fot. UCI

Tadej Pogačar mistrzem świata elity mężczyzn! To właśnie reprezentant Słowenii wygrał przepiękny wyścig ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024 atakując na 100 kilometrów przed metą, a ostatnie 51 z nich spędzając samotnie na czele. Na podium stanęli także Australijczyk Ben O’Connor oraz broniący tytułu Mathieu van der Poel.

Elita mężczyzn jako jedyna wystartowała nie w Uster, a w Winterthur. Panowie mieli do przejechania niemal 70-kilometrowy dojazd do doskonale znanych już rund, na które prowadził podjazd do Binz (1,5 km; 9,4%). Dalej czekało na nich 7,5 okrążenia mierzącego 27 kilometrów poprowadzonego wokół Zurychu. Na tym do pokonania były m.in. Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%), Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) czy 500-metrowa hopka o średnim nachyleniu 5,9% na 6 kilometrów przed metą. W sumie na 279,9 kilometra panowie do przejechania mieli 4470 metrów przewyższenia.

196-osobowy peleton swoje zmagania rozpoczął od startu honorowego o 10:35. Chwilę później nastąpił start ostry, a od samego początku bardzo aktywnie jechali m.in. biało-czerwoni próbujący zabrać się w odjazd. Chętnych do uciekania było jednak naprawdę wielu i po 20 kilometrach rywalizacji główna grupa cały czas jechała względnie razem – jedynie z tyłu odpadali kolejni zawodnicy z najsłabszych państw.

Kolejne 10 kilometrów również nie przyniosło nam odjazdu, aż wreszcie po całej masie prób na czele znaleźli się Piotr Pękala (Polska), Silvan Dillier (Szwajcaria) i Luc Wirtgen (Luksemburg). Po chwili doskoczyli do nich Tobias Foss (Norwegia) i Rui Oliveira (Portugalia), a następnie także Simon Geschke (Niemcy), Markus Pajur (Estonia) i Roberto Carlos González (Panama) – taka ósemka została wreszcie po prawie godzinie jazdy odpuszczona przez peleton.

Znalezienie się w czołówce to była dopiero połowa sukcesu – 230 kilometrów przed metą podjazd pod Kyburg (1,3 km; 10,2%) podzielił odjazd, za którym zostali Panamczyk i Estończyk. W peletonie tymczasem swoją pracę rozpoczęli Francuzi, Amerykanie i Słoweńcy pilnujący by tempo dzisiejszego wyścigu było cały czas bardzo wysokie.

Choć niedziela w okolicach Zurychu była słoneczna to niestety nadal przydarzały się kraksy – w jednej z nich mocno ucierpiał uznawany za jednego z faworytów Pello Bilbao (Hiszpania), a chwilę później po kolejnej z wyścigu wycofać musiał się Julian Alaphilippe (Francja).

Na wjeździe na rundy odjazd miał 5 minut i 15 sekund przewagi nad peletonem, w którym pracowali Słoweńcy, Belgowie oraz Czesi. Z czasem kontrolę przejął jednoosobowo Victor Campenaerts (Belgia), a poza wyścigiem znaleźli się kolejni z ważnych kolarzy – tym razem stawkę opuścili Mikel Landa (Hiszpania), João Almeida (Portugalia) i obolały Mattias Skjelmose (Dania).

Z czasem tempo zaczęło wzrastać i na 6 okrążeń przed końcem przewaga odjazdu spadła do poziomu 3:15. Kolejna pętla, zupełnie inaczej niż w poprzednich wyścigach w Zurychu, była ponownie bardzo spokojna – wszyscy jakby czekali na ruch rywali samemu nie chcąc niczego inicjować. Na półmetku średnia prędkość wyścigu wynosiła ledwie 42 km/h.

130 kilometrów przed metą ataki z peletonu rozpoczął Pablo Castrillo (Hiszpania). Na przyspieszenie 23-latka zareagowali Słoweńcy i jego akcja niedługo później została złapana, a na kolejny skok zdecydował się Mark Donovan (Wielka Brytania). Ten nie zdołał zyskać za wiele i złapali go Belgowie, po czym zaatakował Jay Vine (Australia). To przyspieszenie wywołało duże poruszenie w peletonie.

Za Australijczykiem pojechali przedstawiciele większości mocnych nacji i w kontrze za 6-osobowym odjazdem znaleźli się oprócz Jaya Vine’a także Pavel Sivakov (Francja), Mattia Cattaneo (Włochy), Laurens De Plus (Belgia), Jan Tratnik (Słowenia), Stephen Williams (Wielka Brytania), Magnus Cort (Dania), Kevin Vermaerke (USA), Florian Lipowitz (Niemcy) oraz Johannes Staune-Mittet (Norwegia). Kontratak błyskawicznie nadrobił minutę nad peletonem, a po chwili także drugą oraz trzecią. W peletonie nikt nie chciał zdecydować się na pogoń, choć jedynymi dużymi reprezentacjami bez kolarza w odjazdach byli Holendrzy oraz Hiszpanie.

Na 4 rundy przed końcem, a dokładniej na podjeździe pod Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%), ucieczka i pogoń połączyły się, a zatem na czele mieliśmy 16 zawodników. Z tyłu gonili początkowo tylko Łotysze, ale z czasem nie presji nie wytrzymali reprezentanci Słowenii, którzy rozpoczęli gonienie grupy z ich przedstawicielem, czyli nie dającym zmian Janem Tratnikiem. Z przodu pasywnie jechał także Laurens De Plus.

Po zmianie Domena Novaka na 100 kilometrów przed metą na podjeździe pod Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) osobiście mocno ruszył Tadej Pogačar (Słowenia). Wraz z nim zabrali się Andrea Bagioli (Włochy) i Quinn Simmons (USA), acz ten drugi szybko nie wytrzymał tempa jednego z głównych faworytów. Po chwili Słoweniec wymęczył także i Włocha i ruszył samotnie w pogoń za 16-osobową ucieczką. Ta na 97 kilometrów przed końcem miała 50 sekund przewagi nad Tadejem Pogačarem i niemal 1,5 minuty nad peletonem.

Po chwili Jan Tratnik poczekał na swojego lidera i Słoweńcy we dwójkę rozpoczęli pogoń, a a głównej grupie zorganizowali się Belgowie pracujący na rzecz Remco Evenepoela. Różnica jednak nie malała, a na 91 kilometrów przed metą Tadej Pogačar dołączył do odjazdu by po chwili przypadkiem od niego nawet odskoczyć. Słoweniec nie chciał jeszcze na tym etapie rywalizacji atakować na solo, acz towarzysząca mu grupa nie była jednocześnie skora do współpracy.

Na 3 rundy przed końcem 17-osobowy odjazd miał już tylko pół minuty przewagi nad peletonem prowadzonym przez Belgów, a niedługo później na Witikonerstrasse mocno ruszył Tadej Pogačar. Utrzymać próbowali się z nim Pavel Sivakov i Kevin Vermaerke, ale pod koniec wspinaczki Słoweniec zostawił wszystkich za swoimi plecami. 26-latek wyraźnie był niezadowolony z tego powodu i poczekał na Francuza – na co dzień swojego klubowego kolegę z UAE Team Emirates.

75 kilometrów przed metą dwójka miała 50 sekund przewagi nad peletonem, który złapał pozostałych uciekinierów, w tym naszego Piotra Pękalę. Niedługo później z głównej grupy zaatakował Remco Evenepoel (Belgia), ale na jego skok momentalnie zareagowali rywale, w tym m.in. Mathieu van der Poel (Holandia). Peleton na tym etapie rywalizacji liczył już tylko około 40 zawodników.

Po kolejnych kilku(nastu) skokach główna grupa jeszcze mocniej się zredukowała, a ostatniego pomocnika stracił Remco Evenepoel. O ile z przodu współpraca cały czas się układała, o tyle w pogoni oglądaliśmy skok za skokiem, a bardzo aktywnie zaczął jechać broniący tytułu Mathieu van der Poel. Różnica ustabilizowała się na poziomie 40 sekund.

Po kilku kolejnych skokach zawodnicy przejechali ponownie linię mety – na 2 okrążenia przed końcem sytuacja prezentowała się następująco:

  1. Tadej Pogačar (Słowenia), Pavel Sivakov (Francja)
  2. +0:40 Oscar Onley (Wielka Brytania), Ben Healy (Irlandia), Toms Skujiņš (Łotwa)
  3. +0:52 Mathieu van der Poel (Holandia), Frederik Wandahl (Dania), Kevin Vermaerke (USA), Tobias Halland Johannessen (Norwegia)
  4. +1:02 Remco Evenepoel (Belgia), Marc Hirschi (Szwajcaria), Matteo Jorgenson i Quinn Simmons (USA), Enric Mas (Hiszpania), David Gaudu (Francja), Jai Hindley i Ben O’Connor (Australia), Mads Pedersen (Dania), Markus Hoelgaard (Norwegia), Bauke Mollema (Holandia), Georg Zimmermann (Niemcy), Mathias Vacek (Czechy)
  5. +1:24 9 zawodników (m.in. Brandon McNulty)
  6. +1:34 4 kolarzy (m.in. Juan Ayuso)
  7. +1:44 5 zawodników (m.in. Adam Yates)
  8. +2:04 14 kolarzy (m.in. Primož Roglič)
  9. +2:29 17 zawodników (m.in. 5 Włochów)

51 kilometrów przed metą Tadej Pogačar zerwał na podjeździe Pavla Sivakova i rozpoczął samotny rajd po tęczową koszulkę. Z tyłu oglądaliśmy ogromne przetasowania, a do Bena Healy’iego i Tomsa Skujiņša przeskoczyć samotnie próbował Mathieu van der Poel, na którego kole usiadł słabnący Oscar Onley.

44 kilometry przed metą Słoweniec miał 50 sekund przewagi nad Irlandczykiem i Łotyszem, a z tyłu mocna praca Remco Evenepoela sprawiła, że kolejne grupki połączyły się w jedną mającą 1:20 straty do mknącego na solo Tadeja Pogačara. Kolejne kilometry mijały, różnice nie malały, a zatem z minuty na minutę zbliżaliśmy się do tego by zwycięzca tegorocznych Tour de France (+6 etapów), Giro d’Italia (+6 etapów), Liège-Bastogne-Liège, Strade Bianche, Volta a Catalunya (+4 etapy) czy Grand Prix Cycliste de Montréal został także triumfatorem Mistrzostw Świata.

Rundę przed końcem Tadej Pogačar miał równą minutę przewagi nad Benem Healym i Tomsem Skujiņšem, 1:27 traciła 12-osobowa pogoń, w której jechali Remco Evenepoel, Mathieu van der Poel, Bauke Mollema, Marc Hirschi, Enric Mas, Roger Adrià, Romain Bardet, David Gaudu, Ben O’Connor, Oscar Onley, Quinn Simmons i Mathias Vacek. Kolejna grupa miała już stratę ponad 2 minut, a zatem wydawało się, że to tych 15 zawodników podzieli między sobą wszystkie medale.

23 kilometry przed metą z 12-osobowej grupy odskoczył Marc Hirschi, a kłopoty z utrzymaniem tempa miał w niej Oscar Onley. Kilka kilometrów później do Szwajcara dołączył Enric Mas. Niedługo później skoczył także Remco Evenepoel, na którego przyspieszenie osobiście zareagował Mathieu van der Poel. Z przodu z kolei ogromny kryzys przeżywać zdawał się Tadej Pogačar, którego przewaga zaczęła mocno spadać.

Na 17 kilometrów przed końcem Słoweniec miał już tylko niespełna 40 sekund przewagi nad drugą grupą, w której do Bena Healy’iego i Tomsa Skujiņša dołączyli Marc Soler i Enric Mas. Ledwie kilka sekund więcej tracili Remco Evenepoel, Mathieu van der Poel i Ben O’Connor, który również zdołali dołączyć do grupy jadącej za plecami Tadeja Pogačara. Siódemka stanęła przed szansą na walkę o co najmniej 2 medale – w obliczu słabnięcia Słoweńca w niektórych mogła nawet odżyć nadzieja na wywalczenie złota.

Największym sprzymierzeńcem Tadeja Pogačara wydawało się w końcówce być to, że podczas Mistrzostw Świata nie ma łączności radiowej. Kolarze w drugiej grupie zdawali się nie mieć świadomości, że cierpiącego Słoweńca można dogonić i współpraca nie układała się tam idealnie – każdy raczej szykował się do walki o srebro aniżeli dawał z siebie 100% z myślą o walce o złoto.

Na ostatnim przegibku jeszcze raz zaatakował Mathieu van der Poel, za którym podążyli tylko Marc Hirschi i Toms Skujiņš. I tym razem jednak wszystko się zjechało i kilka kilometrów przed metą oglądająca się na siebie pogoń ponownie traciła 50 sekund do Tadeja Pogačara – nowego mistrza świata w kolarstwie szosowym! W walce o srebro oglądaliśmy skok za skokiem, bardzo aktywny był Ben Healy, ale finalnie po ten krążek 2 kilometry przed metą odjechał Ben O’Connor. W sprincie o 3. miejsce najlepszy okazał się być Mathieu van der Poel, który tuż przed kreską wyszedł z koła Tomsa Skujiņša.

Wyniki wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:

Poprzedni artykułGrzegorz Gwiazdowski – przerwana historia cz.2 Spełnienie
Następny artykułTadej Pogačar: „Takie rozegranie wyścigu nie było zaplanowane”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
17 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Świetna robota pogacara ale gonitwa to jakieś jaja, chłop ucieka sam kilkadziesiąt km i nikt nje próbuje nawet gonić. Raz pociągnął Hirschi to od razu spadło do 40 sekund i koniec, całość założyła że walczą o srebro.

Horhe
Horhe

Wspaniały wyścig!

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Nie przepadam za Tadeuszem, ale dzisiaj mu kibicowałem żeby wytrzymał i to wykończył. Należy mu się za tą ucieczkę i za całokształt. Cieszę się, że Hirschi ani żaden ze szwajcarów nie mają medalu, (pamiętam jak załatwił Kwiatka we Włoszech) , zadufany w sobie narodek. Jeden z nich podczas wywiadu zachowywał się jakby był tak zajebisty, że chodzi pół metra nad ziemią, a jego pierdy pachną fiołkami.

Albert
Albert

Pogacar zasłużenie, O’Connor duży sukces, van der Pool wyciągnął ile się da tym 3-cim miejscem, Remco poniżej swoich oczekiwań.

Arder
Arder

No i co ? Mvdp 4000m przewyzszenia i dal rade, a wiekszosc spisala go na straty

Albert
Albert

@Alek, tak to jest jak 2-3 chce gonić a reszta jechać „na kuzyna”. W takiej grupie po mocnych zmianach mogliby go spokojnie dojść, ale to już historia.

Marcin
Marcin

A ja się tylko zastanawiam co tam 17 kilometrów przed metą robił Marc Soler.

Arecki200
Arecki200

Rozkmińcie, około 40 km przed metą Pogacar prosił wóz neutralny o własny samochód by dali mu własny bidon oraz jedzenie.
Dlaczego nie poprosił wozu neutralnego o to samo ? To daje do myślenia że bierze doping zawarty w dostarczanym pokarmie własnego zespołu. faszerują go stąd tak długo uciekał przez 100 km.

Bartek Kozyra
Editor
Bartek Kozyra
Reply to  Arecki200

Może jest na odwrót? Może chciał zminimalizować ryzyko jakiegoś sabotażu? Nie żeby szanse na takowy były duże, ale w zasadzie skoro jest taka możliwość, to dlaczego by z niej nie skorzystać? Możliwości jest naprawdę wiele, ale pamiętaj, że on po tym wyścigu musiał przejść badania na obecność substancji zakazanych

Wolicki
Wolicki

Tak chwalili na Eurosporcie Pekulę a nie ukończył wyścigu. Jedynie Owsian ukończył.
Co jest ważniejsze, pokazanie się w ucieczce by potem zejść z roweru czy ukończenie wyścigu ? Bo z takim założeniem każdy mógłby wypruć flaki by się pokazać przed kamerami na początku, by potem w połowie wyścigu skończyć zabawę.

Andrzej
Andrzej

@Arecki200 Ta sytuacja z jedzeniem z samochodziku to żaden dowód ale nie ufał bym też ślepo badaniom. 30 lat temu wiadomo jak to było z EPO, a teraz technologia jest zdecydowanie bardziej rozwinięta.
Wyścig był piękny ale mnie mimo wszystko rozczarował. Dlatego, że bardzo chciałem obejrzeć pojedynek Pogačara, Evenepoela i MvdP,, cały tydzień na to czekałem i bardzo szkoda, że się nie doczekałem. Ale i tak przyznaję, że wyścig piękny.

Podejrzliwy kibic kolarstwa
Podejrzliwy kibic kolarstwa

Gratulacje dla Tadeja. Ja dzisiejszego wyścigu nie oglądałem bo przebiegłem Maraton Warszawski, niesamowita atmosfera podczas biegu. Wysiłek, ale i satysfakcja maksymalne. Polecam takie coś każdemu 🙂

Piotr
Piotr

Poprosił o własny wóz techniczny by się wywiedzieć jak mu idzie, co rywale na to i jak jechać dalej. Przecież nie było radia.
A i ulubione żarcie w takiej chwili bardzo poprawia morale.

MaciekSatan
MaciekSatan

@Andrzej Gucwa
Jak się nie doczekałeś..???
Pojedynek był. Cała trójka jechała w tym wyścigu. Realnie ich pojedynek rozpoczął się 100km przed metą i trwał do samej mety wg mnie, a że Pogaczar przez cały też czas był ok 50sek z przodu…? Cóż, raki to był pojedynek. 🙂
Dla mnie największa niespodzianka, to O’Connor. Spójrzcie na jego wyniki w tym sezonie. Mega solidnie, ciągle w ścisłym czubie. Czasem z większym szczęściem, czasem z mniejszym, a w kolarstwo trochę szczęścia zawsze potrzeba. Szkoda mi Łotysza. Kibicowałem mu i życzyłem brązu.
Piękny to był wyścig.

Don-ww
Don-ww

Do Arecki200 , a potem na kontrolę , która nic nie wykryła ?

Don-ww
Don-ww

Do Andrzej „chciałem obejrzeć pojedynek Pogačara, Evenepoela i MvdP” i co nie oglądałeś ??? Był 100 km przed metą !

Kibic
Kibic

Podejrzliwy kibic kolarstwa to music byc pan Adek