Rosły Niklas Behrens złotym medalistą Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024 w wyścigu ze startu wspólnego orlików. Po pięknym boju wraz z reprezentantem Niemiec na podium stanęli także Słowak Martin Svrček oraz Belg Alec Segaert. 51. miejsce zajął najlepszy z Polaków – Mateusz Gajdulewicz.
Orlicy, podobnie jak wczoraj juniorki i juniorzy, również wyruszyli z Uster by poprzez dwie płaskie pętle i podjazd do Binz (1,5 km; 9,4%) wjechać na 4,5 lokalnej, mierzącej 27 kilometrów rundy wokół Zurychu. Na tej do pokonania były m.in. Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%), Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) czy 500-metrowa hopka o średnim nachyleniu 5,9% na 6 kilometrów przed metą – podjazdy, które pokazały, że może i nie mają przerażających średnich nachyleń, ale ich najtrudniejsze momenty potrafią być bardzo selektywne. W sumie na 173,6 kilometra orlicy musieli przejechać 2483 metry przewyższenia.
Polskę w tym wyścigu reprezentowali trzej zawodnicy – Mateusz Gajdulewicz (na co dzień Vendée U), Kacper Gieryk (Lubelskie Perła Polski) i Filip Gruszczyński (stażysta Cofidisu).

Na liście startowej znalazło się 184 kolarzy, ale tylko 183 z nich przystąpiło do rywalizacji – po kraksie podczas startu honorowego ze stawki wypadł Nikita Tsvetkov (Uzbekistan). Pozostali zawodnicy rozpoczęli dość spokojnie, a pierwszy odjazd uformowali Cole Kessler (USA) i Lewis Bower (Nowa Zelandia), do których szybko doskoczył Robert Donaldson (Wielka Brytania). Trójka zyskała jedynie minutę przewagi i gdy zaczęło padać powoli różnica ta zaczęła nawet spadać, a podjazd do Binz (1,5 km; 9,4%) był okazją do kontrataków z peletonu – finalnie próbę przeskoku wykonał Alastair Mackellar (Australia), ale 22-latek po kilku kilometrach został złapany przez główną grupę mocno napędzaną przez Szwajcarów. Chwilę później do historii przeszedł także odjazd dnia.
Kolejne kilometry nie przyniosły nam przestoju, a wręcz przeciwnie – oglądaliśmy skok za skokiem, a w peletonie pozostawało coraz mniej zawodników. Podczas 1. przejazdu przez linię mety w czołowej grupie kręciło jedynie 64 zawodników, druga z Mateuszem Gajdulewiczem traciła 26 sekund, kolejna z Filipem Gruszczyńskim miała zaś 1:01 straty.
Na ponad 100 kilometrów przed metą na atak zdecydował się Isaac del Toro (Meksyk), a jego przyspieszenie wytrzymało ledwie kilku rywali. To póki co było jedynie badanie gruntu, ale z każdą kolejną minutą było widać, że wzorem wczorajszych wyścigów i dziś peleton dojedzie do mety w strzępach. Ostatecznie jednak żadnemu z faworytów na tym etapie zmagań nie udało się odjechać, a chwilowy przestój wykorzystali Callum Thornley (Wielka Brytania) i Artem Shmidt (USA).
78 kilometrów przed metą złapano dwójkę uciekinierów, a chwilę później mocno poprawił António Morgado (Portugalia). Do 20-latka szybko przeskoczył Davide De Pretto (Włochy) i duet zaczął powoli budować swoją przewagę nad około 50-osobowym peletonem. Najlepszy z Polaków na tym etapie rywalizacji tracił już ponad 3 minuty do czołówki i zanosiło się, że biało-czerwoni nie ukończą dzisiejszych zmagań.
Z przodu tymczasem cały czas się kotłowało i na 66 kilometrów przed metą kolejny odjazd przeszedł do historii. Niedługo później oglądaliśmy kolejne skoki i w efekcie na 2 rundy przed końcem z kilkunastosekundową przewagą przed peletonem na czele zameldowała się 9-osobowa grupka w składzie Giulio Pellizzari (Włochy), Tibor Del Grosso (Holandia), António Morgado (Portugalia), Rasmus Søjberg Pedersen (Dania), Robin Orins (Belgia), Igor Arrieta (Hiszpania), Johannes Kulset (Norwegia), Tim Torn Teutenberg (Niemcy) oraz Martin Svrček (Słowacja).
Trzeci przejazd przez Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%) przyniósł nam jednak kolejną zmianę – tym razem czołówkę najpierw skasował, a potem samotnie odjechał Jan Christen (Szwajcaria). Za reprezentantem gospodarzy ruszył Giulio Pellizzari (Włochy), zaś pierwszą większą grupkę uformowali Joseph Blackmore (Wielka Brytania), William Junior Lecerf, Jarno Widar i Alec Segaert (Belgia), Tibor Del Grosso (Holandia), Niklas Behrens (Niemcy), Martin Svrček (Słowacja) oraz Darren Rafferty (Irlandia). Z czasem do pogoni dołączyli jeszcze Isaac del Toro (Meksyk), Iván Romeo i Igor Arrieta (Hiszpania) i Emiel Verstrynge oraz Robin Orins (Belgia) – ci ostatni sprawili, że w pogoni znalazło się aż 5 Belgów.
Na wjeździe na finałowe okrążenie Jan Christen miał 47 sekund przewagi nad 14-osobową pogonią i ponad 2,5 minuty nad kolejną grupą. To oznaczało, że w walce o medale na 27 kilometrów przed metą pozostawało 15 kolarzy. Ostatni przejazd przez Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%) zredukował nam to grono, a w pogoń za Szwajcarem ruszyli Jarno Widar i Martin Svrček. Po chwili doskoczył do nich Alec Segaert, a z czasem także próbowali uczynić to i kolejni kolarze.
Na Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) przewaga uciekającego samotnie Szwajcara mocno spadła i na szczycie wynosiła już tylko 18 sekund. Joseph Blackmore, Jarno Widar, Niklas Behrens, Martin Svrček i Isaac delo Toro współpracowali zgodnie dając cały czas bardzo mocne zmiany. 11 kilometrów przed metą z pogoni skoczył Niemiec Behrens, którego wyraźnie wsparł w tym wskoku motocyklista z kamerą, który się zagapił. Na kole rosłego Niemca pozostał tylko Słowak Svrček i dwójka ta zdołała na 10 kilometrów przed metą minąć Jana Christena.
Na ostatnie 5 kilometrów Niklas Behrens i Martin Svrček wjechali z przewagą 20 sekund nad kolejnymi zawodnikami. W końcówce Słowak dał się wypuścić Niemcowi, który w dodatku zaskoczył 21-latka atakiem z drugiej pozycji i to Niklas Behrens został nowym mistrzem świata. Martin Svrček zajął 2. miejsce, a podium uzupełnił po pięknym ataku w końcówce Alec Segaert (Belgia). 4. metę przeciął Jan Christen.
Wyniki wyścigu ze startu wspólnego orlików w ramach Mistrzostw Świata – Zurych 2024:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:









trochę smuteczek, że Polacy tak słabiutko