Remco Evenepoel po mocnym ataku i solowej akcji w końcówce został zwycięzcą wyścigu ze startu wspólnego, którego stawką był złoty medal XXXIII Letnich Igrzysk Olimpijskich. Wraz z reprezentantem Belgii na podium w Paryżu stanęli także dwaj Francuzi – Valentin Madouas oraz Christophe Laporte.
Na 90 kolarzy ścigających się w olimpijskim wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn czekały dziś niemal 273 kilometry mocno pofałdowanej trasy. Sama runda poprowadzona była bardzo widokowo – mijała m.in. Wersal, Luwr, Operę Garnier czy Plac Pigalle, ale co najważniejsze zawierała całą masę podjazdów o długości około 2 kilometrów ze średnim nachyleniem na poziomie 4-6%. W finalne kolarze 3-krotnie przejeżdżali przez częściowo brukowane Côte de la butte Montmartre (1 km; 6,5%), zaś sam dojazd do mety był stosunkowo płaski.

Niedługo po starcie do przodu ruszyło 5 zawodników – 4 kolarzy z Afryki oraz jeden Azjata, a konkretnie Christopher Rougier-Lagane (Mauritius), Charles Kagimu (Uganda), Achraf Ed Doghmy (Maroko), Eric Manizabayo (Rwanda) i Thanakhan Chaiyasombat (Tajlandia). Odjazd ten dość szybko powiększał przewagę nad peletonem, w którym wyraźnie brakowało motywacji do mocnej jazdy od samego startu. Pierwsze kilometry mijały raczej pod znakiem uśmiechów i pogaduszek, a na czele głównej grupy znaleźli się kolarze z Danii, tj. Mikkel Bjerg i Michael Mørkøv, a z czasem dołączył do nich także Daan Hoole (Holandia). Co rusz problemy w ucieczce miał Achraf Ed Doghmy, ale ten nawet gdy odpadał to po chwili wracał do towarzyszy odjazdu.
Po dwóch godzinach średnia prędkość wynosiła cały czas około 41 km/h, a odjazd utrzymywał przeszło 12-minutową przewagę nad peletonem. W głównej grupie zaczęły się wówczas skoki, a na próbę przeskoku zdecydowali się Elia Viviani (Włochy), Ryan Mullen (Irlandia), Gleb Syritsa (Indywidualny sportowiec) oraz Georgios Bouglas (Grecja). W następstwie tego skoku na 175 kilometrów przed metą do pracy wzięli się m.in. Belgowie, Duńczycy i Holendrzy, a sytuacja prezentowała się nastepująco:
- Christopher Rougier-Lagane, Charles Kagimu, Eric Manizabayo, Thanakhan Chaiyasombat
- +0:20 Achraf Ed Doghmy
- +9:30 Elia Viviani, Ryan Mullen, Gleb Syritsa, Georgios Bouglas
- +13:45 Peleton
Z czasem różnice zaczęły powoli zmniejszać się, ale wyścig w ogólności rozkręcał się dziś bardzo powoli. 130 kilometrów przed końcem czołowa piątka miała już tylko 2 minuty przewagi nad goniącą trójką (odpadł Gleb Syritsa), a peleton tracił niespełna 5 minut. Niedługo później, bo na 122 kilometry przed meta, pierwsze dwie grupy połączyły się.
Elia Viviani, Ryan Mullen i Georgios Bouglas szybko odczepili część zmęczonych ucieczką dnia kolarzy, a wraz z nimi zostali tylko Christopher Rougier-Lagane i Charles Kagimu. Ten stan też nie potrwał jednak długo – 92 kilometry przed metą, na Côte de Châteaufort (900 m; 5,1%) odjazd podzielił się, a i w peletonie rozpoczęły się skoki. Niedługo później sytuacja prezentowała się następująco:
- Ryan Mullen (Irlandia), Elia Viviani (Włochy)
- +1:10 Ben Healy (Irlandia), Alexey Lutsenko (Kazachstan), Christopher Rougier-Lagane (Mauritius), Charles Kagimu (Uganda)
- +1:30 Peleton
Tempo nie spadało przez kolejne kilometry, a my oglądaliśmy nie tylko ataki, ale i odpadających zawodników. Wśród nich na 75 kilometrów przed metą był Stanisław Aniołkowski – Polak jak większość sprinterów nie utrzymał się w peletonie na jednym z podjazdów. W następstwie tego niemalże dogoniono uciekinierów – Ryan Mullen, Ben Healy i Alexey Lutsenko mieli na 71 kilometrów przed metą już tylko kilkadziesiąt metrów przewagi nad peletonem, który nagle się zatrzymał. Przestrój wykorzystał m.in. Stanisław Aniołkowski, który zdołał wrócić do rywalizacji.
68 km to go
Three riders remain in front with a 32 second gap to the peloton 💪
🇮🇪 Ben Healy
🇮🇪 Ryan Mullen
🇰🇿 Alexey Lutsenko #CyclingRoad #Cycling #OlympicCycling #Paris2024 pic.twitter.com/mDYlwXwOq8— UCI (@UCI_cycling) August 3, 2024
Zwolnienie w peletonie trwało na tyle długo, że na 62 kilometry przed metą zaczęły się skoki w głównej grupie. Pierwszy ruszył Jambaljamts Sainbayar (Mongolia), a chwilę później w większej kontrze znalazł się m.in. Stanisław Aniołkowski. Wszystko działo się pół minuty za plecami Bena Healy’iego i Alexeya Lutsenki, którzy pozostawali już tylko we dwóch na czele.
Ostatecznie jednak Polak nie znalazł się w skutecznym przeskoku, a w tym kręcili Nils Politt (Niemcy), Valentin Madouas (Francja), Jambaljamts Sainbayar (Mongolia), Stefan Küng (Szwajcaria), Fred Wright (Wielka Brytania), Michael Woods (Kanada) i Marco Haller (Austria). Niewielki rozmiar peletonu wyraźnie wpływał dziś na dość chaotyczny i pełny ataków przebieg wyścigu.
Działo się nie tylko z przodu, ale i z tyłu – 52 kilometry przed metą defekt miał Matej Mohorič (Słowenia), a kawałek dalej z gumą zatrzymał się Mads Pedersen (Dania). Powrót do peletonu w tym momencie nie był łatwy, szczególnie, że na 46 kilometrów przed końcem na swój pierwszy atak zdecydował się Mathieu van der Poel (Holandia). Na szczycie przejeżdżanego po raz pierwszy brukowanego podjazdu pod Côte de la butte Montmartre (1 km; 6,5%) na jego kole utrzymał się tylko Wout van Aert (Belgia). Na zjeździe mieliśmy jeszcze przeskoki i na 44 kilometry przed końcem sytuacja prezentowała się następująco:
- Ben Healy (Irlandia)
- +0:20 Nils Politt (Niemcy), Alexey Lutsenko (Kazachstan), Valentin Madouas (Francja), Stefan Küng (Szwajcaria), Fred Wright (Wielka Brytania), Michael Woods (Kanada), Marco Haller (Austria)
- +0:40 Mathieu van der Poel (Holandia), Wout van Aert (Belgia), Matteo Jorgenson (USA), Julian Alaphilippe (Francja), Toms Skujiņš (Łotwa)
- +0:55 Peleton
38 kilometrów przed metą na przeskok zdecydował się m.in. Mads Pedersen (Dania) i ostatecznie naciągnięty mocno peleton dogonił grupkę z aktualnym mistrzem świata w składzie. Momentalnie poprawił Remco Evenepoel (Belgia), który bez większej reakcji momentalnie zyskał sporo nad główną grupą. Zdobywca olimpijskiego złota w jeździe indywidualnej na czas szybko znalazł się w goniącej siódemce, która traciła cały czas 20 sekund do uciekającego Bena Healy’iego oraz miała około pół minuty zapasu nad peletonem, w którym do pracy desygnowany został Dylan van Baarle (Holandia).
Remco Evenepoel niespecjalnie oglądał się na rywali zrywając część swojego towarzystwa z koła i łapiąc zmęczonego Irlandczyka na 33 kilometry przed metą. W efekcie niedługo później z Belgiem jechali już tylko Stefan Küng, Valentin Madouas, Ben Healy i Marco Haller.
