fot. Israel Start-Up Nation

Po kilkunastu latach spędzonych w zawodowym peletonie swoją przygodę z kolarstwem zakończył Ben Hermans. 38-letni Belg mimo starań nie znalazł nowego pracodawcy i podjął decyzję o zakończeniu poszukiwań.

Ben Hermans – nie wybitny, ale przez przeszło dekadę bardzo solidny kolarz pochodzący z Belgii. Urodzony w 1986 roku zawodnik podczas swojej zawodowej kariery reprezentował takie ekipy jak Topsport Vlaanderen (2009), RadioShack (2010-13), BMC Racing Team (2014-17), Israel Cycling Academy (2018-23) oraz Cofidis (2024), a w jego dorobku znajdziemy 19 zawodowych zwycięstw, w tym najważniejsze sukcesy odniesione w klasyfikacjach generalnych Tour of Oman 2017, Arctic Race of Norway 2021, Tour of Utah 2019, Tour of Austria 2018 i 2019 czy w jednodniówkach pokroju Giro dell’Appennino 2021 i Brabanckiej Strzały 2015. Mimo że większość sukcesów dziś 38-letniego Belga pochodzi z wyścigów ProSeries (wcześniej HC) to nigdy nie udało mu się triumfować na poziomie UCI World Tour.

Mogę teraz pogodzić się z zakończeniem kariery. W zeszłym roku nie byłem na to gotowy, miałem poważny wypadek i nie chciałem odchodzić z tej przyczyny. Teraz mogłem przejechać ten pożegnalny rok i jeśli po nim nie znalazłem pracodawcy to zostaje powiedzieć, że jest jak jest. Nie mam już 30 lat, więc to pora by powiedzieć „koniec”. Mam już pewne pomysły na to, czym chcę się zająć w przyszłości, ale te plany nie są jeszcze konkretne. Na pewno nie podejmę żadnych pochopnych decyzji. Póki co czeka mnie jednak zasłużony odpoczynek

— powiedział Ben Hermans w rozmowie z WielerFlits.

Tym samym po zakończeniu kariery przez 38-letniego Belga do 20 spadła liczba kolarzy ścigających się w 2024 roku na poziomie World Tour, których przyszłość wciąż jest nieznana. Wśród nich jest m.in. Elia Viviani, Stefan de Bod, José Álvaro Hodeg, Kenny Elissonde czy Łukasz Wiśniowski – ten ostatni najprawdopodobniej zakończy karierę, ale na ten moment nie zostało to jeszcze oficjalnie ogłoszone.

Poprzedni artykułGroupama-FDJ nawiązuje współpracę z Miche dając włoskiej marce worldtourowy debiut
Następny artykuł(Nie)zapomniane wyścigi: Sylvestercyclo-cross
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze