trasy, a więc kluczowa będzie pozycja z przodu peletonu oraz trochę szczęścia, co by nie wylądować na asfalcie.

Zawodnicy wystartowali około godziny 13:10. Właściwie od razu do przodu ruszył Francisco Muñoz (Team Polti VisitMalta) i w pojedynkę utworzył ucieczkę dnia. Peleton spokojnie dał mu około pięciu minut przewagi, w momencie gdy Hiszpan wygrywał jedyną na dzisiejszym etapie premię górską 4. kategorii w Putignano.

Nie inaczej było w przypadku pierwszej lotnej premii przy Polignano a Mare, gdzie ponownie zwyciężył Muñoz. Na dalszych pozycjach finiszowali Jensen Plowright (Alpecin-Deceuninck), który zdobył 8 punktów, Olav Kooij (Visma | Lease a Bike) z nabytkiem pięciu oczek, Mads Pedersen (Lidl-Trek) dorzucił do swojego dorobku kolejne trzy, a ostatni punkt na tej premii powędrował w ręce Corbina Stronga (Israel-Premier Tech). W tamtym momencie za pracę w peletonie wzięli się zawodnicy Lidl-Trek, których celem na dzisiejszy etap była obrona zarówno różowej, jak i cyklamenowej koszulki Madsa Pedersena. Przewaga Hiszpana zaczęła spadać, choć nadal utrzymywała się na poziomie około 4 minut.

Na około 122 kilometry przed metą w peletonie doszło do sporej kraksy, w której brało udział przeszło 15 zawodników. Wśród ucierpiałych znaleźli się chociażby Mads Pedersen, Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Romain Bardet (Picnic PostNL) czy Matteo Moschetti (Q36.5 Pro Cycling). W dodatku, z powodu kraksy z wyścigu wycofał się Nickolas Zukowsky (Q36.5 Pro Cycling).

Uciekinier wygrał kolejną lotną premię w Ostuni, a tymczasem w peletonie, z uwagi na drobny podjazd przy niej zlokalizowany, do walki o bonifikaty czasowe włączyli się faworyci klasyfikacji generalnej. Ostateczenie, 4 sekundy padły łupem Isaaca del Toro (UAE Team Emirates-XRG), a 2 sekundy zdobył Primož Roglič (Red Bull-Bora-hansgrohe). Obowiązki pracy w peletonie spadły w tamtym momencie na kolarzy Bahrain-Victorious.

Peleton zgodnie współpracował, w efekcie czego na 65 sekund kilometrów przed metą uciekający Francisco Muñoz (Team Polti VisitMalta) miał już tylko minutę przewagi. Scenariusz, jakiego spodziewaliśmy się przed etapem stawał się realny. Słowo ciałem się stało i na 57 kilometrów przed metą zakończyła się eskapada walecznego Hiszpana, który niewątpliwie zasłużył na tytuł najbardziej aktywnego zawodnika dzisiejszego etapu.

Na lotnej premii w San Pancrazio Salentino pełną pulę punktów zgarnął Olav Kooij (Visma | Lease a Bike), który finiszował przed Madsem Pedersenem (Lidl-Trek) i Kadenem Grovesem (Alpecin-Deceuninck). Zawodnicy wspólnie zmierzali na metę, a na 40 kilometrów przed metą sytuację kontrolowały już drużyny walczące o dobrą pozycję dla swoich sprinterów.

Gdy zawodnicy wjeżdzali na rondo tuż przed pierwszym tego dnia przekroczeniem linii mety, z tyłu zostało kilku zawodników Lidl-Trek z Madsem Pedersenem na czele. Kręta końcówka dzisiejszego etapu powodowała, że grupa co chwilę się wydłużała czy rozszerzała, w peletonie ewidentnie panowało spore zamieszanie. Wśród zawodników, którzy byli zmuszeni gonić główną grupę znalazł się Giulio Ciccone (Lidl-Trek) – Włoch jednak, na około 13 kilometrów przed metą ponownie znalazł się w czołówce.

Na ostatnich pięciu kilometrach widzieliśmy dobrze ustawione pociągi sprinterskie INEOS Grenadiers, Decathlon AG2R La Mondiale czy Tudor Pro Cycling. Kolarze sprawnie pokonali pierwsze części trudy technicznej trasy w Lecce, jednak to ostatnie zakręty wprowadziły największy chaos w czołówce peletonu. Na szczęście obyło się bez kraksy, grupie przewodzili zawodnicy Picnic PostNL, a pierwszym finiszującym na ostatniej prostej okazał się Casper van Uden (Picnic PostNL). Mało tego, Holender (co ciekawe, ubrany w kask do jazdy indywidualnej na czas) sprintował na tyle dobrze, że ostatecznie to on okazał się zwycięzcą tego etapu! Podium uzupełnili jego rodacy, drugi był Olav Kooij (Visma | Lease a Bike), a trzeci Maikel Zijlaard (Tudor Pro Cycling). Liderem wyścigu pozostał Mads Pedersen (Lidl-Trek).

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 108. Giro d’Italia:
Poprzedni artykułPierwszy raz w Polsce L’Étape Poland by Tour de France presented by Plusssz – spektakularne rozpoczęcie nowej historii
Następny artykułClassique Dunkerque 2025: Pascal Ackermann wygrywa premierową edycję
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze