Wykorzystując gorsze samopoczucie Primoža Rogliča i defensywną jazdę prowadzącego w klasyfikacji generalnej Bena O’Connora, Enric Mas ruszył do ataku na finałowej wspinaczce pod Alto de Hazallanas. Hiszpan z Movistar Team nadrobił minutę nad rywalami, jednak jego przewaga zmalała na zjeździe, gdzie stracił panowanie nad rowerem.
Widząc, jak nieprzewidywalna jest tegoroczna Vuelta a España, zawodnicy liczący na wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej decydują się na agresywną jazdę i ataki, które mogą przynieść czasowe zyski. W taki sposób Ben O’Connor zdobył czerwoną koszulkę, a dziś w „generalce” awansowali Adam Yates i Richard Carapaz.
Podobny plan miał Enric Mas z Movistar Team, ale z atakiem czekał do ostatniego podjazdu pod Alto de Hazallanas. Widząc, że jego główni rywale nie zamierzają zdecydowanie przyspieszać, sam pognał do przodu i oddalił się od grupy lidera, w której jechali między innymi Ben O’Connor i Primož Roglič.
Akcja Hiszpana wyglądała optymistycznie, jednak wytraciła na rytmie, gdy na jednym z zakrętów otarł się o upadek.
What a save by Enric Mas 😳 pic.twitter.com/SNo66Y8moM
— Eurosport (@eurosport) August 25, 2024
− Podmuch wiatru spowodował, że straciłem panowanie nad rowerem, ale udało mi się je odzyskać. Dzięki Bogu się nie przewróciłem
− komentował Enric Mas w rozmowie z hiszpańskimi mediami.
− Moje odczucia są dobre, ale dziś nic to nie dało. Przyjechaliśmy tu po to, by atakować. Być może na dłuższych podjazdach, jak Lagos de Covadonga, dobra forma zaowocuje lepszym wynikiem
− dodał.
Pierwszy tydzień Vuelta a España Enric Mas może zaliczyć do udanych. Waleczną jazdą, Hiszpan potwierdził, że na domowych szosach wspina się nie tylko na szczyty podjazdów, ale i własnych możliwości. Przed dniem przerwy co prawda spadł z podium, lecz cały czas jest w grze o wygraną i nie zamierza składać broni. Do trzeciego Richarda Carapaza traci zaledwie 3 sekundy, a prowadzący Ben O’Connor wyprzedza go o nieco ponad 4,5 minuty.










Cudnie to wyglądało. Prawie jak F. Ganna w deszczu.