Za Mathieu van der Poelem bardzo ciekawy sezon szosowy – z jednej strony genialny w sferze klasyków, z drugiej jednak dość krótki i zawierający nieudane Tour de France. Holender opowiedział o tym w rozmowie dla hiszpańskiej Marci.
W sobotę w naszym portalu pojawiło się Naszosowe podsumowanie sezonu 2024 dotyczące ekipy Alpecin-Deceuninck. Jednym z elementów, na które zwróciłem omawiając miniony rok w wykonaniu Mathieu van der Poela było to, że ten zaliczył na szosie jedynie 41 dni wyścigowych, spośród których ponad połowę stanowił anonimowy występ w Tour de France. Podobne przemyślenia miał dziennikarz Marci, który w rozmowie z przebywającym na obozie treningowym w Hiszpanii Holendrem zapytał go o ten wyścig oraz perspektywę powrotu 29-latka na Wielką Pętlę.
Może przesadą będzie stwierdzenie, że byłem nieszczęśliwy podczas Tour de France, ale nie był to optymalnie spędzony czas. Podczas mojego debiutu w Tourw 2021 roku od razu wywalczyłem żółtą koszulkę. W tym roku pojechałem tam z celem zbudowania formy, ale jednocześnie nie chciałem być aż tak daleki od walki. Kolejny raz przekonałem się, że lepszy jestem w wyścigach jednodniowych i na tym powinienem się skupiać. Czy pojadę jeszcze kiedyś Tour? Tego jeszcze nie wiemy. To zależy od tego, jak będzie wyglądał mój sezon. Przyszłe lato może być dobrym momentem, aby wrócić do kolarstwa górskiego. To wciąż chodzi po mojej głowie jako duży cel na karierę
— opowiadał Mathieu van der Poel.
29-letni były mistrz świata został także zapytany o tego, który od niego przejął koszulkę. Tadej Pogačar, bo o nim mowa, zdaniem wielu jest rywalem dla Mathieu van der Poela, ale czy ten tak to odczuwa? Panowie mają okazję spotykać się głównie podczas niektórych klasyków – w tym roku było to jedynie Mediolan-San Remo, Liège-Bastogne-Liège i właśnie mistrzostw świata.
Czy Tadej to rywal? Zależy jak na to patrzeć. W swojej karierze np. 2 razy rywalizowałem z Tadejem w Ronde van Vlaanderen. Wówczas to trudny rywal, ale lubię te okazje gdy możemy się zmierzyć. W wyścigu jeździ bardzo odważnie, często atakując i podoba mi się to. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie będzie jeszcze lepszy [śmiech]. Miał jeden z najbardziej imponujących sezonów w historii naszego sportu. Jestem pewien, że jest bardzo zadowolony. Nie mogę się jednocześnie doczekać naszego pojedynku w Paryż-Roubaix, bo jestem pewien, że kiedyś się tam pojawi. Już na brukowanym etapie Tour de France pokazał, że jest także super mocny na bruku
— dodawał Mathieu van der Poel.
Holender z Alpecin-Deceuninck dopowiedział później jeszcze m.in. o tym, że ma świadomość tego jak ważne dla kolarstwa jest to tworzenie widowiska i dlatego właśnie tak bardzo cieszy go perspektywa każdego pojedynku z Tadejem Pogačarem. Jednocześnie 29-latek zauważył słusznie, że Słoweniec wciąż nie jest jego głównym konkurentem w peletonie z racji tego, że ich drogi przecinają się bardzo rzadko.









