Fot.: Tour de Romandie

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) triumfował na trasie 1. etapu Tour de Romandie 2026. Słoweniec okazał się najlepszy z 4-osobowej grupki. Przy okazji został też nowym liderem klasyfikacji generalnej. 

Po wtorkowym prologu przyszła pora na zdecydowanie dłuższe ściganie. Na środę organizatorzy przygotowali dla zawodników etap o długości nieco ponad 171 kilometrów (Martigny – Martigny). Największą trudnością na mapie tego odcinka była premia górska 1. kategorii – Ovronnaz (8,9 km ; 9,8%).

Ucieczkę dnia utworzyło siedmiu zawodników: Pietro Mattio (Team Visma | Lease a Bike), Sam Oomen (Lidl-Trek), Patrick Gamper (Team Jayco AlUla), Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step), Roland Thalmann (Tudor Pro Cycling Team) oraz Dillon Corkery Alexy Faure Prost (Team Picnic PostNL). Panowie szybko wyrobili sobie kilka minut przewagi, a sytuację w peletonie kontrolowała ekipa UAE Team Emirates-XRG.

W końcu przyszła pora na pierwszą wspinaczkę na La Rasse (3. kategoria – 2,5 km ; 8,4%). Po pięć punktów do klasyfikacji górskiej sięgnął tam Roland Thalmann.

Ucieczka utrzymywała ponad 3 minuty przewagi nad peletonem. Niewiele się działo na trasie, a następnym punktem na mapie środowego etapu był kolejny wjazd na premię górską 3. kategorii – La Rasse. Po raz kolejny jako pierwszy na szczycie zameldował się Roland Thalmann, który w klasyfikacji górskiej miał już na swoim punkcie 10 punktów.

Peleton tracił około 3,5 minuty. Prowadziły go ekipy INEOS Grenadiers i UAE Team Emirates-XRG. W pewnym momencie wyścig opuścili Oscar Onley (INEOS Grenadiers) i Hamish McKenzie (Team Jayco AlUla). Brytyjczyk zrezygnował z dalszej rywalizacji z powodu choroby. Ucieczka wielkimi krokami zbliżała się do kolejnej wspinaczki na La Rasse. Do mety pozostało 75 kilometrów, a główna grupa zmniejszyła swoją stratę do mniej niż 3 minut.

W peletonie tempo nadawał Ivo Oliveira (UAE Team Emirates-XRG), a z czołówki odpadł Dillon Corkery. Roland Thalmann miał jeden prosty cel – sięgnąć po kolejne 5 punktów do klasyfikacji górskiej i ten cel udało mu się zrealizować w stu procentach.

53 kilometry przed metą peleton tracił do czołówki około 2 minuty. Na lotnym finiszu Saxon najlepszy okazał się Louis Vervaeke. Wkrótce jednak dobrnęliśmy do kluczowego momentu środowego odcinka – premii górskiej 1. kategorii. Problemy w peletonie mieli m.in. lider wyścigu Dorian Godon (INEOS Grenadiers) i Axel Zingle (Team Visma | Lease a Bike). Z czołówki odpadł za to Pietro Mattio. Następnie jego los podzielił Patrick Gamper. Mocno pracowała ekipa UAE Team Emirates-XRG.

Z przodu na najmocniejszego wyglądał Alexy Faure Prost. Gdy w peletonie jechało około 30 zawodników, na atak zdecydował się Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Zareagowali Primož Roglič (Red Bull-BORA-hansgrohe) i Lenny Martinez (Bahrain-Victorious). Roglič miał potem jednak problemy.

Kolarze z ucieczki zostali oczywiście szybko dogonieni. Do Pogačara i Martineza dojechali Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe) i Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar Team). Wkrótce tempa nie wytrzymał jednak Cepeda, a na kontrę z tyłu zdecydował się Jørgen Nordhagen (Team Visma | Lease a Bike). Norwegowi udało się dołączyć do Ekwadorczyka, a potem zostawić go w tyle. Jako pierwszy na premii górskiej Ovronnaz zameldował się z kolei Lenny Martinez.

31 kilometrów przed metą sytuacja prezentowała się następująco: na czele mieliśmy trzech zawodników (Pogačar, Martinez i Lipowitz), gonił ich Nordhagen (strata około 10 sekund), potem był Cepeda, a następnie mieliśmy grupkę pościgową (m.in. z Antonio Tiberim).

Nordhagen prezentował bardzo wysoką formę, ponieważ udało mu się dojechać do czołówki, w związku z czym na czele mieliśmy czterech zawodników. Jeśli chodzi o grupkę pościgową, to miała ona już sporą stratę (około minuty), a jechali w niej m.in. Antonio Tiberi, Luke Plapp, Primož Roglič i Carlos Rodríguez. Przed nimi jechał jeszcze Cepeda.

Na lotnym finiszu Fully jako pierwszy pojawił się Lenny Martinez. Cepeda został dogoniony przez grupkę pościgową, która na 12 kilometrów do mety traciła do czołówki około 45 sekund.

Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Grupka pościgowa liczyła sobie ponad 10 mocnych zawodników, w związku z czym odrabiała straty do czołowej czwórki. W pewnym momencie ta strata wynosiła już tylko 30 sekund. Mijały kolejne kilometry i co prawda grupa pościgowa regularnie odrabiała straty do prowadzących zawodników, ale zanosiło się na to, że po etapowe zwycięstwo sięgnie właśnie ktoś z 4-osobowej czołówki. Wkrótce rozpoczął się finałowy kilometr.

Ostatecznie tak właśnie się stało i o etapowy triumf rywalizowali między sobą Pogačar, Nordhagen, Lipowitz i Martinez. Najmocniejszy okazał się Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który sięgnął również po koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Na drugim miejscu finiszował Florian Lipowitz, a trzeci był Lenny Martinez. Tuż za podium uplasował się Nordhagen. Do zakończenia zmagań pozostały cztery etapy.

Wyniki 1. etapu Tour de Romandie 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułLa Vuelta Femenina 2026: Dwie Polki w składzie CANYON//SRAM zondacrypto
Następny artykułStanisław Aniołkowski: „Jestem absolutnie zachwycony!”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
17 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Don
Don

Byliśmy świadkami próby oszustwa jak trzy wagony próbowały wyprzedzić na finiszu lokomotywę. Ja rozumiem , że dawanie Pogacarowi zmian pod górę jest niebezpieczne i nierozsądne ale od szczytu do mety pozostało ponad trzydzieści km i na tym odcinku robić wszystko żeby nie wyjść do przodu , a później mieć tupet , aby walczyć o zwycięstwo ? Goście po prostu nie mają wstydu.

Mikołaj
Mikołaj

Pogi wygrywa nic nowego chodź przynajmniej na solo nie odjechał trochę więcej emocji było.

Adam G
Adam G

To co zrobił Lipowitz na finiszu świadczy tylko o jego kompletnym braku szacunku dla rywali. Współczesna młodzież nie ma za grosz honoru i wartości. Mi jako amatorowi nie przyszłoby do głowy na ustawce wyjść z koła kolegom wioząc się przez wiele kilometrów, a co dopiero zawodowiec. Wstyd. Nie chciałbym mieć takiego zawodnika w swojej drużynie. Całym sercem chciałbym żeby kolejne etapy były nie po jego myśli…

Łukasz
Łukasz

Słaby Tadek po Staruszce. Francuz zmusił go do ciężkiej pracy i teraz widać jakie to było wyzwanie.

Arnaud
Arnaud

Nie sfajdajcie się z tego oburzenia…
Kolo i tak wygrał a ci mają pretensje, że, nie wiem, ich bożek musiał trochę więcej się napracować?

Ernest
Ernest

Jeden niehonorowy gość dał wszystkim radę, aby nie dawać zmian Pogaczarowi, i wszyscy skwapliwie z niej skorzystali. Takie to honorowe i sportowe towarzystwo. Słusznie tu koledzy komentatorzy piszą, że to wstyd tak się wozić, a potem z koła wychodzić. Czy kolarstwo się kończy?

Tajfun
Tajfun

Ładny sprint Tadka na koniec

Łukasz
Łukasz

Arnaud, załóż jakiś filtr na buractwo, bo takimi tekstami możesz raczyć kolegów w barze przy piwie.

Arnaud
Arnaud

Łukasz, nie sądzę. Swoich kolegów szanuje, w odróżnieniu od takich zaślepionych fanbojów. Nie zapomnę wam jak obsr**ście Wouta za rzekomą jazdę na kole na PR, więc może jestem na tym punkcie bardziej drażliwy niż zwykle.

TOM
TOM

Arnaud, oj zapiekło, że jednak dalej wygrywa? Dla mnie super, wygrany etap bez niepotrzebnego wysiłku jazdy solo przez 30 km, o czym sam zresztą chyba mówił.

Ricky
Ricky

Nie oglądałem co prawda wyścigu, bo jednak MŚ w Snookerze dużo ciekawsze (tam na przykład nie wiadomo z góry kto wygra, a wręcz przeciwnie), ale bardzo dobrze, że nie dawali mu tych zmian… Życie pokazuje, że dla fanbojów Tadka nawet jak się daje zmiany, to tak naprawdę się ich nie daje albo daje za mało (czyli nie tyle, aby umożliwić mu gładkie zwycięstwo, żeby miał chłopak jeszcze bardziej usłane różami życie) – więc co za różnica?

Łukasz
Łukasz

Oryginalność nienawistników jest niesamowita. Powtarzacie ciągle te same schematy. Żadnemu nie przyjdzie do głowy przeczytać ze zrozumieniem komentarzy. Jeżeli nawet merytoryczne treści padają widzicie tylko próbę obrony Tadeja. Wystarczy mocniej zaakcentować, że Pogi jest the best i już otrzymuje się etykietę.
Tak w ogóle goście typu Ricky ( Rychu byłoby bardziej oryginalne), Arnaud, który zakochał się w Woucie tylko dlatego, że tak strasznie fanboye wytykali jazdę na kole podczas P-R ;macie jakiegoś kolarza, któremu kibicujecie? Czy wchodzicie na Szosę, żeby wylewać swoje frustracje?
Pogódzcie się z faktami które jasno pokazują, że Pogi jest nie do pokonania. Są pretendenci, wschodzące gwiazdy i weterani klasyków i póki co Słoweniec kontra reszta świata po prostu wygrywa.

Out
Out

Mieli mu dywan rozłożyć i popsikać go perfumami?
Każdy chce zwycięstwa, a oni nie są jego kolegami z drużyny, żeby mu to ułatwiać.

Gdzie byli wszyscy „honorowi”, kiedy ostentacyjnie objechał Jonasa na mecie na Couiolle w 2024, kiedy nie dał mu wcześniej żadnej zmiany? Gdzie byli, kiedy w zeszłym roku wiózł się na jego kole Ventoux?
Wtedy Wam pewnie nie przeszkadzało, nie?

Arnaud
Arnaud

Łukasz większość komentarzy fanbojów nie jest warta czytania czy jakichś dogłębnych analiz. Poza tym nie masz racji – „kochałem” Wouta na długo przed tegorocznym PR – masz więc odpowiedź na pytanie komu kibicuje. Ja jestem pogodzony z dominacją Pogacara, pytanie tylko jak wy zniesiecie fakt, że nadchodzi wielkimi krokami nowy koksiarz, który zdetronizuje zaraz obecnego (widać, że Francuzi po latach posuchy postanowili zrezygnować ze skrupułów – może i słusznie skoro inaczej się nie da – i opracowali własną formułę „soku z cierpkiej wiśni”).

Ricky
Ricky

A Ty Łukasz awansowałeś na jakiegoś „rzecznika fanboyów”? Ja przecież nie nazywam tak każdego kibica Tadeusza, tylko pewną specyficzną podgrupkę, do całej reszty nic nie mam. Oczywiście, że są kolarze, którym kibicuje – kto kojarzy moje komentarze, pewnie mógłby z łatwością wskazać tego czy innego Jonasa albo Roglica (między innymi, bo jakiegoś jednego konkretnego to nie mam).

Ricky
Ricky

No i lubię też Remco, zwłaszcza przez to, jak jest tu przez niektórych hejtowany ;).

Robert
Robert

Tadek jest kolarzem wybitnym ale próbował ktoś policzyć ile razy w czasie transmisji komentatorzy wymieniają jego nazwisko? Czasami mam wrażenie że tylko on jedzie w wyścigu. Człowiek przez to nawet z przekory kibicuje innym.