Marc Soler zwycięzcą 16. etapu Vuelta a España z metą na słynnym Lagos de Covadonga! Za plecami uciekinierów działy się jednak bardzo ważne rzeczy w klasyfikacji generalnej, w której minimalnie prowadzenie obronił Ben O’Connor. Primož Roglič traci już jednak tylko kilka sekund. Po kraksie z wyścigu wycofał się z kolei Wout van Aert.
Po dniu przerwy 79. edycja La Vuelta a España, jak zresztą przez większość dni, zabrała kolarzy na kilka ciężkich podjazdów. W programie 181-kilometrowego etapu znalazły się podjazdy pod Mirador del Fito (7 km; 8%), Collada Llomena (7,5 km; 9,3%) i finałowa wspinaczka pod słynne Lagos de Covadonga (12,2 km; 7%). Przed startem wyścigu uznawano ten etap za jeden z kluczowych w kontekście walki w klasyfikacji generalnej, której liderem na starcie pozostawał liderujący od 6. dnia zmagań Ben O’Connor (Decathlon AG2R La Mondiale Team).

Masa sukcesów uciekinierów w tegorocznej edycji Vuelta a España sprawiła, że każdy chciał się znaleźć w odjeździe także i podczas dzisiejszej rywalizacji. Od startu mocno jechali m.in. Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), Harold Tejada (Astana Qazaqstan Team), Pablo Castrillo (Equipo Kern Pharma) czy Marc Soler (UAE Team Emirates), a ten pierwszy zamieszał się nawet w drobną kraksę przy okazji licznych przetasowań w czołówce. Sytuacja nieco uspokoiła się mniej więcej po trzech kwadransach gdy wreszcie 15-osobowa grupa zyskała pół minuty. Nie oznaczało to jednak końca skoków za ich plecami.
Ostatecznie przed peletonem znalazło się 17 śmiałków, a byli to Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), Isaac del Toro, Marc Soler i Jay Vine (UAE Team Emirates), William Junior Lecerf (Soudal Quick-Step), Darren Rafferty (EF Education – EasyPost), Oier Lazkano (Movistar Team), Fran Miholjević (Bahrain-Victorious), Filippo Zana i Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla), Simon Guglielmi (Arkéa – B&B Hotels), Max Poole i Martijn Tusveld (Team dsm-firmenich PostNL), Matthew Riccitello i Marco Frigo (IPT), Sylvain Moniquet (Lotto Dstny) oraz Ion Izagirre (Cofidis).
U podnóża Mirador del Fito (7 km; 8%) uciekinierzy mieli już 9 minut przewagi nad peletonem prowadzonym przez zawodników Decathlon AG2R La Mondiale Team. Na szczycie różnica jeszcze wzrosła, a po komplet punktów sięgnął tam lider klasyfikacji górskiej Wout van Aert. Jakby tego było mało Belg nie czekał na swoich rywali i na 100 kilometrów przed metą rozpoczął swój solowy rajd z minutą przewagi nad pozostałą szesnastką uciekinierów. Szybko jednak stało się jasne, że ten nie przyniesie skutku i na 76 kilometrów przed końcem odjazd znów jechał razem.
Przewaga ucieczki zaczęła z czasem powoli spadać, a wszystko za sprawą tego, że presję zaczęli wywierać kolarze Movistar Team. Ci zrobili solidną selekcję już podczas wspinaczki na Collada Llomena (7,5 km; 9,3%), a do pomocy w niej został nawet wycofany uciekający wcześniej Oier Lazkano. Nim jednak grupa dogoniła Hiszpana przewaga ucieczki spadła z 9 do 6 minut za sprawą zmian Nelsona Oliveiry, Nairo Quintany i Einera Rubio, po których osobiście do przodu ruszył Enric Mas. Na atak lidera Movistaru osobiście reagował Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), a gdy grupa faworytów nieco się zjechała poprawkę wykonał Mikel Landa (Soudal Quick-Step). Finalnie jednak ze skoków nic nie wyszło i peleton na powrót rozrósł się do poziomu około 20 kolarzy.
⚡️ Attack, MAS!
🤯¡ATACAAAA ENRIC!
#LaVuelta24 pic.twitter.com/SKxCAe4uao
— La Vuelta (@lavuelta) September 3, 2024
Górską premię ponownie wygrał Wout van Aert, który wraz z 11 towarzyszami ucieczki miał na szczycie niespełna 6 minut przewagi nad pogonią. Dodatkową trudnością były opady deszczu, który nagle zaskoczył zawodników na zjeździe z Collada Llomena. Wilgotna szosa szybko zebrała żniwo – w ucieczce wywrócili się Felix Engelhardt, Wout van Aert i Isaac del Toro, a lider klasyfikacji górskiej oraz punktowej bardzo długo zbierał się do powrotu na rower wypadając z walki na kolejnych premiach czy o zwycięstwo etapowe. Niestety to był dopiero początek pecha Belga – szybko okazało się, że ten nie jest w stanie pedałować i z zakrwawionym kolanem półprzytomny 29-latek trafił do auta technicznego wycofując się z wyścigu.
Na mokrych zjazdach to ucieczka jechała szybciej od peletonu i u podnóża finałowej wspinaczki pod Lagos de Covadonga (12,2 km; 7%) harcownicy cały czas mieli ponad 6 minut przewagi nad główną grupą. Tym samym w walce o etap pozostawali Jay Vine, Marc Soler i Isaac del Toro (UAE), Max Poole i Martijn Tusveld (DSM), William Junior Lecerf (Soudal), Ion Izagirre (Cofidis), Filippo Zana (Jayco), Matthew Riccitello i Marco Frigo (IPT), Fran Miholjević (Bahrain) oraz Simon Guglielmi (Arkéa). Z tyłu zaś peleton rozrósł się i jechało w nim około 40 kolarzy.
W ucieczce mocno pracował Jay Vine i już na 10 kilometrów przed metą na czele po jego zmianie pozostali tylko Marc Soler, Max Poole, Marco Frigo i Filippo Zana. Niewiele tracili jeszcze Isaac del Toro i Matthew Riccitello, ale nie zanosiło się by mieli wrócić – finałowa wspinaczka była bowiem naprawdę ciężka.
8600 metrów przed metą mocno zaatakował Max Poole, ale przyspieszenie Brytyjczyka nie pozwoliło mu się oderwać od rywali. 5 minut później, mniej więcej w tym samym miejscu, w peletonie przyspieszyli z kolei zawodnicy Soudal Quick-Step pracujący na rzecz Mikela Landy, co ponownie mocno zredukowało główną grupę.
7 kilometrów przed końcem w swoim stylu przyspieszył Marc Soler, z którym pojechał już tylko Max Poole. Z tyłu z kolei szalał osobiście Mikel Landa, który oderwał się od grupy faworytów. Bask co prawda nie zyskał w pierwszej chwili za wiele, ale z tyłu ciężkie chwile przeżywał Ben O’Connor, który niedługo później pożegnał się z rywalami.
Na ostatnich kilometrach ponownie zaczęło padać. Z przodu cały czas praktycznie bez zmian jechał Max Poole, z tyłu do Mikela Landy dojechali Enric Mas, Primož Roglič, David Gaudu czy Richard Carapaz. Niedługo później zaatakował kolarz Movistaru, który w pierwszej chwili zdołał zerwać z koła praktycznie wszystkich rywali.
4300 metrów przed końcem z przodu zaatakował niezmordowany Marc Soler, który z grymasem na twarzy zyskał kilkadziesiąt metrów przewagi. Hiszpan z czasem zaczął jeszcze bardziej odjeżdżać konkurentom i tym samym sięgnął po swój 3. w karierze etap Vuelta a España. Z tyłu tymczasem szalał Enric Mas, na którego ataki z pewnymi problemami odpowiadał Primož Roglič. Słoweniec nie musiał jednak wiele robić – jemu jazda na remis wystarczała, albowiem w obliczu słabości Bena O’Connora mógł zostać nowym liderem wyścigu. Jak się jednak okazało Australijczyk mocno się zmobilizował na ostatnich trzech kilometrach i z przewagą kilku sekund obronił swoją czerwoną koszulkę.
Wyniki 16. etapu 79. La Vuelta a España 2024:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o 79. Vuelta a España:










Liderzy (pierwsza 10) i ich druzyny od wielu etapow nie starają sie wygrac etapu a jedynie utrzymac przewage lub troche zmniejszyc strate w kalsyfikaçji geenralnej. Pozwalają na wielominutowe ucieczki nie starajac sie walczyc o zwyciestwo na etapie… Jednak Pogacar to mistrz…
Bardzo ppechowy upadek Van Aert 🚴🚴
Czy nie uważacie że Roglić celowo dziś nie zdobył czerwonej koszulki ?
Może nie ma etapów dla top10 ale i tak się dużo dzieje i są fajne historie jak Castrillo. A tak wiadomo, że UAE by skasowało odjazd i tyle by było z nowych bohaterów i fajnych historii.
A przy tym Rafałowi nie dali skompletować hat tricka… ja wiem, że on ma za to płacone ale i tak szkoda.
W telewizji ogląda się to przyjemnie, ale trzeba pamiętać że mają do wjechania 60tys. przewyższenia. Szanują swoje siły. Tempo na każdym etapie idzie mocne, to i nie ma komu zaatakować. Wszystko rozegra się w sobotę.
Roglic jak by mógł to by jechał, kwestia nogi, watów nie przeskoczysz. Ma z tyłu głowy pewnie jeszcze ostatni etap (czasówka) więc teoretycznie już jest w niezłej sytuacji.
Wydaje mi się, że on nawet z ~1min stratą do Bena przed czasówką byłby w całkiem niezłej sytuacji, a w tej chwili to już jest pozamiatane, chyba, że Masowi coś się uda jeszcze zdziałać.
Luqe, Twoje przypuszczenia wydają się mieć podstawy. Druzyna AG2R pracuje za dwóch dla swojego lidera, nieraz widzę, że jadą w komplecie na czele peletonu. Zatem rzeczywiscie, po co Roglic ma eksploatować swoją druzynę, 5 sekund to nic a tak, gdy Ben O’Connor pozostał liderem to znów na 17 etapie ma kto pracować.
Wygląda też, że Roglic doświadczony przez różne wcześniejsze niepowodzenia, jedzie skutecznie, nie szarpie, nieraz puszcza do przodu szarpiących, ale później równym tempem dogania ich, pewnie tracąc na to mniej sił niż rywale. Tak czasami jeździł Frummi i był to skuteczny sposób.
Zatem Roglic jedzie z głową i zobaczymy jak dalej rozłoży siły.