fot. Paris-Nice / A.S.O. / Billy Ceusters

Olav Kooij zwyciężył w Hamburgu podczas tegorocznej edycji BEMER Cyclassics. Na linii mety pokonał resztę sprinterów w peletonie. Podium dopełnili Jonathan Milan i Biniam Girmay.

Niemiecki klasyk w Hamburgu co roku cieszy się obfitą obsadą sprinterską. Nie inaczej było w tegorocznej edycji – wśród największych faworytów mogliśmy znaleźć takie nazwiska jak Jasper Philipsen (Alpecin – Deceuninck), Tim Merlier (Soudal – Quick Step), Olav Kooij (Visma | Lease a Bike), Biniam Girmay (Intermarché – Wanty), Jonathan Milan (Lidl – Trek) czy Arnaud De Lie (Lotto – Dstny). Na dobry wynik w Hamburgu liczył również Stanisław Aniołkowski (Cofidis), jedyny Polak na starcie. To raptem kilku z zawodników, którzy ostrzyli sobie zęby na triumf w tym klasyku, ale klasa listy startowej mogła budzić podziw.

Emocje rozpoczęły się… już przed startem. Planowane rozpoczęcie wyścigu przesunięto o pół godziny i peleton wystartował równo o godzinie 12. W wyniku tego incydentu skrócono również trasę o 21 kilometrów. Właściwie od początku wielu kolarzy próbowało zabrać się w ucieczkę, co ostatecznie poskutkowało w wytworzeniu się grupy, w której skład wchodzili: Michael Mørkøv (Astana Qazaqstan), Taco van der Hoorn (Intermarché – Wanty), Stefan de Bod (EF Education – EasyPost), Rémi Cavagna (Movistar), Andrea Vendrame (Decathlon AG2R La Mondiale) i Cyrus Monk (Q36.5 Pro Cycling Team).  

Organizatorzy ulokowali na trasie tego wyścigu trzy premie lotne. Na pierwszej z nich w miejscowości Schenefeld zwyciężył Michael Mørkøv. Współpraca w czołowej grupie się układała, albowiem po około godzinie ścigania ich przewaga nad peletonem wynosiła prawie 8 minut. Peleton ewidentnie nie starał się uczynić tego wyścigu trudnym i raczej każdy się dzisiaj nastawiał się na sprint. Niemniej jednak, ktoś za pracę musiał się wziąć i w takim wypadku na około 100 kilometrów przed metą pracować zaczął Tim Declerq (Lidl – Trek). 

Na 104 kilometrze wyścigu jawiła się kolejna premia lotna, na której ponownie zwyciężył Michael Mørkøv. W tym samym momencie w peletonie doszło do sporej kraksy, w której ucierpiał między innymi Tim Merlier, Matteo Trentin (Tudor Pro Cycling) czy Fernando Gaviria (Movistar). Tuż przed Wasenberg (0,7 km; 8,4%), jedynym wartym uwagi podjeździe na trasie wyścigu, z grupy uciekającej odpadł Rémi Cavagna. Na 48 kilometrów przed metą kolarze po raz pierwszy pokonali linię finiszu, gdzie również była ulokowana ostatnia tego dnia premia lotna, na której ponownie zwyciężył Michael Mørkøv. 

Przewaga uciekających zaczęła drastycznie spadać. Około 34 kilometry przed metą wynosiła zaledwie 43 sekundy i w tamtym momencie było jasne, jak będzie wyglądać koniec tego wyścigu. W czołówce peletonu ustawiły się drużyny z aspiracjami na końcowy triumf w postaci Red Bull – Bora – hansgrohe czy Visma | Lease a Bike. Na około 27 kilometrów przed doszło do kolejnej kraksy, która przekreśliła szanse na triumf zwycięzcy z 2016 roku, Caleba Ewana (Jayco – AlUla). Chwilę po tym dostaliśmy oficjalne potwierdzenie o wycofaniu się Tima Merliera. 

Marzenia o zwycięstwie uczestników ucieczki dnia przepadły na 25 kilometrów przed metą, tuż przed pierwszą wspinaczką na Wasenberg. Swojej szansy spróbował tam Alex Aranburu (Movistar), któremu udało się na chwilę uciec lekko przerzedzonemu peletonowi. Po chwili dołączył do niego Fabio Christen (Q36.5 Pro Cycling Team) i wspólnie udało im się zbudować 30-sekundową przewagę. Współpraca nie układała się jednak najlepiej, bo drugą wspinaczkę pod Wasenberg, zawodnik Movistaru rozpoczął już samotnie. Tym razem podjazd nie spowodował zbyt wielu przetasowań w peletonie.

Wzmożoną pracę w peletonie spowodował krótki skok Rudiego Molarda (Groupama – FDJ). Odpowiedzialność na swoje barki wzięła drużyna Lidl – Trek, która liczyła na doprowadzenie swojego lidera, Jonathana Milana, na dogodną pozycję. Na 12 kilometrów przed metą skapitulował dzielnie uciekający Aranburu i wtedy pozostało nam jedynie czekać na finisz z peletonu.

Na 3 kilometry przed metą na czele mogliśmy zauważyć koszulki INEOS Grenadiers, którzy mocno wierzyli w możliwości Elii Vivianiego. W wyniku wielu technicznych zakrętów peleton się bardzo wydłużył, ale koniec końców, najlepszy w sprincie okazał się Olav Kooij. Tuż za jego plecami na mecie zameldował się Jonathan Milan, a podium dopełnił zdobywca zielonej koszulki podczas tegorocznego Tour de France Biniam Girmay. Holender z drużyny Visma | Lease a Bike po raz pierwszy w karierze wygrał klasyk z cyklu World Tour.

Stanisław Aniołkowski ukończył wyścig na 81. pozycji ze stratą 2 minut i 7 sekund.

Results powered by FirstCycling.com

 

Poprzedni artykułTour of Britain 2024: Stephen Williams zwyciężył w klasyfikacji generalnej, etap dla Matevža Govekara
Następny artykułVuelta a España 2024: Stefan Küng zwycięski w Madrycie, Roglič zapisuje się na kartach historii
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze