fot. UCI

Drugi raz w historii bez reprezentacji Polski, ale za to z rekordowo wysoką frekwencją odbędzie się drużynowa jazda na czas w formie sztafety pań i panów rozgrywana w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024. To danie główne 4. dnia tych zawodów.

2019 roku sięga historia jazdy drużynowej na czas jaką znamy w obecnej formie podczas mistrzostw świata. W premierowej edycji udział wzięło jedynie 11 reprezentacji, a wśród nich zabrakło biało-czerwonych. Pierwszymi mistrzami zostali Holendrzy i przez chwilę wydawało się, że i ostatnimi – pandemia sprawiła, że w 2020 roku konkurencja ta wypadła z programu mistrzostw świata. Czas pokazał jednak, że powróciła, a wręcz z roku na rok rozkwita.

W 2021 roku oglądaliśmy już 13 ekip – wygrali Niemcy, a Polska zajęła 10. miejsce. Rok później najlepsi byli Szwajcarzy, a biało-czerwoni zajęli 9. pozycję w 16-drużynowej stawce. Przed rokiem tytuł obronili Szwajcarzy, nasza kadra wróciła na 10. lokatę, a startowało aż 18 ekip. Jak będzie w 2024 roku? Wiemy już, że nie będziemy mogli kibicować naszym krajanom, ale w stawce znajdzie się mimo to rekordowe 20 drużyn.

Właśnie – drużyn. Warto w tym miejscu wyjaśnić zasady rywalizacji, a te nie są skomplikowane. Tę samą trasę pokonują kolejno 3 panowie z danej reprezentacji, a gdy zakończą swoją część to samo czynią ich koleżanki z kadry. Liczy się zatem sumaryczny czas przejazdu całej drużyny narodowej, aczkolwiek żeńska część ruszyć może gdy linię półmetka minie drugi zawodnik i analogicznie zegar zatrzymuje się gdy druga z kolarek przetnie linię mety.

Program 4. dnia Mistrzostw Świata – Zurych 2024
  • Parakolarstwo: Mężczyźni B i kobiety B: 10:45-13:15
  • Drużynowa jazda na czas (53,7 km): 14:00-17:30
Trasa 

Zarówno panowie, jak i panie, do przejechania mają 26,85 km dość mocno pofałdowanej i krętej trasy ze startem i metą w Zurychu. W sumie na 53,7 kilometra nazbierało się niemal 1000 metrów przewyższenia, a to pokazuje, że nie będzie to klasyczna próba czasowa, a ta zaliczana do tych bardziej selektywnych.

Tuż po starcie kolarze i kolarki wjadą na szczyt hopki na Zürichbergstrasse (700 m; 8,4%), następnie czeka na nich Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) oraz kilka mniejszych pagórków. Końcówka to kręty zjazd i płaski dojazd do mety – jedynie ostatnie kilka kilometrów jest już dobrze znane zawodnikom i zawodniczkom z poprzednich dni rywalizacji.

Pogoda

W środę kolarzom i kolarkom nieco się upiecze – w Zurychu ma być akurat przerwa od deszczów, a przy zapowiadanym słońcu asfalty powinny być suche. Temperatura ma osiągnąć nawet 19 stopni Celsjusza, a wiatr był bardzo łagodny, zatem czynniki atmosferyczne nie powinny przeszkadzać w sportowej rywalizacji.

Faworyci drużynowej jazdy na czas

20 ekip obecnych na starcie prezentuje bardzo zróżnicowany poziom sportowy. Kandydatów do medali mamy zatem ledwie kilku, a praktycznie każda z tych kadr boryka się aktualnie z jakimiś problemami skutkującymi tym, że nie zobaczymy jej w najmocniejszym możliwym składzie podczas rywalizacji w Zurychu.

Obrońcy tytułu i zarazem gospodarze, czyli Szwajcaria, nie mogą liczyć na m.in. Marlen Reusser i Stefana Künga. Bez swoich największych gwiazd Helweci zajmą zapewne miejsce gdzieś pod koniec czołowej „10”, a każda wyższa lokata byłaby pewnym pozytywnym zaskoczeniem.

Po mistrzostwie Europy wielkie nadzieje na kolejny tytuł z pewnością będą mieli Włosi. Filippo Ganna i Edoardo Affini w niedzielę wywalczyli medale podczas indywidualnej jazdy na czas, a wspierać będzie ich również niesamowicie mocny Mattia Cattaneo. Zupełnie odmieniona w stosunku do Mistrzostw Europy jest za to żeńska część kadry Italii – tu dowieźć to co wypracują panowie spróbują Elisa Longo Borghini, Soraya Paladin i filigranowa Gaia Realini.

Włochy mają na papierze najlepszą męską część w całej stawce, jeśli chodzi zaś o panie to tu nikt nie może równać się Australii. Genialna Grace Brown wspierana przez Brodie Chapman i Ruby Roseman-Gannon będzie napędzać potężny pociąg kadry z antypodów gdy już zmianę przekażą im Jay Vine, Ben O’Connor i Michael Matthews. Czy paniom z Australii uda się odrobić to co potencjalnie stracą panowie? Moim zdaniem jest na to spora szansa, ale dowiemy się w środowe popołudnie jaka będzie rzeczywistość.

Gdzieś za plecami tych dwóch reprezentacji, moim zdaniem, rozegra się walka o brązowy medal. Tu głównymi kandydatami wydają się być Amerykanie – Brandon McNulty, Neilson Powless i Kevin Vermaerke oraz Lauren Stephens, Amber Neben i Emily Ehrlich to solidne, acz nie wybitne nazwiska, które razem mogą stworzyć medalowy kolektyw.

Na siłę drużyny liczyć będzie także Francja. Bruno Armirail, Thibault Guernalec i Benjamin Thomas spróbują stracić jak najmniej w pierwszej połowie, a Juliette Labous, Cédrine Kerbaol i Audrey Cordon-Ragot mogą sporo odrobić w drugiej części zmagań. Czy wystarczy to do medalu?

Podczas drużynowej jazdy na czas zawsze groźni są reprezentanci Niemiec. Co prawda Maximilian Schachmann, Marco Brenner i Miguel Heidemann nie brzmią zbyt przekonująco, ale często losy zwycięstwa czy medali decydowały się w historii na kobiecym odcinku, a tu do boju ruszą 4. indywidualnie Antonia Niedermaier, Franziska Koch oraz Liane Lippert. To naprawdę mocny skład pań.

Ostatnimi kandydatami do medalu, acz takimi, przy których mówiłbym już o małej niespodziance, są moim zdaniem Duńczycy. Mikkel Bjerg, Magnus Cort i Mikkel Frølich Honoré oraz Emma Norsgaard, Cecilie Uttrup Ludwig i Rebecca Koerner spróbują swoich sił w walce, a do czego to wystarczy?

Kolejność startu:

1  Mongolia 14:00
2  Rwanda 14:03
3  Afganistan 14:06
4  Algieria 14:09
5  Chiny 14:12
6  Ekwador 14:15
7  Ukraina 14:18
8  UCI WCC 14:21
9  Bułgaria 14:24
10  Estonia 14:27
11  Kanada 15:41
12  Hiszpania 15:44
13  Austria 15:47
14  Dania 15:50
15  USA 15:53
16  Niemcy 15:56
17  Australia 15:59
18  Włochy 16:02
19  Francja 16:05
20  Szwajcaria 16:08

 

Moja predykcja

Złoto trafi do reprezentantów Włoch, srebro wywalczy Australia, a brąz zdobędzie USA. Kolejne miejsca będą się prezentowały następująco: 4. Francja, 5. Niemcy, 6. Dania, 7. Austria, 8. Szwajcaria, 9. Kanada, 10. Hiszpania, 11. Estonia, 12. Ukraina, 13. Ekwador, 14. Chiny, 15. Algieria, 16. UCI WCC, 17. Bułgaria, 18. Mongolia, 19. Afganistan, 20. Rwanda.

Transmisja

Drużynową jazdę na czas od startu do mety pokaże Eurosport 1 oraz platforma Max. TVP Sport włączy się do rywalizacji w końcówce – przekaz zaplanowany jest tam od 16:35.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:

Poprzedni artykułORLEN Lang Team Race 2024 zakończony. Czesław Lang myśli już o kolejnym!
Następny artykułMaxim Van Gils na celowniku dwóch ekip mimo kontraktu do końca 2026 roku
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Piotr
Piotr

Drużynowe mistrzostwa świata 🚴🚴
1—Szwajcaria2–Australia3—Wlochy