Foto: Giro d'Italia

Włoch ma za sobą bardzo solidny sezon, który zakończył z trzema zwycięstwami. Jak sam dodaje, stać go na więcej i w przyszłym roku będzie celował w zwycięstwo na monumencie.

Ganna, który jest specjalistą od jazdy indywidualnej na czas, w tej dziedzinie odnosi swoje największe sukcesy. Również podczas jazdy na czas odnosił tegoroczne zwycięstwa, okazał się najlepszy podczas 14-tego etapu Giro d’Italia oraz podczas mistrzostw Włoch. Jedynym „odstępstwem od normy” był wygrany czwarty etap Tour of Austria, kiedy to w dwójkowym odjeździe był szybszy od Diego Ulissiego. Jednakże Filippo 2024 rok może uznać poniekąd za pechowy, ponieważ w swojej specjalizacji wielokrotnie stawał na drugi stopniu podium. Na mistrzostwach świata, Igrzyskach Olimpijskich lepszy okazał się Remco Evenepoel, na siódmym etapie Giro d’Italia musiał uznać wyższość Tadeja Pogačara, na Tirreno-Adriatico pokonał go Juan Ayuso, a podczas wyżej wspomnianego Tour of Austria niespodziewanie przegrał tylko z Cameronem Rogersem jeżdżącym w Lidl – Trek Future Racing.

W wywiadzie z La Gazetta dello Sport, Ganna zapytany o to jakie zwycięstwo wybrałby pomiędzy Milano-Sanremo i Paris – Roubaix, odpowiedział:

To nie czas na wybór, to czas na zwycięstwo. To będzie cel na przyszły sezon, aby odnieść jak najwięcej triumfów.

Ganna potwierdził, że jego głównymi celami w przyszłym sezonie będą Milano-Sanremo i Paris – Roubaix, ale zdaje sobie sprawę ze stojącego przed nim wyzwania, jakim jest pokonanie najlepszych zawodników świata w walce o te zwycięstwa.

„Zawsze będę miał przeciwko sobie fenomenalnych rywali, ponieważ Pogacar, Van der Poel, Van Aert, Evenepoel… tacy właśnie są. Walka pomiędzy tytanami.

Choć Ganna ma zamiar skupiać się na szosie w przyszłym roku, nie wykluczył powrotu na welodrom w przyszłości i zasugerował możliwy powrót na tor na Mistrzostwa Świata i Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Filippo będzie nadal korzystać z toru do treningów, twierdząc, że pomaga mu to w wykonywaniu specjalnie określonych ćwiczeń.

Trening na torze pozostaje w moim programie, aby wykonać takie obciążenia, których nie jestem w stanie utrzymać na drodze. Los Angeles 2028… Jeszcze o tym nie myślałem. Jazda na czas, szosa, tor: możliwości jest kilka. Szczerze mówiąc, byłoby miło zdobyć nawet 10. mistrzostwo świata na torze. W tym roku zobaczyłem pożegnanie Michaela Morkowa na torze, na welodromie, i dostałem gęsiej skórki. Kto wie, może pewnego dnia…

-Dodaje na sam koniec Filippo Ganna

 

 

Poprzedni artykułMathieu van der Poel i Lotte Kopecky klasykowcami roku zdaniem Redakcji Naszosie.pl
Następny artykułTom Devriendt kończy karierę z powodów zdrowotnych
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze