Foto: A.S.O. Pauline Ballet / Paris - Roubaix

W niedzielę w ramach naszego cyklu omówimy prawdopodobnie najbardziej charakterystyczną z drużyn w zawodowym peletonie. Alpecin-Deceuninck do mistrzostwa opanował walkę w klasykach czy sprincie niemal całkowicie ignorując np. walkę w klasyfikacjach generalnych. Czy i w 2025 roku belgijski zespół będzie najlepszy w tym na czym mu zależy?

Alpecin-Deceuninck to praktycznie od samego początku swojej działalności zespół bardzo zero-jedynkowy. W jego składzie znajdziemy największe gwiazdy światowego peletonu oraz kolarzy, których obecność w World Tourze bywa, łagodnie mówiąc, zaskakująca, a „robienie” wyników w praktyce opiera się na zaledwie 2-3 z nich. W tym szaleństwie jest jednak metoda, o czym świadczyć może rokrocznie przeszło 30 zawodowych zwycięstw w latach 2021-23 czy zeszłoroczne 26 triumfów. Co jednak ważne to fakt, że za ilością idzie także jakość, a w 2024 roku kolarze Alpecin-Deceuninck m.in. wygrali 3 z 5 monumentów czy zgarnęli aż 6 etapów wielkich tourów. To w naszym cyklu podsumowań przełożyło się na całkowicie zasłużoną notę 9/10.

Tegoroczne okienko transferowe nie było najlepszym w historii belgijskiego zespołu. Z Alpecin-Deceuninck na rzecz innych World Teamów pożegnali się bardzo solidni Søren Kragh Andersen, Axel Laurance czy Nicola Conci, kariery zakończyli Ramon Sinkeldam i Jason Osborne, a w wciąż nieznanym kierunku odchodzą także Senne Leysen i Maurice Ballerstedt. Nabytki? Raczej nie wypełniają powstałej luki – do drużyny z worldtourowym doświadczeniem dołącza Johan Price-Pejtersen, sprowadzono także Gala Glivara z UAE Team Emirates Gen Z oraz 4 kolarzy z własnego developmentu – są nimi Simon Dehairs, Tibor Del Grosso, Ramses Debruyne oraz Emiel Verstrynge. Wydaje się, że okienko dla tej drużyny kończy się na minusie, ale czas zweryfikuje te słowa.

Główne gwiazdy Alpecin-Deceuninck na sezon 2025:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Także ten… Gdyby nie stała formuła cyklu to najchętniej wyciąłbym ten akapit, bowiem może on mylnie budować wrażenie, że Alpecin-Deceuninck nie jest drużyną godną miana World Teamu. Belgijska formacja wybrała bowiem, niczym kiedyś Team HTC – Columbia, a może nawet jeszcze bardziej jasną i ukierunkowaną specjalizację – mamy w jej składzie niemal wyłącznie klasykowców, sprinterów i ich pomocników. Temat klasyfikacji generalnych wyścigów wieloetapowych został niemal całkowicie zignorowany i w tym wypadku nie jest to grzech, a przynajmniej nie taki, na który nie dałoby się przymknąć oka.

Oczywiście to też nie tak, że wyników w generalkach będzie okrągłe 0. Jasper Philipsen był w tym roku 6. w worldtourowym Renewi Tour, w podobnych wyścigach powalczyć potrafi przecież Mathieu van der Poel. Xandro Meurisse był w tym roku 5. w Tour of Austria, Michael Gogl zajął 6. lokatę w PostNord Tour of Denmark. Na pagórkach odnajdzie się też nowy nabytek Gal Glivar – chociażby zwycięzca Orlen Wyścigu Narodów 2023. W Polsce dobrze pokazał się też Emiel Verstrynge – był on 5. w tegorocznej edycji. O wyniki postarać może się też zwycięzca Zwift Academy 2022 – Luca Vergallito.

b) na sprinty:

Zbliżasz się do finiszu, a u twojego boku jedzie kolarz Alpecin-Deceuninck? Cóż, nie mam dobrych wiadomości – prawdopodobnie jest szybszy od ciebie. Oczywiście to pewien żart i uproszczenie, ale zasadniczo w składzie belgijskiej ekipy większość kolarzy w swojej karierze próbowała swoich sił na finiszach, a nawet jeśli nie to chociaż była częścią pociągu sprinterskiego swoich kolegów. W tym „szaleństwie” jest rzecz jasna metoda – wyłączywszy jazdę na czas i solowe akcje to większość kolarskich wyścigów czy etapów kończy się walką o triumf między mniejszą bądź większą grupą zawodników. Wówczas Alpecin-Deceuninck jest po prostu piekielnie groźny.

Wielką gwiazdą drużyny jest rzecz jasna Jasper Philipsen – aktualnie 3. kolarz rankingu UCI. 26-latek ma w swoim dorobku 51 zawodowych zwycięstw, w tym m.in. 9 etapów Tour de France. W 2023 roku Belg był uznawany za najlepszego sprintera na świecie, obecnie głosy są nieco bardziej podzielone – chociażby w naszym plebiscycie zajął on 3. lokatę, zatem przed Jasperem Philipsenem walka o powrót na tron, w której nie jest on bez szans.

Sprinterem nr 2 w Alpecin-Deceuninck bez wątpienia jest Kaden Groves – Australijczyk ma w swoim dorobku m.in. 7 etapów Vuelta a España, gdzie wygrywał także klasyfikację punktową w dwóch ostatnich edycjach. UAE Tour czy Giro d’Italia pokazały, że 25-latek nie jest w stanie pokonać najszybszych na świecie, ale jednocześnie będąc drugą opcją swojej drużyny może trafiać na wyścigi, gdzie z dobrym pociągiem nie sposób znaleźć na niego sposób.

Inne opcje? Sezon 2024 świetnie otworzył Lars Boven, ale finalnie przez kontuzję 23-latek kończy rok bez zwycięstwa. Wygrywać potrafi za to Quinten Hermans – warunek musi być jednak taki, że peleton będzie już nieco przetrzebiony i zabraknie w nim klasycznych sprinterów. Swoich szans na finiszach upatrywać mogą także tacy kolarze jak Jensen Plowright, Simon Dehairs, Timo Kielich, Tibor Del Grosso czy Henri Uhlig. Wielka szybkość rzecz jasna jest także ogromnym atutem Mathieu van der Poela, ale o nim dłużej w kolejnym akapicie.

c) na klasyki:

Mathieu van der Poel – Pan Kolarz przez duże K jeśli chodzi o tematykę klasyków, acz nie tylko. W naszym redakcyjnym plebiscycie Holender został wybrany najlepszym kolarzem w wyścigach jednodniowych w sezonie 2024, gdzie argumentowaliśmy taki wybór tym, że 29-latek przejechał w tym roku 10 klasyków i wygrał 3 z nich, w tym 2 monumenty – Paryż-Roubaix oraz Ronde van Vlaanderen. Tym trzecim triumfem było E3 Saxo Classic, do tego w dorobku 29-letniego Holendra znalazł się brąz Mistrzostw Świata, 3. miejsce w Liège-Bastogne-Liège, 2. w Gandawa-Wevelgem czy 10. w Mediolan-San Remo, gdzie jak wspominałem kolarz Alpecin-Deceuninck mocno przyczynił się do triumfu swojego klubowego kolegi Jaspera Philipsena. Rzecz jasna na sezonie 2024 dorobek byłego już mistrza świata się nie kończy, a niesamowita regularność Mathieu van der Poela jest niepodważalna – starczy przywołać fakt, że w 18 monumentach, w jakich ten startował, Holender każdorazowo docierał do mety i tylko raz znalazł się poza top10, kiedy był 13. w Mediolan-San Remo 2020. W sumie Matheiu van der Poel pomników kolarstwa ma w swoim dorobku już 6 i wydaje się, że 29-latek ostatniego słowa w tym temacie nie powiedział.

Przejdźmy do Jaspera Philipsena – choć ten dostał już dość długi akapit w temacie sprintów to zamykanie go wyłącznie w ramach kolarza na finisze byłoby bowiem ogromnym błędem. 26-letni Belg wygrał w tym roku Mediolan-San Remo, kolarz Alpecin-Deceuninck był też 2 razy z rzędu 2. w Paryż-Roubaix. Jasper Philipsen świetnie czuje się na brukach, potrafi przetrwać krótkie podjazdy, a to w połączeniu z jego wielką szybkością jest mieszanką prawdziwie wybuchową i praktycznie gwarancją kolejnych triumfów w jego dorobku.

W brukowanych wyścigach filarami będzie wyżej wymieniona dwójka, a ich pomocnikami powinni być doświadczeni Gianni Vermeersch, Silvan Dillier, Jonas Rickaert czy Oscar Riesebeek. Swoich sił z różnym skutkiem w tego typu imprezach próbował także Kaden Groves, na taki młody talent zdolny do nauki od starszych kolegów oceniłbym za to Simona Dehairsa.

Krótkie ścianki? Quinten Hermans był 2. w Liège – Bastogne – Liège w 2022 roku i wówczas wydawało się, że Belg może być naprawdę groźny. Choć ten później nie nawiązał już do tego wyniku to wciąż bym go nie ignorował, podobnie jak szerokiego grona młodych zawodników. Emiel Verstrynge był w tym roku 4. w Liège – Bastogne – Liège, ale mowa o edycji dla kolarzy do lat 23, ciekawe wyniki w swoim dorobku mają także Tibor Del Grosso, Lars Boven, Timo Kielich, Henri Uhlig czy Ramses Debruyne.

Troszkę trudniejsze podjazdy? I tu pokazać mogą się zawodnicy Alpecin-Deceuninck. Stan Van Tricht wygrał w tym roku Coppa Bernocchi, Gal Glivar był 3. w Il Piccolo Lombardia, seniorski Wyścig Spadających Liści w top10 w tym roku ukończył z kolei Xandro Meurisse, który stawał na podium innych włoskich klasyków. Niegdyś 6. w Strade Bianche był Michael Gogl, a i Fabio Van den Bossche miewa przebłyski. Z pewnością głębia składu belgijskiej drużyny w temacie klasyków jest po prostu ogromna.

d) na „czasówki”:

Alpecin-Deceuninck i jazda na czas to nie jest duet, w którym czuć chemię, aczkolwiek nie ma tu też dramatu. Szybcy kolarze dobrze radzą sobie w prologach i krótkich czasówkach, w razie podjęcia walki do rzeczy niezwykłych zdolny jest także Mathieu van der Poel. Takim klasycznym specjalistą od samotnej walki z trasą wydaje się być jednak tylko Johan Price-Pejtersen – obecnie 25-letni mistrz świata orlików z 2021 roku. Głupi błąd (jazda ścieżką rowerową) pozbawiła Duńczyka w tym roku tytułu mistrza krajowego, ten był też 3. w Chrono des Nations – tylko za Stefanem Küngiem i Jayem Vinem, zatem widać, że nadal drzemie w nim spory potencjał.

e) na górskie etapy:

W Alpecin-Deceuninck nie ma kolarzy na generalki, nie inaczej wygląda także temat łowców górskich etapów. Może jakiś zaskakująco dobry worldtourowy debiut zaliczą Emiel Verstrynge i Gal Glivar, acz obaj panowie wolą raczej krótsze podjazdy aniżeli wielkie góry. Luca Vergallito, Xandro Meurisse, Michael Gogl czy Tobias Bayer są tymczasem od lat wymieniani w tej sekcji i nie przełożyło się to póki co na wygraną etapową – myślę, że i ten rok nie przyniesie w tym temacie zmiany, acz panowie mogą próbować.

f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:

Alpecin-Deceuninck to zespół skupiony na Mathieu van der Poelu, Jasperze Philipsenie i w mniejszym stopniu na Kadenie Grovesie, za plecami których znajdziemy sporo ciekawych talentów. Kto z nich wybije się w 2025 roku? Ciężko wróżyć z fusów, acz ja szczególnie mocno będę trzymał kciuki za tych, których mogliśmy z sukcesami oglądać na polskich szosach. Belgijski zespół z naszymi wyścigami jest bowiem dość mocno powiązany – w 2020 roku wówczas jeszcze jako drużyna drugiej dywizji przyjechali na Tour Bitwa Warszawska 1920, które wygrał Oscar Riesebeek, a na jednym z etapów 2. był Samuel Gaze. Develompent z kolei odwiedzał m.in. Wyścig Solidarności i Olimpijczyków, który to w 2022 roku wygrał Timo Kielich. Smak triumfu na polskiej ziemi zna także Lars Boven – najlepszy na jednym z etapów Bałtyk-Karkonosze Tour w 2020 roku. Nie zapominajmy też o triumfatorze Karpackiego Wyścigu Kurierów i Orlen Wyścigu Narodów z 2023 roku, czyli Galu Glivarze, w tym drugim 5. w tym roku był Emiel Verstrynge, a i polski akcent w swoich najlepszych wynikach ma Juri Hollmann – 6. zawodnik Wyścigu Mjr. Hubala – Sante Tour z 2018 roku.

Skład drużyny Alpecin-Deceuninck na sezon 2025:

🇧🇪 – Jasper Philipsen, Quinten Hermans, Gianni Vermeersch, Xandro Meurisse, Jonas Rickaert, Edward Planckaert, Jimmy Janssens, Timo Kielich, Stan Van Tricht, Robbe Ghys, Emiel Verstrynge, Simon Dehairs, Fabio Van den Bossche, Ramses Debruyne
🇳🇱 – Mathieu van der Poel, Lars Boven, Oscar Riesebeek, Tibor Del Grosso
🇦🇺 – Kaden Groves, Jensen Plowright
🇩🇪 – Henri Uhlig, Juri Hollmann
🇦🇹 – Michael Gogl, Tobias Bayer
🇨🇭 – Silvan Dillier
🇩🇰 – Johan Price-Pejtersen
🇸🇮 – Gal Glivar
🇮🇹 – Luca Vergallito
🇳🇿 – Samuel Gaze

Podsumowanie

Alpecin-Deceuninck co roku dostaje niższą ocenę potencjału niż końcową notę i potencjalnie jest szansa, że i tym razem tak będzie. Gdy wygrywa się 3 monumenty czy 6 etapów wielkich tourów to nie sposób nie dostać 9/10, z drugiej jednak strony gdy wszystko opiera się tak naprawdę na 2-3 zawodnikach to przedsezonowa ocena nie może być aż tak wysoka – dosłownie 1 kraksa, w której kontuzji doznają Mathieu van der Poel i jadący na jego kole Jasper Philipsen jest w stanie całkowicie rozbić belgijski zespół. Ten brak planu B, swoistej odporności na pecha czy brak formy głównych liderów obniża notę do 7,5/10. Warto jednak pamiętać, że to tylko liczby – te nie zawsze oddają w pełni rzeczywistość i przy tak specyficznym zespole jak ten o ocenę jest niezwykle ciężko.

Nasza ocena potencjału ekipy Alpecin-Deceuninck na sezon 2025: 7,5/10
Poprzedni artykułKatarzyna Niewiadoma i Marcin Budziński polskimi kolarzami roku zdaniem redakcji Naszosie.pl!
Następny artykułLubuskie Warte Zachodu 2024: Marek Konwa i Zuzanna Krzystała znów zwycięscy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze