Ależ to był finał 59. edycji Amstel Gold Race! Mattias Skjelmose ograł w trójkowym finiszu Tadeja Pogačara i Remco Evenepoela i został zwycięzcą Piwnego Wyścigu. Dla Duńczyka to jeden z dwóch największych sukcesów w karierze.
Na kolarzy rywalizujących w 59. edycji Amstel Gold Race czekało dziś aż 256 kilometrów, które były wprost przepełnione krótkimi i stromymi ściankami – organizatorzy oznakowali na trasie w sumie aż 34 takowe. Panowie, w stosunku do pań, nie mieli jednej standardowej rundy, a zamiast tego kręcili się po różnych, acz podobnych do siebie okrążeniach. Na tej kluczowej pętli pokonywane były kolejno Geulhemmerberg (900 m; 5,8%), Keerderberg (800 m; 4,3%), Bemelerberg (800 m; 4,3%), Loorberg (1,1 km; 6,3%), Gulperberg (1 km; 4,8%), Kruisberg (500 m; 9,2%), Eyserbosweg (600 m; 9,2%), Fromberg (800 m; 4,1%), Keutenberg (1,2 km; 5,8%) oraz Cauberg (700 m; 6%), po którym na kolarzy czekała jeszcze mniejsza, 22-kilometrowa runda z Geulhemmerbergiem, Bemelerbergiem oraz Caubergiem, który powrócił po latach na finałowe okrążenie i którego szczyt kolarze osiągali na niespełna 2 kilometry przed metą.

Już po kilkunastu kilometrach od startu peleton podzielił się na kilka części, a w pierwszej z nich brakowało m.in. Tadeja Pogačara. To spowodowało pewną nerwowość, która trwała przez około 20 minut, po których grupy połączyły się. Niedługo później zawiązał się odjazd dnia, w skład którego weszli Rémi Cavagna (Groupama-FDJ), Robert Stannard (Bahrain-Victorious), Michel Hessmann (Movistar Team), Emiel Verstrynge (Alpecin-Deceuninck), Cedric Beullens i Jarrad Drizners (Lotto) oraz Hartthijs de Vries i Jelle Johannink (Unibet Tietema Rockets). Grupka odjechała od peletonu na około 4 minuty, a pogoń napędzali kolarze UAE Team Emirates – XRG, Soudal Quick-Step oraz Q36.5 Pro Cycling Team.
Peleton zaczął się dzielić dość wcześnie, bo już na około 130 kilometrów przed metą zaczynało w nim brakować coraz większej liczby zawodników. 106 kilometrów przed końcem kraksę zaliczyli Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) oraz Thibau Nys (Lidl-Trek), ale cała trójka Belgów bez problemu wróciła do peletonu.
Przy pierwszym przejeździe przez linię mety na czele pozostała już tylko czwórka kolarzy, ale losy ucieczki były przesądzone – najdłużej walczył Michel Hessmann, którego dogoniono na 69 kilometrów przed końcem rywalizacji.
48 kilometrów przed metą na atak zdecydował się Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team), a do Francuza dołączył szybko Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG). Gonić ich próbowali m.in. Ben Healy (EF Education – EasyPost) i Thibau Nys (Lidl-Trek), ale pogoń została szybko złapana. Z przodu z kolei na 43 kilometry przed metą obecny mistrz świata zostawił byłego zdobywcę tęczowej koszulki i tym samym rozpoczął się samotny rajd Słoweńca. Z tyłu gonić próbował Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), do którego z czasem przeskoczył Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step). Dwójka przy przedostatnim przejeździe przez Cauberg traciła około 25 sekund do samotnie jadącego na czele Tadeja Pogačara. Z tyłu tempo w pierwszej większej grupce nadawał z kolei Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike).
Ostatnia, mała runda, stała pod znakiem przeciągania liny między samotnie uciekającym Słoweńcem a goniącymi go Belgiem i Duńczykiem. Ten drugi był wyraźnie wykończony i dawał momentami nieco krótsze zmiany, ale widać było, że współpraca między tą dwójką układała się naprawdę dobrze. W efekcie na 8 kilometrów przed metą Tadej Pogačar został dogoniony przez Remco Evenepoela i Mattiasa Skjelmose. Grupa z tyłu traciła na tyle dużo, że zapowiadało się na to, że to właśnie ta trójka powalczy między sobą o zwycięstwo.
Mimo wysiłków Remco Evenepoela czołówka nie podzieliła się na Caubergu, a to oznaczało, że zobaczymy trójkowy finisz. Z pierwszej pozycji rozpoczynał go aktualny podwójny mistrz olimpijski, z którego koła wyjść próbował Tadej Pogačar, z ostatniej pozycji zaś ruszał Mattias Skjelmose. Sprint był naprawdę długi, a im bliżej mety, tym bardziej cała trójka zrównywała się i by poznać zwycięzcę potrzebny był fotofinisz. Ten pokazał, że triumfatorem 59. edycji został Mattias Skjelmose, a Tadej Pogačar i Remco Evenepoel zajęli odpowiednio 2. i 3. miejsce. Finisz o 4. lokatę wygrał Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), który ogrywając m.in. Michaela Matthewsa (Team Jayco AlUla) z pewnością choć trochę odbudował swoją pewność siebie.
WHAT A WIN! #AGR25 #AGRmen pic.twitter.com/wQcGZlzQeh
— Lidl-Trek (@LidlTrek) April 20, 2025
Wyniki 59. Amstel Gold Race:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Polacy nie startowali.










No i git :). Tadek na urlop niech jedzie naładować baterie.
No i fajnie, nie lubię jak ciągle wygrywają ci sami.
Chociaż kolejne miejsce Wouta tuż za podium trochę smutne…
Evenepoel i Skjelmose jechali długo razem, jakby byli teamem i ten team w końcu ograł osamotnionego Pogacara. Ale dawno nie widziałem takiego przeciągania liny. Epicki wyścig, co tu dużo mówić, a to dzięki Alaphilippowi.
Pogacar jest skończony.
było co oglądać ! fantastyczny finisz
BTW to umiejscowienie reporterow na mecie yo jakieś kpiny z bezpieczeństwa.
No i w końcu stało się – pomijając moc, kolarstwo to kwestia psychologii. Nie zawsze trzeba być najmocniejszym aby wygrać, wystarczy uciec z takiej grupy, która nie będzie gonić. I wiele razy Tadej uciekał, a w grupie nikt nie gonił. W końcu ktoś nie złożył broni i dogonił Tadeja. Ostatnio to Jonas na tdf24 dogonił Tadeja. No i fajnie.
A Lidl trek ma mocną pakę, nie wiem czy zaplecze nie jest mocniejsze niż zaplecze remco. Taki 3/4 team na ten moment. Oczywiście po UAE I vismie.
Wlodek. Skończona jest Świątek. Pogaczar to nie ten typ co ona.
Świątek się skończyła na Kill 'Em All.
Remco na świeżości, Tadej zapewne nie odpuści jeszcze startów tej wiosny, aczkolwiek powinien.
Piękny etap wreszcie pogi odjechał a ktoś go dogonił. Skielmoze jechał pięknie widać było u niego determinację cieszę się że wygrał. Wogóle ciekawa ta zadyszka Słoweńca najbliższe Jege zapowiada się emocjonująco
Dzisiejszy wyścig przypomniał mi że nie kupiłem śledzi na święta…
Czy Remco wypił piwo na podium?
Coś co już dawno temu się powinno wydarzyć a stało się teraz. Kilku kolesi uznało, że popracujemy i go dogonimy.
No i głupie to nie było i się udało.
W połowie jak nie więcej jednoniówek które Pogacar wygrał też by to wyszło ale widocznie średnia inteligencja w peloetonie jest jaka jest. Ale kurczę w końcu niedorzeczny i przedwczesny atak nie dał sukcesu.
Czy ja dobrze widzę, ani jednego polaka? Kwiato kontuzjowany, ale żeby nie było ni jednej duszyczki dierżącej biało czerwony sztandar…, szkoda.
@reko Remco zręcznie uniknął zwycięstwa i konieczności robienia tego, bo chyba tylko pierwszy „musi” a reszta „może” 😉
Ale nie oglądałem tego festiwalu profanacji, więc może pieprzę głupoty.