W hiszpańskim wielkim tourze każdy dzień może oznaczać góry, ale z okazji weekendu zawsze wypada trochę podostrzyć. W przypadku tej soboty oznacza to relatywnie łatwy i krótki etap z wymagającym finałem na Sierra de Cazorla, czyli klasyczny scenariusz osadzony w nieco zapomnianej przez wyścig scenerii.
Dzisiejszy etap to relatywnie rzadko odwiedzany zakątek Andaluzji, a więc szosy na północny wschód od Jaen i Park Naturalny Los Calares del Mundo y de la Sima. Największa ze wspólnot autonomicznych Hiszpanii dzieli się tym obszarem z dwiema innymi, Murcją i Kastylią-La Manchą, ale wszystkie drogi pokonywane w tę sobotę przez peleton mieszczą się po andaluzyjskiej stronie.
Przed kolarzami 158,7 kilometra i 2641 metry przewyższenia, a obie górskie premie znajdują się w drugiej części sobotniego odcinka. Od samego startu w Úbedzie trasa prowadzi szczytem łagodnej grani, a więc jest silnie wyeksponowana, ale zgodnie z aktualnymi prognozami pogody wiatr (pomimo właściwego kierunku) będzie dziś zbyt słaby, by namieszać w planach najsilniejszych drużyn. Tę fazę rywalizacji urozmaicą mocniej zarysowane na profilu pagórki w okolicach Villanueva del Arzobispo (33 km od startu), które mogą mieć wpływ na skład dzisiejszej ucieczki, oraz przejazd wzdłuż zachodniego brzegu malowniczo położonego zbiornika na Gwadalkiwir (pomiędzy Tranco a Coto-Rios).
Decydującą część etapu otworzy regularna wspinaczka na Puerto Mirador de las Palomas (7,3 km, śr. 5,6%), po której kolarze zjadą do Cazorli, pokonają pętlę na południowy zachód od miasta z bezimiennym lotnym finiszem (139,5 km) a na koniec wrócą do niego znacznie trudniejszą drogą – poprzez Sierra de Cazorla (4,8 km, śr. 7,2%).
Finałowy podjazd liczy niespełna 5 kilometrów, ale jest encyklopedycznym przykładem braku regularności, a tempo pozwolą podkręcić rozpoczynające się już w okolicach lotnej premii pagórki. Uczestnicy Vuelty finiszowali dotąd na Sierra de Cazorla raz, a zwycięzcą tamtego etapu był Esteban Chaves (2015).
Oto, co na temat 8. etapu 79. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
8. etap (24 sierpnia, sobota): Úbeda – Cazorla (158,7 km)
W sobotę zawodnicy przejadą niespełna 160 kilometrów niespecjalnie trudnego etapu by na koniec zmierzyć się z bardzo trudną, choć nieregularną ścianką. Finałowy podjazd to teoretycznie 4800 metrów o średnim nachyleniu tylko 7,4%, ale już przyglądając się profilowi wspinaczki zobaczymy tam sporo fragmentów z dwucyfrowym nachyleniem – pierwszy kilometr podjazdu ma średnio aż 17,3%! Niewiele łatwiejszy jest finał – ostatnie 800 metrów to 13,5%, a zatem możemy spodziewać się niemałych różnic na mecie.



Pogoda
Bez znaczących zmian, do 36 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, który zawsze przypada na czas rozgrywania etapu.
Faworyci
Drużyna Red Bull-BORA-hansgrohe tak skutecznie doręczyła Benowi O’Connorowi (Decathlon AG2R La Mondiale) czerwoną koszulkę lidera 79. edycji Vuelty, że teraz każdy dzień to GC day. Pod kątem emocjonującego wyścigu to idealna sytuacja.
W przypadku dzisiejszego odcinka o tyle niewiele to jednak zmienia, że finisz na Sierra de Cazorla od początku wydawał się zbyt dobrą okazją dla Primoža Rogliča (Red Bull-BORA-hansgrohe), by oddać go ucieczce dnia. Odrabiać straty można oczywiście na drugim planie, ale liczą się też bonusowe sekundy na mecie, których kolekcjonowanie zdaje się być domeną wszystkich słoweńskich kolarzy.
Lider ekipy Red Bull-BORA-hansgrohe jest więc niekwestionowanym faworytem sobotniego odcinka hiszpańskiego wielkiego touru, a Lennert van Eetvelt (Lotto Dstny) prawdopodobnie jedynym zawodnikiem szeroko pojętej czołówki, który ma prawo wierzyć, że w sprzyjających okolicznościach pokona Rogliča w jego ulubionej grze.
Nawet jeśli ciągle jeszcze tego nie pokazał, na tego rodzaju ściankach znakomicie sprawdza się również Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), a Joao Almeida (UAE Team Emirates) potrafi być bardzo szybki, jeśli w porę nadrobi straty z pierwszego kilometra wspinaczki. Z każdym dniem coraz bardziej przekonująco wygląda Enric Mas (Movistar), ale trudno na niego stawiać, skoro uparcie nie wygrywa.
Jeśli szukać mniej oczywistych rozstrzygnięć, czy to z ucieczki, czy po ataku kolarza przyciągającego mniej medialnej uwagi, rosnący apetyt w ostatnich dniach wykazywali między innymi Pavel Sivakov (UAE Team Emirates), Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe), David Gaudu, Quentin Pacher (Groupama-FDJ), George Bennett, Matthew Riccitello, Marco Frigo (Israel-Premier Tech), Pelayo Sanchez (Movistar), Filippo Zana (Jayco AlUla), Jhonatan Narvaez (INEOS Grenadiers) i nowy ulubieniec kolarskiego światka – Mathias Vacek (Lidl-Trek).
Wszystko o 79. Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Przewodnik po klasyfikacjach pobocznych
- Najnowsze artykuły










Stawiam na Eestvet
To mała górka.kobiety wspinały się na de huez aż na 3500 m w Tour de france