fot. La Vuelta

Wspaniała walka uciekinierów zwieńczona życiowym sukcesem Pablo Castrillo oraz brak ataków ze strony faworytów – oto krótkie podsumowanie 12. etapu Vuelta a España. Co do powiedzenia mieli główni bohaterowie.

Etap zakończył się kilkunastokilometrowym podjazdem na Estacion de Montana de Manzaneda. O końcowy triumf walczyli uciekinierzy. Niespodziewanie najmocniejszy z nich okazał się Pablo Castrillo, który samotnie odjechał na 10 kilometrów przed finiszem.

To niesamowite dla całego zespołu. Nie mogę uwierzyć w to, że wygrałem etap Vuelty. To zwycięstwo dla całej drużyny, a przede wszystkim założyciela manolo Azcony, który zmarł wczoraj. Dużo o nim myślałem. Inni kolarze też byli silni. Bardzo się denerwowałem przed końcówką, ale zdecydowałem się na atak na płaskim fragmencie. Na szczęście przełożyło się to na zwycięstwo. Chciałem ruszyć nieco później, ale jednak zdecydowałem się na atak, kiedy wszyscy się wahali

– powiedział na mecie kolarz Equipo Kern Pharma.

Na swoje zwycięstwo wciąż musi poczekać Max Poole. Brytyjczyk dzień wcześniej zajął 3. miejsce, a 12. etap zakończył na drugiej pozycji. W końcówce ruszył w pościg za Pablo Castrillo, ale nieco mu zabrakło, aby dogonić zwycięzcę.

Próbowałem ponownie, ale znowu jestem rozczarowany. Zawsze są takie uczucia, kiedy się nie wygra. Być może, jak emocje opadną, to będę z tego zadowolony. INEOS Grenadiers mieli dwóch kolarzy, więc było logiczne, że wszyscy będą na nich liczyć. Nie rozumiałem, co robiło wielu kolarzy. Schmid oczywiście gonił, ale nie mam pojęcia, co zrobili Narvaez i Soler. W końcówce przyspieszyłem i myślę, że nie było sensu robić tego wcześniej

– przyznał Poole w rozmowie z Eurosportem.

Max Poole stracił do Castrillo 8 sekund. Dwa razy więcej z triumfatorem przegrał Marc Soler. Hiszpan próbował kontrować, a ostatecznie samotnie finiszował na trzeciej pozycji. Zresztą po raz drugi na tegorocznej Vuelcie.

Świetnie, że mogłem pogratulować Pablo. To był wyjątkowy dzień dla ich zespołu. Mądrze zaatakował i był najsilniejszy. A my musimy walczyć dalej

– skomentował Hiszpan dla Eurosportu.

W czołówce klasyfikacji generalnej nie doszło do zmian. Główna grupa spokojnie przejechała ostatni podjazd. Nikt nie zdecydował się na atak. Ben O’Connor utrzymał więc ponad 3-minutową przewagę.

Ucieczka szybko odjechała. Odpuściliśmy ich i kontrowaliśmy wyścig. Na ostatnim podjeździe jechaliśmy spokojnym tempem. Była to szybka wspinaczka, więc nie dobra do mocnych ataków. Czułem się dzisiaj dobrze. nie tracę pewności siebie. Wczoraj byłem trochę podirytowany. Nie mogę przestać w siebie wierzyć. Jutro czeka nas niezwykle trudny finisz. To będzie jeden z ważniejszych etapów

– powiedział lider w wywiadzie na mecie.

Poprzedni artykułVuelta a España 2024: Pierwsze zwycięstwo Pablo Castrillo w karierze
Następny artykułWzruszający triumf Pablo Castrillo. „Rano czuliśmy smutek, ale byliśmy bardzo zmotywowani”
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Slay
Slay

Hej, w hołdzie założycielowi ekipy albo w hołdzie dla założyciela.ekipy. Polska mowa trudna język…