Start w pobliżu oceanu i najlepszych plaży całej Hiszpanii, a do tego tańczące konie i rzut oka na Gibraltar z dość daleka, by wyglądał on atrakcyjnie. Czwartkowy etap ostatniego wielkiego touru sezonu obiecuje Andaluzję z marzeń i pojedynek tych kolarzy, którzy marzyć nigdy się nie boją.
Trochę do tej całej narracji nie pasuje start z Carrefoura, ponieważ akurat w związanym ze sportami konnymi i motorowymi Jerez de la Frontera nietrudno o znalezienie bardziej atrakcyjnego miejsca, ale money is king.
Dziś przed uczestnikami wyścigu Vuelta a España 185,5 kilometra i 3700 metrów przewyższenia pomiędzy wspomnianym już supermarketem w Jerez a Yunquerą, przynajmniej na papierze, ponieważ w rzeczywistości meta etapu znajduje się nieco wyżej – na szczycie Alto de las Abejas.
Zapaleni podróżnicy do Kadyksu i Jerez de la Frontera prędzej czy później i tak dotrą, ale przy okazji wizyt hiszpańskiego wielkiego touru w tych stronach zachęcam do tego również miłośników bardziej stacjonarnych form wypoczynku – trudno o lepsze plaże niż te położone na zachód od Gibraltaru.
Patrząc na czwartkowy etap całościowo, otwierające rywalizację 50 kilometrów jest najbardziej płaskie, co komplikuje trafne typowanie składu ucieczki dnia. Być może sprawę ułatwią dwa niekategoryzowane wzniesienia w okolicach Arcos de la Frontera, ale równie dobrze może się ona przeciągnąć aż do pierwszej górskiej premii na Puerto del Boyar (14,7 km, śr. 5,5%). Szczyt tego wzniesienia zlokalizowany jest w centralnej części Parku Naturalnego Sierra de Grazalema, gdzie rozpoczyna się bardziej znany podjazd Puerto de las Palomas. Tym razem zostanie on ominięty przez peleton od południowej strony.
W środkowej części etapu kolarze przemieszczać się będą płaskowyżem, którego perłą jest zjawiskowo zlokalizowana po obu stronach wąwozu nad rzeką Guadaletin Ronda. Tuż po wyjeździe z miasta rozegrany zostanie lotny finisz, podobnie jak na poprzednich odcinkach obok punktów oferujący bonifikaty czasowe do klasyfikacji generalnej.
Finał czwartkowej rywalizacji to oferujący rozległą panoramę Puerto del Viento (6,6 km, śr. 4,2%) oraz położone w Parku Narodowym Sierra de las Nieves Puerto Martinez (3,5 km, śr. 5,9%) i Alto de las Abejas (8,9 km, śr. 3,9%). Ostatni podjazd nie należy do regularnych, ale nie zmienia to jego charakterystyki wzniesienia zbyt łatwego z perspektywy najmocniejszych kolarzy klasyfikacji generalnej hiszpańskiego wielkiego touru.
Oto, co na temat 6. etapu 79. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
6. etap (22 sierpnia, czwartek): Carrefour w Jerez de la Frontera – Yunquera (185,5 km)
Czwartkowy odcinek, który rozpocznie się w supermarkecie Carrefour w Jerez de la Frontera, wygląda jak marzenie uciekinierów. Co prawda mamy na trasie 4 górskie premie, ale w sumie każda z nich wygląda niespecjalnie ciężko, a zatem może to być świetna okazja do oddania koszulki lidera, oczywiście jeśli jej posiadacz nie będzie zainteresowany tym by codziennie wychodzić na podium i „tracić” czas na wszelakie obowiązki z tym związane. Finałowa wspinaczka to 8,9 kilometra o średnim nachyleniu 3,9%.


Pogoda
Wpływ oceanu sprawi, że temperatura powietrza tym razem zmieści się w granicach rozsądku, a więc 30-31 stopniach Celsjusza. Wiatr zmienny, do 15 km/h.
Faworyci
Solidna ucieczka powinna dziś prędzej czy później odjechać, by po południu walczyć o etapowy triumf wśród jodłowych lasów Sierra de las Nieves. Czy również o czerwoną koszulkę lidera 79. edycji Vuelty? Tak podpowiadałby rozsądek, ale silnie zbrojąca się drużyna Red Bull-BORA-hansgrohe ma sporo do udowodnienia rywalom i nowemu sponsorowi.
Średnie góry i obiektywnie łatwe podjazdy to trochę ziemia niczyja, dlatego od przypisanych zawodnikom specjalności bardziej będzie się dziś liczyć forma dnia. Łatwy start etapu sugeruje również, że jeśli odjazd zawiąże się wystarczająco szybko, zobaczymy w niej co najmniej kilku rouleurów, a dużą żywotność wykazywali dotąd Stefan Küng (Groupama-FDJ), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), Mathias Vacek (Lidl-Trek), Edoardo Affini (Visma | Lease a Bike) i Joshua Tarling (INEOS Grenadiers). Wout van Aert (Visma | Lease a Bike) znajduje się poza jakąkolwiek kategorią, ale w tym konkretnym kontekście pozwolę sobie przypisać go tutaj.
Można tylko zgadywać, którzy z kolarzy typowo kojarzonych z rywalizacją na pagórkowatych trasach znajdą się w czwartkowym odjeździe, ale do profilu pasują między innymi Attila Valter (Visma | Lease a Bike), Jhonatan Narvaez (INEOS Grenadiers), Mauri Vansevenant (Soudal Quick-Step), Valentin Paret-Peintre (Decathlon AG2R La Mondiale), Michael Woods, Dylan Teuns (Israel-Premier Tech), Andreas Kron, Sylvain Moniquet (Lotto Dstny), Quentin Pacher (Groupama-FDJ), Oier Lazkano (Movistar), Mauro Schmid, Filippo Zana (Jayco AlUla) czy połowa Cofidisu.
Reprezentować drużyny z dzikimi kartami ponownie może Mikel Bizkarra (Euskaltel-Euskadi).
Bora mimo wszystko powinna wykazać dość rozsądku, by nie tracić sił na tak mało znaczącym w szerszej perspektywie etapie, a pozostałe drużyny dość samoświadomości, by nie skazywać się na możliwą do uniknięcie roglifikację w finale.
Wszystko o 79. Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Przewodnik po klasyfikacjach pobocznych
- Najnowsze artykuły











Roglic nie odda koszulki