Podwójna runda w Londynie tradycyjnie zakończyła rywalizację w UCI Torowej Lidze Mistrzów, jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Po poważnej kraksie w pierwszej rundzie keirinu kobiet zmagania przerwano. W upadku najbardziej ucierpiała Katy Marchant (Wielka Brytania), która doznała złamania ręki.
Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich latach, Lee Valley VeloPark w Londynie był areną, na której rozegrano wielki finał UCI Torowej Ligi Mistrzów. Tym razem świętowania nie było. Wszystko z powodu fatalnej kraksy, do której doszło w pierwszej rundzie keirinu kobiet.
Gdy zawodniczki na pełnej prędkości rozpoczynały przedostatnią rundę doszło do kontaktu Alessy-Catriony Pröpster (Niemcy) i Katy Marchant (Wielka Brytania). Sprinterki straciły panowanie nad rowerami i wypadły poza barierki, lądując w pierwszym rzędzie publiczności.
Ze względu na powagę wypadku, zawody zostały przerwane. Jeszcze wczoraj organizatorzy poinformowali, że pomoc medyczną otrzymało 4 kibiców i obie zawodniczki, a jedna z nich została przetransportowana do szpitala. Była to Katy Marchant. Dziś potwierdzono, że Brytyjka doznała złamania kości promieniowej i łokciowej, a także ma wybite dwa palce. Niemka opuściła welodrom o własnych siłach.
Do tej pory nie pojawiło się oświadczenie na temat końcowych wyników UCI Torowej Ligi Mistrzów.
Warto przypomnieć, że do podobnego wypadku doszło 2 lata temu podczas Igrzysk Wspólnoty Narodów, kiedy to poza barierki wypadł Matthew Walls. Po tamtym zdarzeniu właściciele welodromu zdecydowali się podnieść barierki do 140 centymetrów — wysokości wymaganej dla nowych torów, ale nie obowiązujących istniejących.










Kiepsko, Marchant jest super na torze, pech