Lenny Martinez (Bahrain Victorious) wygrał 5. etap tegorocznej edycji Paryż-Nicea pokonując na finiszu Clementa Champoussina (XDS Astana) i trzeciego na podium Matteo Jorgensona (Visma | Lease a Bike). Etap prowadzący do La Côte-Saint-André w żadnym stopniu nie był przewidywalny, jednak młodemu Francuzowi udało się zachować zimną krew na stromym finiszu. Liderem wyścigu został Matteo Jorgenson, w obliczu strat Jonasa Vingegaarda.
Dzisiejszy etap zapowiadał się niesamowicie ciekawie, a emocje były zapewnione właściwie od startu. Mimo faktu, że brak dzisiaj długich podjazdów, to 5. etap tegorocznej edycji „Wyścigu ku Słońcu” jest pełen krótkich ścianek. Finałowa wspinaczka to niecałe 1,7 kilometra o średnim nachyleniu 11,1% a momentami nawet 18%!
Ataki w peletonie rozpoczęły się właściwie od startu. Wielu zawodników próbowało swoich szans, aby oderwać się od głównej grupy, jednak drużyny czujnie kontrolowały zapędy harcowników nie dając im odjechać z dużą przewagą. Ostatecznie, udało się to chociażby Thomasowi Guillermo Silva (Caja Rural – Seguros RGA), Georgowi Steinhauserowi (EF Education – EasyPost) i Kobe Goosensowi (Intermarché – Wanty). Ostatniemu z wymienionych uciekinierów udało się wygrać premię górską na Côte de Saint-Polgues.
Grupki na czele regularnie się zmieniały składem, a za nadawanie tempa w peletonie odpowiadały Groupama – FDJ i EF Education – EasyPost. Dzisiaj całkiem sporo ekip chciało umieścić swojego zawodnika w ucieczce, gdyż dzisiejszy etap miał spory potencjał na chaos. Warunki atmosferyczne, podobnie jak wczoraj, nie rozpieszczały. Na około 160 kilometrów przed metą zawiązał się groźny odjazd, w skład którego wchodzili Michael Matthews, Mauro Schmid (Jayco AlUla), Sean Flynn (Picnic PostNL), Anders Skaarseth (Uno X – Mobility), Anthony Turgis (TotalEnergies) i Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale).
Podobnie jak w przypadku wcześniejszej części etapu, praca w peletonie nie ustawała. Wspomniany wyżej odjazd wytrzymał raptem 20 kilometrów, a następstwem zakończenia tej akcji był atak Bena Swifta (INEOS Grenadiers) i Thibaud Gruela (Groupama – FDJ). Tą dwójkę możemy uznać za odjazd dnia, albowiem dogonienie tych dwóch zawodników zajęło peletonowi trochę czasu. Brytyjczyk z INEOS Grenadiers zdołał pokonać młodszego Francuza na premii górskiej Côte de Trèves.
Swoich szans co jakiś czas próbowali kolejni zawodnicy czy też znane już z dzisiejszego etapu twarze takie jak Schmid czy Goosens. Nikomu jednak nie udało się doskoczyć do duetu uciekinierów, którzy utrzymywali około dwóch minut przewagi nad peletonem. Tempo w peletonie nadawało w tym czasie Visma | Lease a Bike, starając się neutralizować kolejne próby doskoków do czołówki. Holenderska drużyna napędziła się również strachu z innego powodu – około 80 kilometrów przed metą w kraksie uczestniczył Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike). Na szczęście Duńczykowi nic się nie stało i szybko wsiadł z powrotem na rower. Co ciekawe jednak, często widywaliśmy go z tyłu peletonu.
🏁 54km – 1’45’’ ⏱
2️⃣🚴🏻♂️ < 🚴🏻♂️🚴🏻♂️🚴🏻♂️🚴🏻♂️🚴🏻♂️🚴🏻♂️🚴🏻♂️🚗Victime d’une chute plus tôt dans la journée, Jonas Vingegaard roule en queue de peloton. Une position inhabituelle pour le porteur du @MaillotjauneLCL 💛
Jonas Vingegaard is riding at the back of the peloton. An unusual position for… pic.twitter.com/TnpCuFJ53R
— Paris-Nice (@ParisNice) March 13, 2025
W międzyczasie z wyścigu zdążyli się wycofać Fabio Jakobsen (Picnic PostNL), Sylvain Moniquet (Lotto) czy Ryan Gibbons (Lidl – Trek). Gdy przewaga Swifta i Gruela zaczęła topnieć, w peletonie rozpoczęły się kolejne ataki. Swojej szansy ponownie spróbował Michael Matthews (Jayco AlUla), a wtórowali mu Ivan Romeo (Movistar) i Oscar Riesebeek (Alpecin – Deceuninck). Peleton, któremu przewodzili zawodnicy Lidl – Trek i Decathlon AG2R La Mondiale szybko jednak skasował tą akcję. Wtedy jednak, bardzo mocnym atakiem popisał się ósmy w klasyfikacji generalnej Tobias Foss (INEOS Grenadiers) – Norweg szybko doskoczył do uciekającej dwójki i niejako zastąpił w niej swojego kolegę z zespołu, Bena Swifta. Brytyjczyk po wygraniu premii górskiej na Côte de Sibuze i cennej pracy dla Fossa, zjechał do peletonu.
Tobias Foss jednak nie zamierzał zbyt długo dostosywać się do tempa towarzysza z ucieczki i samotnie pomknął po premię górską. Kolarz długo utrzymywał przewagę około minuty, będąc przez chwilę wirtualnym liderem.
⚡️ Le scenario se répète, 🇳🇴@Tobias_S_Foss attaque dans l’échappée et part en solitaire !
⚡️ Just like yesterday, 🇳🇴 @Tobias_S_Foss attacks in the breakaway and goes solo! #ParisNice pic.twitter.com/yucvK2fQlo
— Paris-Nice (@ParisNice) March 13, 2025
Peleton długo gonił Fossa, a podczas wspinaczki na Côte d’Arzay zredukował stratę do około 40 sekund. Swojej szansy na dzisiejszym etapie szukał tam Kevin Geniets (Groupama – FDJ). Ostatecznie Norweg z INEOS Grenadiers wygrał premię górską, a tuż po pokonaniu szczytu tej ścianki ponownie z peletonu zaatakował Mauro Schmid (Jayco AlUla). Za nadawanie tempa głównej grupy odpowiadało wówczas Visma | Lease a Bike i to pomimo jadącego z tyłu grupy Jonasa Vingegaarda. Praca holenderskiej drużyny przynosiła jednak efekty – Foss, mimo że wygrał lotną premię i zdobył cenne 6 sekund bonifikaty, miał już wówczas jedynie 20 sekund przewagi nad resztą stawki. Warto wspomnieć, że na tej samej lotnej premii 2 sekundy zyskał Florian Lipowitz (Red Bull – Bora – hansgrohe)
Około 10 kilometrów przed metą, peleton zaczął się przerzedzać na zjeździe. Bardzo mocno z przodu pociągnął Mads Pedersen (Lidl – Trek). To podkręcenie tempa, wraz z mocną pracą Victora Campenaertsa (Visma | Lease a Bike) pozwoliło głównej grupie na dogonienie Tobiasa Fossa (INEOS Grenadiers). Norweg skapitulował około 4.5 kilometra przed metą, niemniej jednak jego ambitna akcja zasługuje na podziw.
Zawodnikom pozostał więc już tylko finisz na Côte de Notre-Dame-de-Sciez – finałowa ścianka bardzo przypomina Mur de Huy, gdyż mimo kilometra wspinaczki, w niektórych momentach ma nawet 18% nachylenia. Z przodu czujnie umiejscowieni byli João Almeida (UAE Team Emirates – XRG) i Mattias Skjelmose (Lidl – Trek) wraz z resztą faworytów. Mocne tempo narzucił Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG), przez co ogromne kłopoty miał Jonas Vingegaard i wyżej wspomniany Skjelmose. W obliczu słabszej dyspozycji Duńczyka, swojej szansy na stromej sekcji spróbował Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike).
Amerykanin pokazał się ze świetnej strony, a jego tempo dał radę utrzymać jedynie Lenny Martinez (Bahrain Victorious), Harold Tejada i Clement Champoussin (XDS Astana). Ostatecznie niesamowitym przyspieszeniem popisał się Lenny Martinez i to młody Francuz wygrał 5. etap tegorocznej edycji Paryż-Nicea. Na krescę okazał się zdecydowanie lepszy od, nieco zaskakująco, drugiego Clementa Champoussina (XDS Astana). Podium dopełnił Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike) i to on został nowym liderem wyścigu. W klasyfikacji generalnej doszło do kilku przetasowań, jednak historią dnia jest dyspozycja Jonasa Vingegaarda – Duńczyk na mecie wyglądał na poturbowanego swoją dzisiejszą kraksą.
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Dużo pracy przed Jonasem . Piszę jako kibic Pogiego.
Och jonas znowu kraksa . Licze na niego na fransa a on znowu leży w kraksie. Ten martines ciekawy zawodnik może na jakąś top 5 jakieś Vuelty ale zobaczymy co z nim dalej będzie. Wogule czemu Almeda tak daleko wczoraj wyglądał świetnie a dziś tak sobie. Przynajmniej etap ciekawy był
@Mikołaj, Almeidzie podejrzewam różnicnicę zobiło jakieś 10% większe nachylenie…
Jonas skończył z podejrzeniem złamania ręki – na szczęście obawy się nie potwierdziły i dzisiaj pojawi się na starcie.