Na ten dzień czekało prawdopodobnie najwięcej osób w Polsce – przed nami sobota podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024, czyli właśnie ta doba, podczas której odbędzie się wyścig ze startu wspólnego elity kobiet. Z broniącą tytułu Lotte Kopecky czy gwiazdami pokroju Demi Vollering zmierzy się nasza 7-osobowa reprezentacja z Katarzyną Niewiadomą na czele. Jak to się zakończy? Dowiemy się już w sobotę przed 17.
Historia wyścigu ze startu wspólnego kobiet sięga 1958 roku i zwycięstwa słynnej po dziś dzień Elsy Jacobs z Luksemburga na francuskich szosach. Początkowo panie pokonywały bardzo krótkie z perspektywy lat dystanse – ich wyścigi mierzyły po jedynie 45-70 kilometrów aż do przełomu w latach 90′ XX wieku, kiedy to kobieca rywalizacja rozkręciła się na dobre. Rósł nie tylko dystans, ale i prestiż zmagań, których historyczną rekordzistką pozostaje Jeannie Longo mająca w swoim dorobku aż 5 mistrzowskich tytułów. Z czasem na czoło tabel wszech czasów wysunęły się jednak Holenderki, które w sumie zebrały aż 14 złotych medali na 63 możliwe. Polska wciąż czeka na swoją pierwszą mistrzynię, a póki co nasz dorobek to jeden brązowy krążek Katarzyny Niewiadomej wywalczony w 2021 roku w Leuven.
Warto także wspomnieć, że od 2022 roku w ramach jednego wyścigu rozdawane są dwa komplety medali – jutro po raz 3 w historii nagrodzona zostanie nie tylko elita kobiet, ale i najlepsze orliczki, czyli kolarki do lat 23. Te po raz ostatni o swoje krążki rywalizować będą wspólnie ze starszymi koleżankami – od przyszłego roku ich wyścig zostanie wydzielony, ale w Zurychu będziemy jeszcze świadkami niejako podwójnej rywalizacji na jednej trasie. Patrząc na nazwiska głównych faworytek wydaje się, ż zmagania pań do lat 23 zejdą gdzieś na dalszy plan, ale kto wie – może się zdziwimy?
Choć zwykle jestem daleki od pompowania balonika to tym razem zapraszając Państwa do dalszej części zapowiedzi będę sobie pod nosem nucił przyśpiewkę, którą zaintonowałem już w tytule – przeróbkę okrzyku kibiców m.in. Pogoni Szczecin czy Apatora Toruń, którą można przerobić na „Wiara! Wiara jest w nas! Mistrza świata nadejdzie czas!”. Czy to będzie ta sobota? Przekonajmy się.
Program 7. dnia Mistrzostw Świata – Zurych 2024
- Parakolarstwo: Mężczyźni H3: 8:15-10:00
- Parakolarstwo: Kobiety C1-3 i C4-5: 10:45-12:45
- Wyścig ze startu wspólnego elity kobiet oraz orliczek (154,1 km): 12:45-16:45
Trasa wyścigu elity kobiet i orliczek
W sobotę panie pokonają bliźniaczą trasę do tej przejechanej w piątek przez orlików, acz na zawodniczki czeka jedynie jedna płaska pętla po starcie w Uster, a nie dwie. W rezultacie poprzez podjazd do Binz (1,5 km; 9,4%) kolarki wjadą na 4,5 lokalnej, mierzącej 27 kilometrów rundy wokół Zurychu. Na tej do pokonania są m.in. Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%), Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) czy 500-metrowa hopka o średnim nachyleniu 5,9% na 6 kilometrów przed metą – podjazdy, które pokazały, że może i nie mają przerażających średnich nachyleń, ale ich najtrudniejsze momenty potrafią być bardzo selektywne. W sumie na 154,1 kilometra panie pokonają 2384 metry przewyższenia.

Pogoda
Jeśli myśleliście, że już czwartkowe wyścigi juniorek i juniorów rozegrane zostały w paskudnych warunkach pogodowych to poczekajcie na sobotnie zmagania elity kobiet i orliczek. 10-12 stopni Celsjusza, permanentny deszcz i odczuwalne podmuchy wiatru będą towarzyszyły paniom na całym dystansie czyniąc ich wyścig jeszcze cięższym niż sugerowałby sam profil trasy.
Faworytki wyścigu elity kobiet
Do obrony tytułu przystępuje Lotte Kopecky (Belgia), która podobnie jak przed rokiem nie może liczyć na swój zespół będący mimo dużej liczebności jednym z słabszych w stawce. Justine Ghekiere czy Julie Van de Velde pewnie będą próbowały być maksymalnie długo przy swojej liderce, ale w pewnym momencie fantastyczna 28-latka będzie musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Wyjdzie jej to bardziej jak w przed rokiem w Glasgow, czy może jednak jak w Paryżu, gdzie sił starczyło do brązowego medalu? Wydaje się bowiem, że brak Belgijki na podium byłby niemałą sensacją.
Wiele osób przed startem wiesza na szyi jeden z medali także Demi Vollering (Holandia). Liderka pomarańczowych w stosunku do swojej klubowej koleżanki może liczyć na dużo mocniejszy zespół, który z jednej strony jest dla niej szansą, a z drugiej przekleństwem – Holenderki niejednokrotnie pokazywały już, że swoimi atakami potrafią się wzajemnie wiązać, a oglądające się na nie rywalki po latach holenderskiej dominacji odnalazły sposób by ogrywać teoretycznie faworyzowaną ekipę. W tej skład wejdą także Mischa Bredewold, Marianne Vos, Pauliena Rooijakkers, Riejanne Markus, Thalita de Jong i młoda Puck Pieterse. Kart jest zatem w talii Holenderek wiele, ale trzeba je teraz dobrze rozegrać.
Przeglądając typowania zagranicznych ekspertów czy kursy bukmacherów stwierdzam, że nie tylko to nie tylko mój patriotyzm – cały świat upatruje w Katarzynie Niewiadomej rolę tej trzeciej, którą stać na sięgnięcie po medal czy nawet mistrzowski tytuł. Zwyciężczyni Tour de France Femmes avec Zwift kocha tego typu pofałdowane trasy z krótkimi, wyrazistymi ściankami, potrafi odnaleźć się w zapowiadanej na sobotę aurze, a i doświadczenia nie brakuje naszej 29-latce. W drodze do potencjalnego sukcesu wspierać Katarzynę Niewiadomą, a być może także w razie jakiś innych scenariuszy wyścigowych zastępować będą Marta Lach, Dominika Włodarczyk, Marta Jaskulska, Agnieszka Skalniak-Sójka, Karolina Perekitko oraz najmłodsza w naszej kadrze Malwina Mul. Biało-czerwoną kadrę z pewnością stać na przejęcie inicjatywy na tej trasie i walkę jak równe z równymi z większością reprezentacji obecnych na starcie w Zurychu.
Bardzo wysoko przed sobotnim wyścigiem stoją także akcje Elisy Longo Borghini. Liderka reprezentacji Włoch co prawda po wygranym Giro d’Italia Women nieco straciła formę, ale 32-latka wciąż jest jedną z ekspertek w rywalizacji na tego typu trasach. Patrząc na to, że w poprzednich wyścigach walczyli raczej rośli i silni zawodnicy wydaje się, że drugim nożem kadry Italii nie będzie jednak Gaia Realini, a reprezentacja Włoch będzie musiała postawić wszystko na swoją główną liderkę.
Numer jeden bez problemu wyróżnić można także w drużynie Stanów Zjednoczonych. Tu wszystkie siły powinny zostać rzucone dla mistrzyni olimpijskiej z Paryża, czyli Kristen Faulkner. W stolicy Francji 31-latka wykorzystała w końcówce przestój rywalek, czy spryt da jej sukces i w Szwajcarii? Wydaje się, że nie będzie o to łatwo, a Amerykanka raczej typowana jest do miejsca w czołowej „10” aniżeli zdobycia medalu.
Podobnie oceniane są także szanse innych gwiazd światowego peletonu – raczej patrząc na wszelakie „gwiazdki” czy inne kursy bukmacherskie pozostałe zawodniczki typowane są bardziej do walki o wysokie lokaty aniżeli miejsca na podium. W tym miejscu warto wyróżnić przede wszystkim będącą ostatnio bez formy, ale zawsze groźną Cecilie Uttrup Ludwig (Dania), świetną w tym roku Niamh Fisher-Black (Nowa Zelandia) czy 4. w Paryżu Blakę Vas (Węgry).
Po zdobyciu dwóch złotych medali szalonej szarży spodziewać możemy się po Grace Brown (Australia). 32-latka wydaje się być nieco za ciężka na tę trasę, ale jej ostatnie wyczyny pokazują, że niesiona wizją końca kariery Australijka jest gotowa na czynienie rzeczy niemożliwych. Drugą opcją jej kadry jest z pewnością 23-letnia Sarah Gigante.
Kilka opcji na rozegranie tego wyścigu mają także Francuzki. W składzie ich kadry znajdziemy Juliette Labous, młodą Cédrine Kerbaol oraz powracającą na szosę Pauline Ferrand-Prévot. Niemki mogą grać kartami Liane Lippert i Antonii Niedermaier, a o wysokie miejsca powalczą zapewne także gospodyni Elise Chabbey (Szwajcaria), doświadczona Ashleigh Moolman (RPA), Anna Henderson (Wielka Brytania), Mavi García (Hiszpania) czy Olivia Baril (Kanada).
Faworytki rywalizacji orliczek
W 193-osobowej stawce aż 52 zawodniczki walczyć będą także o drugi komplet medali, czyli ten dla pań do lat 23. Wydaje się, że złoto tu może zdobyć albo jedna z pomocniczek z najmocniejszych reprezentacji, albo kolarka, która od początku będzie jechała taktyką minimalizowania strat bez oglądania się na walkę zawodniczek z elity. Starczy powiedzieć, że przed rokiem finisz o złoto miał miejsce w grupie walczącej o 11. lokatę ze stratą ponad 4,5 minuty do zwyciężczyni, zaś 4. orliczka straciła do medalistek ponad 10 minut.
Głównymi kandydatkami do złota są wspomniane już wcześniej Puck Pieterse (Holandia) oraz Antonia Niedermaier (Niemcy), acz zagrozić im mogą także Neve Bradbury (Australia) oraz Marion Bunel (Francja). Taktyką minimalizacji strat gdzieś o podium bić mogą się także Linda Zanetti (Szwajcaria), Josie Nelson (Wielka Brytania), Eneritz Vadillo (Hiszpania), Fariba Hashimi (Afganistan), Marie Schreiber (Luksemburg) czy Ella Wyllie (Nowa Zelandia).
Transmisja
Zarówno Eurosport 1 i ich internetowe platformy streamingowe, czyli Max oraz Player, jak i TVP Sport pokażą zmagania kolarek elity oraz orliczek od startu do mety. Dostępny jest także dość kulawo działający live timing po każdej rundzie na stronie Tissot Timing.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:
- Zapowiedź Mistrzostw Świata
- Skład reprezentacji Polski
- Lista startowa wyścigu elity kobiet i orliczek
- Najnowsze artykuły