Drugi przejazd przez Côte de la butte Montmartre (1 km; 6,5%) mocno podzielił zarówno odjazd, jak i peleton. W tym drugim ponownie atakował Mathieu van der Poel i tak jak rundę wcześniej jego przyspieszenie wytrzymał tylko Wout van Aert. Na szczycie dwójka ta traciła jednak nadal około 40 sekund do uciekającego Remco Evenepoela, którego tempo wytrzymał jedynie praktycznie nie dający zmian Valentin Madouas.
26 km to go
Remco Evenepoel 🇧🇪 and Valentin Madouas 🇫🇷 are still at the front of the race with several riders attacking behind and trying to make it to the front group 🔥#CyclingRoad #Cycling #OlympicCycling #Paris2024 pic.twitter.com/EWSWaoBVuh
— UCI (@UCI_cycling) August 3, 2024
Mathieu van der Poel jakby zrezygnowany mocno zwolnił na zjeździe, a minęli go wówczas Matteo Jorgenson (USA) i Christophe Laporte (Francja). Prób przeskoków było zresztą zdecydowanie więcej – aktywnie jechali też Michael Matthews (Australia) czy Mads Pedersen (Dania), ale efektem tych skoków była wyłącznie rosnąca przewaga uciekającego Remco Evenepoela, który mocnym i równym tempem odjeżdżał swoim rywalom. 20 kilometrów przed metą sytuacja prezentowała się następująco:
- Remco Evenepoel, Valentin Madouas
- +0:55 Matteo Jorgenson, Christophe Laporte, Stefan Küng, Ben Healy, Marco Haller
- +1:10 Duża grupa faworytów
15 kilometrów przed metą, na podjeździe Remco Evenepoel pociągnął i ruszył samotnie po złoty medal. Valentin Madouas przy ogromnym dopingu francuskiej publiczności próbował utrzymać się na 2. miejscu ku uciesze gospodarzy, a z tyłu cały czas działo się sporo. Na szczycie ostatniej wspinaczki na Côte de la butte Montmartre (1 km; 6,5%) Remco Evenepoel miał już minutę przewagi nad Valentinem Madouasem, który cały czas utrzymywał około 30 sekund zapasu nad Matteo Jorgensonem i Christophem Laportem. Blisko dwójki kolarzy będących na co dzień kolegami z Team Visma | Lease a Bike byli cały czas Ben Healy i Marco Haller, a w tle było widać kolejne przeskoki z peletonu – próbował m.in. Julian Alaphilippe (Francja) i Jan Tratnik (Słowenia).
Defekt na 3,8 kilometra przed metą zaliczył Remco Evenepoel, ale na szczęście dla Belga jego przewaga była wystarczająco ogromna by skończyło się na chwili stresu. 24-latek niedługo później mógł świętować swoje drugie złoto podczas tych Igrzysk Olimpijskich, srebro trafiło do Valentina Madouasa, zaś brąz wywalczył jego rodak Christophe Laporte.
Wyniki wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn rozegranego w ramach XXXIII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Z perspektywy kibica nigdy nie zrozumiem, czemu Wout nie chciał współpracować z Mathieu. Oczywiście wiem, że chodziło o taktykę, ale Igrzyska Olimpijskie to coś więcej niż taktyka. Tak wielu (w tym ja) oddało, by bardzo wiele za sam start w takim wyścigu, a Wout nie chce dać z siebie wszystko, bo ma Remco z przodu. To się dopiero nazywa brak jaj.
Kolejna kompromitacja polskiego kolarstwa…
Już wszyscy myśleli, że trójki Pogacar, Vingegaard i Evenepoel to ten pierwszy bez problemów zdobędzie jako pierwszy swój drugi złóty rower. A tu taka niespodzianka.
Ja bym dokładnie prześwietlił ten wymieniony rower w poszukiwaniu silniczka. Ta zmiana przed samą metą była cokolwiek podejrzana. Nie widziałem przebitej gumy, chyba, że się mylę.
Już uważam ze kwiatek z bólem pleców plus jeszcze kilkoma innymi wciąż pojechałby 3x lepiej niz Stanisław A. który dostał ok. 20min… Podobno pojechał zbierac doswiadczenie. Ktos kto dostaje tyle na takiej trasie bedac w takim wieku jak on nie jest zadnym prospektem na kolejne igrzyska gdzie wiadomo ze trasy płaskie jak stół się nie zdarzają. Szkoda ze kwiatka zabrakło bo tratnik i wegier wcale mocniejsi nie byli co było widac po czasówce a w dychu się zmiescili. Ba, kwiatek sporo lepszy w klasykach niz oni.
@Andrzej Gucwa
„Igrzyska Olimpijskie to coś więcej niż taktyka” – dla topowych sportowców walczących o medale na pewno tak nie jest. Przecież chodzi o to, żeby wygrać, a nie żeby zadowolić kibiców.
Teoretycznie można sobie wyobrazić taki scenariusz (dziś pewnie mało realny, ale kto wie), że Wout współpracując z Mathieu „pomaga” mu dojść Remco, po czym MvdP ogrywa obu Belgów w końcówce i wygrywa. No nie brzmi to zbyt logicznie.
Myślę że Tadek pluje sobie w brodę że nie pojechał. Remco był do ogrania w czasówce, wyścig to trochę ruletka. Ale teraz Remco jako pierwszy z dwoma złotymi medalami. Tacy co wygrali dwa toury już byli, ale dwa złote nie. Jeżeli jest taki ambitny to teraz została mu tylko Vuelta. Rafał go przeciągnie.
A jutro zobaczymy ile szczęścia ma Katarina.
Błażeju, chodzi mi o to, że Wouta perspektywa zdobycia olimpijskiego złota, czyli najważniejszego lauru w świecie sportu, powinna zachęcić do podjęcia ryzyka, a nie tylko trzymania się utartych schematów.
@Mariusz Tadek wybrał miłość, na pewno nie żałuje.
Chyba zapominacie o jednym z jakim sportem mamy do czynienia i jaka jest ranga mistrza olimpijskiego w kolarstwie. Ostatnio na tegorocznym Tour de France, poprzedni mistrz olimpijski Carapaz po założeniu pierwszy raz żółtej koszulki w wywiadzie mówił że spełniło się jego największe marzenie, bo gdy był młody to właśnie ta żółta koszulka była jego największym marzeniem.Bo Tour to najważniejszy wyścig na świecie i jadą tam najlepsi kolarze, jego wywiady można znaleźć w sieci, Tyle w temacie 😉
Cieszy to zwycięstwo, tym bardziej, że w przypadku Remca, który jednak nie wygrywa wszystkiego jak maszyna, raczej trudno mieć podejrzenia, że stoją za tym również względy pozasportowe (ekhm, ekhm).
Trochę z innej perspektywy. Próbował ktoś oglądać wczorajsze zmagania kolarzy za pomocą serwisu sport.tvp.pl? Jeśli nie, to chcę wszystkich ostrzec przed planowaniem obejrzenia olimpijskiego transmisji za pomocą tego serwisu. Takiego dziadostwa jak wczoraj to nie widziałem. Tuż przed meczem siatkarzy transmisję kolarstwa wyłączono. A wszystkie pozostałe odnośniki, w których informowano, że kolarstwo jest transmitowane nie działały. np. po wyświetleniu reklam, pojawiał się komunikat 'przerwa w transmisji’ lub odtwarzano w kółko poprzednie olimpijskie występy Polaków. Niestety nie obejrzałem finałowej części wyścigu. Niebywałe dziadostwo zrobiło TVP sport, na swojej stronie internetowej.
jak zwykle kometarze perełki szczególnie ten od ruskiego trola @Ada
@PAPSI
A jak nazwać kogoś, kto wyzywa od ruskich trolli w sytuacji, gdy mój komentarz kompletnie nie był związany z tymi sprawami?
No chyba, że rozumu już nie starczyło żeby w ogóle zrozumieć, co napisałem. Trudno – w sytuacji gdy ktoś mnie obraża, tłumaczyć nie będę.