Francuzka w wielkim stylu wróciła po kilku latach przerwy od ścigania. Jest pierwszą zawodniczką ze swojego kraju z triumfem na welodromie w Roubaix.
Powrót Pauline Ferrand-Prévot wygląda naprawdę znakomicie. Trzecie miejsce w Strade Bianche Donne, następnie drugie w Ronde van Vlaanderen, a teraz spektakularny triumf w Paryż – Roubaix. Dla ekipy Visma | Lease a Bike to był jeden z najważniejszym wyścigów sezonu i zdecydowanie zakończył się po ich myśli.
– Kiedy wróciłam do czołowej grupy po moim wypadku, postanowiłam zaatakować i szybko zobaczyłam, że mam sporą przewagę. Początkowo planowałam jechać dla Marianne, ponieważ przez ostatnie kilka dni nie czułam się najlepiej. Ale gdy już uzyskałam przewagę, dałam z siebie wszystko. To niesamowite, że wyścig ułożył się w ten sposób
– mówiła 33- letnia zawodniczka po zwycięstwie.
Mimo wielu triumfów na koncie kolarka bardzo wysoko ceni sobotnią wygraną:
– Jeszcze nie do końca sobie zdaję sprawę, że wygrałam. To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy, a fakt, że osiągnęliśmy to po świetnej współpracy w drużynie czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym.







